Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Apokalipsa

Tłumaczenie: Błażej Niedziński
Cykl: Przeznaczenie Jedi (tom 9) | Seria: Star Wars: Gwiezdne Wojny
Wydawnictwo: Amber
7,63 (56 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
9
8
11
7
15
6
6
5
2
4
1
3
0
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Fate of the Jedi 9: Apocalypse
data wydania
ISBN
0345509226
liczba stron
384
język
polski

W oszałamiającym finale serii Przeznaczenie Jedi dochodzi do starcia Jedi i Sithów, a polem bitwy jest Coruscant. Dla Sithów to szansa na odzyskanie władzy nad galaktyką, która na długo o nich zapomniała. Dla Abeloth to ogromny krok na drodze do zawładnięcia wszelkim życiem, jakie gdziekolwiek istnieje. Dla Luke'a Skywalkera to wezwanie, by raz na zawsze pokonać Sithów i ich straszliwą nową...

W oszałamiającym finale serii Przeznaczenie Jedi dochodzi do starcia Jedi i Sithów, a polem bitwy jest Coruscant.
Dla Sithów to szansa na odzyskanie władzy nad galaktyką, która na długo o nich zapomniała. Dla Abeloth to ogromny krok na drodze do zawładnięcia wszelkim życiem, jakie gdziekolwiek istnieje. Dla Luke'a Skywalkera to wezwanie, by raz na zawsze pokonać Sithów i ich straszliwą nową władczynię.
Na całej planecie oddziały Jedi przeprowadzają błyskawiczny i zaskakujący atak. Jednak zwycięstwo nad przebiegłą i okrutną Abeloth w zaplanowanej przez nią ostatecznej rozgrywce nie jest przesądzone. Kiedy Luke, Ben, Han, Leia, Jaina, Jag i ich sojusznicy przygotowują się do zadania decydującego ciosu, poznają przerażającą prawdę o tym ucieleśnieniu Ciemnej Strony, która wstrząśnie Zakonem Jedi, galaktyką i samą Mocą.

 

źródło opisu: amber.pl

źródło okładki: amber.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 396
Karaś | 2015-12-28
Przeczytana: 27 grudnia 2015

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Skończyłem wczoraj czytać Przeznaczenie Jedi. Krótko co o tym myślę. Będą spoilery, więc jak zamierzacie czytać to nie czytajcie - i zrozumcie to zdanie jak chcecie. Przy opisie powieści będzie ich mało, dopiero pod koniec wysypię je z rękawa.

Akcja dzieje się w ciągu roku w kilka lat po wydarzeniach z Dziedzictwa Mocy - i w pewien sposób jest kontynuacją tej serii. Mniej więcej w taki sposób, w jaki gnicie w trumnie jest kontynuacją życia. Zamykane są pewne wątki, ale w gruncie rzeczy to tylko smród i rozkład. Generalnie spora część EU to szajs, ale fabuła PJ pobiła debilizmem większość tego, co do tej pory czytałem. Może to dlatego, że jak na razie przeczytałem jakieś 40 procent tego co wyszło w Polsce - więc wiele przede mną.

Dziewięciotomową serię podzielono między trzech autorów - Troya Denninga, niestety świętej już pamięci Aarona Allstone`a oraz Christie Golden. Obsada w 2/3 identyczna co przy genialnej serii Dziedzictwo Mocy, ale Karen Traviss nie wytrzymała i rzuciła starłorsy w cholerę, a jej miejsce zajęła Christie Golden. O panów się nie obawiałem, bo są to porządni rzemieślnicy - i nawet jeśli wymyślą kretyńską fabułę, to przynajmniej warsztat pisarski mają dość dobry i da się to przeboleć. Nie wiedziałem czego się spodziewać po pani Golden.

Zacząłem ten szajs czytać w 2013 roku. Pierwszy tom, Wygnaniec Allstone`a, przeczytałem na działce, o czym przypominają mi pofalowane strony - bo to dość wilgotne tereny są, tam gdzie ona stoi i książki falują się . Powieść podzielona jest na trzy wątki - polityczny, przygodowy i, nazwijmy to, odkrywczy. Czytając powieści często wkurzają mnie niektóre wątki z niektórymi postaciami i tylko czekam, aż skończy się rozdział, by autor ponownie poruszył poprzedni wątek. Tutaj tego nie ma, wszystkie są równie ciekawe, jest między nimi równowaga a w każdym z nich charakterystyczny dla Aarona i całego uniwersum humor, choć Luke zdawał się być zanadto butny. Jedynym większym minusem jest brak cliffhangera, to równie dobrze mógłby być one-shot, szczególnie że na ostatnich stu stronach zakończono część zaczętych wątków - a chyba nie taka jest rola pierwszego tomu powieści. Tak czy siak, bardzo dobra powieść, zachęciła mnie.

Tom drugi to Omen autorstwa tajemniczej Golden. O losie, męczyłem to gówno ze trzy dni. Nie mogłem przeboleć poziomu debilizmu tej książki. Ile razy pojawiali się znienacka cudownie ocaleni Sithowie? Tu mamy ich całą planetę. CAŁĄ. Ale to nic, najwidoczniej na tym miała się opierać seria. Jednym z wyznaczników porządnej książki jest to, że znając bohaterów możemy bez trudu poznać wypowiadane przez nich kwestie, będące odzwierciedleniem ich charakteru, poglądów, nawet jeśli autor nie napisze z czyich ust padały. W Omenie musiałem liczyć wersy aby wiedzieć kto je wypowiada. Postacie były bardziej płaskie niż kartki, na której wydrukowano ich słowa. Wszyscy zachowywali się tak samo. Han rzucił góra dwa żarciki, Leia nie była dyplomatką, Daali zabrakło wyrachowania, Luke nie zdawał się być Mistrzem Jedi... a gdzie się podział Threepio? Autorka zupełnie zapomniała o parce droidów, z którymi małżeństwo Solo zazwyczaj nie rozstawało się na krok. Ale jakoś dałoby się to wytłumaczyć, może coś przeoczyłem, może gdzieś zostali...

W książce jest mnóstwo nieścisłości. W Wygnańcu było wyraźnie powiedziane, że nikt nie wie gdzie się podziewał Jacen podczas swojej pięcioletniej tułaczki, w zasadzie cały wątek Luke`a i Bena w tej serii jest oparty na podążaniu jego śladami - krok po kroku, planeta po planecie. Aż w pewnym momencie otrzymujemy informację, że Ben doskonale zna każde miejsce, gdzie się znajdował Jacen, w dodatku wszystko jest w Archiwach Jedi. Pod koniec książki chyba wymazano to z Archiwów, a Benowi z pamięci, bo starają się zdobyć każdą wskazówkę mogącą podpowiedzieć, gdzie też jego kuzyn podział się po odwiedzinach u Aing-Tiich. Ale jakoś dałoby się to wytłumaczyć, tylko nie wiem jak.

Ze wspomnianymi Aing-Tii autorka też nie bardzo wiedziała co zrobić. Wspominani są jako ksenofobiczny lud, strzegący swych tajemnic, tymczasem... nauczyli Bena wędrówki po nurcie, odpowiadali na wszystkie pytania, a nawet mieli chatkę zbudowaną specjalnie dla gości rasy ludzkiej ze wszelkimi wygodami. Dość gościnnie jak na niegościnny lud. Dałoby się to jeszcze wytłumaczyć jakimiś frazesami pokroju "Galaktyka jest niezbadana", ale... czy wszystko w tej książce trzeba sobie "jakoś" tłumaczyć?

Aha, każdy kieliszek czy szklanka pojawiające się w powieści były "rżnięte". Autorka uczepiła się tego słowa, naprawdę nie wiem czemu. Co to w ogóle znaczy rżnięta szklanka?

Omen ma w zasadzie tylko dwie zalety - dziennikarzy, całkiem dobrze ukazanych z całą ich upierdliwością i zadających naprawdę durne pytania, oraz ostatnie 60 stron, w zasadzie jedynych wartościowych w tej powieści. Przez całą resztę książka zupełnie nic nie wnosi do serii, a do 240 strony ciężko się domyślić o czym ona w ogóle jest. Tu coś dzwoni, tam coś brzęczy, z boku czasem ktoś pojęczy - tak można opisać fabułę.

Tom trzeci, Otchłań, pałeczkę przejmuje Denning. Połowa powieści zdaje się być próbą naprawienia tego co zepsuła Christie - i robił to cierpliwie, bez nagany, niczym rodzic idący za dzieckiem i sprzątający bałagan, jaki ten po sobie zostawia. Joe Schreiber dwukrotnie podchodził do tematyki horroru osadzonego w świecie Gwiezdnych Wojen - w Szturmowach Śmierci oraz Czerwonych Żniwach. Dwukrotnie spieprzył. W "Otchłani" Denninga jest zawarty większy ładunek niepokoju niż w obu dziełach Schreibera razem. Chyba na tym polega właśnie horror - na sianiu w umysłach niepokoju, aury tajemniczości, pobudzaniu wyobraźni. Chyba nie było do tej pory tego rodzaju powieści Star Wars co Otchłań. Byłem pod dużym wrażeniem, ale może też dlatego, że byłem tuż po lekturze tego co Golden wytworzyła. Co ciekawe, do tej pory cały przedstawiony w powieści konflikt nie jest militarny, ale obie stronie są legalistami starającymi się dopiec drugiej stronie w granicach prawa - miła odmiana.

Zaraz po tym wziąłem się za tom czwarty, Odwet Allstone`a, ale nie pamiętam nic z tej powieści. Zupełna pustka. Zapewne była przeciętna i nic nie wnosiła. Gdy zdałem sobie sprawę kto jest autorem następnego, piątego tomu, to stwierdziłem, że mam to w dupie i dalej nie czytam. 29 sierpnia 2013 skończyłem czytać Odwet, a po tom piąty, Sojuszników Golden, sięgnąłem 21 grudnia 2015, dokładnie tydzień temu. Co tu dużo o niej pisać - infantylna, naiwna, nudna, skupiająca się na dzieciach i zakochańcach, literacko na poziomie wypracowania zbuntowanej licealistki, wprost szokująco grafomańska z równie wielką ilością sprzeczności.

Wir był kolejną przeciętną książką, ale dało się przebrnąć, Wyrok całkiem w porządku i znów rzucał się w oczy humor Aarona, a po Wyroku, cóż, znów kolej na panią Golden i to chyba był ten Wyrok, który spadł na mnie. Hegemonia. Aż trudno uwierzyć, że to napisała ta sama kobieta, która spłodziła czytane na dobranoc w Guantanamo "Omen" i "Sojuszników" - bo Hegemonia to jedna z lepszych powieści w EU (sic). Nie da się tego przeczytać jako one-shot, bo jej bardzodobrość polega na rozwinięciu wątków z poprzednich części. Cała seria ma kretyńską fabułę, ale Golden w jakiś sposób udało się ją tak poprowadzić, by powieść czytało się jednym tchem. W sumie jedyne co mógłbym zarzucić, to to, że bieganie po planetach zaczynało być już nużące, brak charakterystycznego dla EU humoru i to, że zbyt łatwo dało się domyślić co jest grane. No, ale to nie kryminał przecież, by tu były zagadki.

Ostatni tom, Apokalipsa, wywołuje mieszane uczucia. Z jednej strony jest to dzieło po prostu dobre - wyjaśniające większość wątków, nie urywające ich ani nie kończące ich nagle. I ogromną sztuką jest zrobić opis bitwy na ponad 250 stron w taki sposób, by ta nie była nudna. Ogromny szacun za to, ale jest to po prostu dobra książka, nic więcej.

Uwaga, teraz zaczną się grube spoilery.

Gwiezdne Wojny to nie jest science-fiction, ale jakoś tam ciążyło ku s-f. Przeznaczenie Jedi to już czysta fantastyka. To nie są już Gwiezdne Wojny. Odnalezienie zaginionej planety pełnej Sithów jakoś mógłbym zrozumieć, galaktyka jest długa i szeroka. Nawet zrozumiałbym, że jeden jedi potrafi rozwalić dziesiątki sithów w bezpośredniej walce. Ale ta Abeloth - no kretyństwo. Otóż wymyślili sobie, że wrzucą do galaktyki stwora Mocy, który ma ponad sto tysięcy lat, umie przejmować ciała, być w kilku miejscach jednocześnie, nie da się go zabić i próbuje rozwalić galaktykę - a w dodatku okazuje się, że to prastary cykl, bo w Mocy istnieją Niebiańscy (coś jak Pradawni w StarGate), których emanacją są Jedyni (coś jak Oma Desala w SG) - Ojciec, Syn i Córka. Syn uosabia ciemną stronę, córką jasną stronę, ojciec ma utrzymywać równowagę. Gdy jakaś wojna trwa za długo to uwalniana jest Abeloth, która ma rozwalić galaktykę , zresetować ją, a potem syn i córka się sprzymierzają by ją uwiezić i tak to trwa przez dziesiątki tysięcy lat. I nagle w czasie Wojen Klonów oni umierają (sic), Anakin miał przyjąć rolę Ojca, ale ją odrzucił, a potem jak Jacen wędrował po Nurcie to Abeltoh uciekła i nie miał jej już kto powstrzymać - nikt, oczywiście poza Lukiem, bo ten skubaniec umie wszystko, nawet zabić nieśmiertelnych. Brak słów. Czysta fantastyka, to nie pasuje do SW.

Całość dałoby się zmieścić w trzech tomach, góra czterech, bo w zasadzie większość serii to uganianie się za Abeloth z planety na planetę i zdrady Vestary. Strasznie i bezsensownie rozwlekła.

Na plus za to wątek dziennikarski, marsz przez instytucje i nagonka. No i ostatnie dwa tomy i Otchłań.

Cała seria 5/10.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Ćwiek

Opinie czytelników


O książce:
Gambit

Książka ma ciekawe momenty, ale to są tylko momenty np. uśmiercenie SI i inne. A reszta to łażenie po błocie i opisywany bezsensu wojny. lektura jest...

zgłoś błąd zgłoś błąd