Pokolenie Ikea

Wydawnictwo: Novae Res
5,19 (5505 ocen i 703 opinie) Zobacz oceny
10
153
9
165
8
429
7
776
6
1 175
5
918
4
586
3
521
2
373
1
409
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377223727
liczba stron
194
język
polski

Pokolenie Ikea to opowieść o ludziach, którzy pracują po to, aby spłacać kredyty, rozczarowani rygorystycznym, sprzedanym za namiastki szczęścia życiem. Jak zabawia się w piątkowy wieczór młody gwiazdor warszawskiej palestry? O czym śni Olga, grzeczna dziewczynka z dobrego domu, codziennie wbijająca się w garsonkę? Za czym tęsknią ludzie w szklanych wieżowcach? Co jeszcze można sprzedać? Czy...

Pokolenie Ikea to opowieść o ludziach, którzy pracują po to, aby spłacać kredyty, rozczarowani rygorystycznym, sprzedanym za namiastki szczęścia życiem.

Jak zabawia się w piątkowy wieczór młody gwiazdor warszawskiej palestry?
O czym śni Olga, grzeczna dziewczynka z dobrego domu, codziennie wbijająca się w garsonkę?
Za czym tęsknią ludzie w szklanych wieżowcach?
Co jeszcze można sprzedać?
Czy życie trwa przez dwa tygodnie w roku?

 

źródło opisu: http://zaczytani.pl/ksiazka/pokolenie_ikea,druk

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 6
Martin | 2017-07-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 lipca 2017

Trudno powiedzieć czym miała być ta książka.
Powieść? Brak fabuły.
Biografia? Za płytkie na biografię.
Analiza sytuacji społecznej środowiska korporacyjnego ze szczególnym uwzględnieniem życia seksualnego? Ewentualnie. Ale nawet w tej kategorii wypada marnie.

Domyślam się, że wielu polskojęzycznych czytelników może być zbyt pruderyjnych, żeby zaakceptować bezpośredni, rubaszny, język i rynsztokowe klimaty scenek okazjonalnego rżnięcia. Zwłaszcza kiedy do tej zaściankowości doda się kompleksy na punkcie seksu. Stąd pewnie bierze się to pomstowanie w recenzjach na autora, że grafoman, że prymityw, że bez sensu, itd. I najniższe możliwe oceny.

Ale nawet to biorąc pod uwagę, książka jest po prostu słaba. Ma duży potencjał, ma naprawdę duży potencjał, ale - przykro to mówić - autor nie umie dobrze pisać tak obszernych form.

To nic zresztą niespotykanego. Świetny felietonista może być fatalnym powieściopisarzem.

Neologizmy, zabawa słowami, dystans - to wszystko się dobrze sprawdza, ale do wpisów na blogu. Tyle, że książka to nie internet. Tutaj potrzeba jeszcze paru "długodystansowych" rzeczy: fabuły, historii, sprawnego prowadzenia wątków, sterowania napięciem, związków przyczynowo-skutkowych, rozwoju postaci itd.

Te sprawy w książce albo są bardzo słabe albo nie ma ich wcale.

I nie jest to kwestia podobania się czy niepodobania, bo najpierw trzeba coś w ogóle powiedzieć, żeby ktoś mógł ocenić czy mu się podoba. A autor, mam wrażenie, nie ma nam nic do powiedzenia. Chciał tylko opowiedzieć nam przy piwie parę historyjek z życia, które akurat mu się wydały śmieszne i ciekawe. Ale nic z nich nie wynika, nie specjalnie łączą się w całość, i na dłuższą metę zwyczajnie nudzą.

Fabuły nie ma. Zwyczajnie nie ma. Brak.
Nie ma wątków.
Nie ma zmian, które się łączą i do czegoś prowadzą. W zasadzie nic się nie dzieje. I do tego nie jest jasne czy ma się dziać, bo nie wiadomo czy czytasz powieść, autobiografię, zbiór felietonów, fabularyzowany dokument czy co.
Początek jest sympatyczny, ale nerwowy i nie pasuje nijak do reszty książki. Wygląda jak początek czegoś w rodzaju autobiografii a potem leci coś w rodzaju mini-powieści.
Zakończenie jest niby sprytne, ale zamiast satysfakcji dostajemy irytację. Nic nie wynika z tego zakończenia, a nawet gdyby ostatnie słowo było dopowiedziane to też by to nic nie zmieniło. Tragedia. Czytelnik się czuję tak jakby autor powiedział "aaa, pocałuj mnie w d***, nie chce mi się dalej pisać". Tak się nie pisze książek.
Książka niczego nie uczy.
Książka niczego nie wyjaśnia.
Książka nie ma żadnego napięcia, bo, jak mówię, nic się w niej nie dzieje i czytając nie czekasz na to co się dalej rozwinie i okaże.

Owszem, język bywa śmiszny, to plus. Fajnych parę kawałów jest. Dialogi są całkiem fajnie pisane, dobrze się je czyta. Parę trafnych spostrzeżeń jest tu i tam. No i opis jak gotować lasagne i kurczaka może się komuś przyda. Bo fabule nie przydaje się do niczego i nikt nie jest w stanie zrozumieć jak do tego doszło, że podczas redakcji te akapity nie zostały po prostu wycięte w cholerę.

Tajemnica redakcji.

Biorąc to wszystko pod uwagę za ch*** pana nie zrozumiem (mówiąc językiem książki) z jakiego powodu tyle ludzi kupiło tak surowe danie upichcone przez tak nieprzygotowanego do swojego zadania kucharza.

Z drugiej strony ja tu widzę potencjał u autora. Musi się tylko nauczyć pisać długie formy.

Przewiduję, że jakby machnął jeszcze ze 3 książki to gdzieś koło czwartej wyjdzie coś naprawdę wartego przeczytania. Serio mówię.

Póki co "Pokolenie Ikea" przeczytania warta nie jest.

Sorry.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szafa

Piszę teraz jedną z tych opinii, które boję się wystawiać. Być może nie zostanę zrozumiany, ktoś mnie wyśmieje i wskaże palcem na mój brak ogłady, ocz...

zgłoś błąd zgłoś błąd