Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nowa Ziemia

Tłumaczenie: Janusz Maćczak
Cykl: Świat po wybuchu (tom 1)
Wydawnictwo: Egmont Polska
7,36 (1226 ocen i 210 opinii) Zobacz oceny
10
140
9
170
8
278
7
298
6
200
5
74
4
32
3
22
2
7
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Pure
data wydania
ISBN
9788323752424
liczba stron
472
język
polski
dodała
Tirindeth

Nowa Ziemia. Pierwszy tom trylogii Świat po Wybuchu. Świat po wielkich eksplozjach. Szesnastoletnia Pressia mieszka w gruzach z innymi zmutowanymi, którzy ocaleli po Wybuchu. Partridge wychował się w sterylnej Kopule pośród nielicznych Czystych. Oboje uciekają. Pressia – przed poborem do militarnej organizacji, Partridge – przed ojcem tyranem. Ich spotkanie zmieni bieg historii Nowej Ziemi...

 

źródło opisu: http://swiatpowybuchu.pl/

źródło okładki: http://www.egmont.pl

Brak materiałów.
książek: 860
Sihhinne | 2012-07-29
Na półkach: Przeczytane

I co raz więcej książek o tematyce antyutopijnej pojawia się na półkach. Zawsze znajdzie się ktoś, kto do dość znanej konwencji dopchnie coś nowego, co zupełnie zmieni oblicze danego świata. Ale, można dostrzec dość wyraźny podział książek o tej tematyce. Jaki? Dzielą się one na te bardziej makabryczne, i na te mniej makabryczne. W makabrycznych, tak jak już sama nazwa mówi, krew leje się wszędzie, kończyny latają, mutacje są wszechobecne. A w tych mniej, lub wcale makabrycznych czegoś takiego nie ma. Autorzy zwykle skupiają się na ograniczeniach wolności, ale ukazują to w taki sposób, by nie przerazić czytelnika… I teraz pojawia się pytanie… Które są lepsze?

Świat ogarnięty jest zniszczeniem po tajemniczym wybuchu. Niektórym udało się schronić w Kopule, gdzie wiodą pozornie sielankowe życie wśród wynalazków pozwalających im przetrwać. Natomiast pechowcy, którzy nie zdążyli ‘dobiec’ muszą żyć pośród gruzów – pozostałości po wybuchu. Każdy z nich ma jakąś pozostałość po tym zdarzeniu – brak jakiejś kończyny, rozległe oparzeliny, czy może coś stopione z ciałem. Pressia zamiast prawej dłoni ma głowę lalki – to jej jedyna deformacja, nie licząc oparzelin na twarzy. Mieszka ona w gruzach i drży przed swoimi szesnastymi urodzinami – wtedy może już nie wrócić do domu. Patridge jest Czystym – tym, który pochodzi z Kopuły. Wychowywał go ojciec, którego Patridge z całego serca nienawidził…. I obydwoje przed kimś uciekają.. On przed ojcem i całą Kopułą, Pressia przed ludźmi z militarnej organizacji. Dokąd ich to doprowadzi?

Książkę zaczęłam czytać jakiś czas temu i po około czterdziestu stronach ją odłożyłam. Nie mogłam jakoś wczuć się w historię, zniekształcenia mnie przerażały ( a przecież jestem w miarę wytrzymała na makabryczności w książkach). Przerzucałam strony zastanawiając się, kiedy książka się skończy. I prawda jest taka, że takie uczucie towarzyszyło mi prawie przez większość lektury. Jestem ogromną fanką GONE, ale to, co stworzyła Julianna Baggott zupełnie mnie przerosło.

Pomysł cechuje się pewną nowatorskością, ale jednak nie powala. Przypomina połączenie Igrzysk Śmierci z Metrem 2033 i GONE. Miejsce, gdzie można się schronić – jest! Główni bohaterowie, którym przyświecają jakieś cele – są! Niewyjaśniona przyczyna wydarzeń, które ogarnęły świat – można odhaczyć. Wątek romantyczny – także. I jeszcze tajemnice spowijające głównych bohaterów – wszystko jest. Ale… Czegoś jednak brakowało….

Czego? Zainteresowania czytelnika. Naprawdę, nie mogłam się wciągnąć, co zdarza mi się bardzo rzadko. Nie mogłam utożsamić się z bohaterami, postawić na ich miejscu. Nie ogarnęło mnie żadne współczucie, żaden smutek, łzy ani razu nie napłynęły do oczu. Może to wina twardego języka, jakim posługuje się autorka. Widać, że włożyła wiele pracy w napisanie powieści, w ubranie pomysłu w słowa. Ale do mnie nie przemówiła, niestety.


Pomimo tego, że książka nie przypadła zbytnio mi do gustu, doceniam stopień, w jakim autorka się przygotowała do pisania, doceniam to, ile pracy wymagało stworzenie tak dopracowanej powieści. Jednakże, takie doskonałe przygotowanie techniczne nie zakryje wszechobecnej monotonii i braku zainteresowania ze strony czytelnika ( w tym przypadku mnie…). Dlatego długo zastanawiałam się, jaką ocenę książce wystawić. Stanęło na 3+. Sądzę, że jest to ocena w miarę adekwatna do boju, jakiego stoczyłam podczas lektury. Mam nadzieję, że inni nie wynieśli takich samym uczuć jak ja, że książka jednak im się spodobała. Bo jednak troszkę mi smutno, że tak dobrze zapowiadająca się historia nie zdobyła mego serca... To chyba jednak wina mutacji... I lalki zamiast dłoni....

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gwiazdka z nieba

Książki Katarzyny Michalak są, moim zdaniem, bardzo nierówne. Autorka napisała już kilkadziesiąt powieści o tak zróżnicowanej tematyce i przynależ...

zgłoś błąd zgłoś błąd