5,67 (6 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
0
7
2
6
2
5
1
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Ragnhild
data wydania
liczba stron
495
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
Ewa

Tom 2 skandynawskiej trylogii: Medmenneske (Bliźni), Ragnhild (Ragnhilda), Siste levere(Ostatni rok).Wnikliwe studium czlowieka opanowanego przez zło.Jedna z najwybitniejszych powieści psychologicznych.

 

źródło opisu: wikipedia

źródło okładki: własne

Brak materiałów.
książek: 859
Mario | 2018-05-25
Na półkach: Przeczytane

Nie lubię źle mówić o dziełach literackich, jednak czasami nie mam innego wyjścia, bo gdy coś jest niezbyt dobre, to takie właśnie jest, niestety.
Olav Duun (wym. Oulaf Düün) kilkanaście razy stał w kolejce do Nobla, i to jeszcze w tych czasach, kiedy Skandynawowie byli Noblami hojniej obdzielani, zatem pisarzem powinien być niezłym. I co? I właśnie nie wiem. A nie wiem dlatego, że "Ragnhilda" nie dość, że jest drugim tomem trylogii (pierwszy to "Bliźni", trzeciego nie wydano w Polsce), to jeszcze polskiego przekładu dokonano z niemieckiego, nie zaś z norweskiego oryginału.
"Ragnhilda" ma być utworem psychologicznym, no może i nim jest, tylko ta psychologia w niej bardzo jest pokrętna i powikłana (być może tylko w polskim - i niemieckim - przekładzie). Jest też utworem socjologicznym z elementami ekonomii (zadziwia mnie, nawiasem mówiąc, jak częste i ważne są w prozie skandynawskiej odniesienia do kwestii finansowych, do gospodarowania, do materialnego rozwoju rodzin i społeczności - to pewnie jedna z przyczyn dzisiejszej zamożności tego zakątka Europy). Kłopot w tym, że ta psychologia, mówiąc bardzo kolokwialnie, nie trzyma się kupy, a z opisów przedsięwzięć biznesowych bohaterów nie zrozumiałem literalnie nic. Czyżby Duun nie potrafił sklecić spójnej fabuły? Sądzę, że potrafił, po norwesku, tylko że polska wersja tekstu to popłuczyny po oryginale. Tłumaczka bardzo zasłużona, Edyta Sicińska, z pochodzenia Austriaczka, naprawdę dobrze przełożyła sporo ważnych dzieł literatury niemieckojęzycznej, w tym jedną z moich ulubionych powieści ("Józef i jego bracia" Manna). Tutaj jednak albo przekład na niemiecki był tak zły, i/albo tłumaczka potraktowała tę pracą jak nieistotną chałturę, w każdym razie powstał tekst z tysiącami nietrafionych słów i zwrotów. To tak, jakby tłumacz wstawiał do tekstu pierwsze z brzegu słowo, na które da się przetłumaczyć oryginalny wyraz, wcale się nie przejmując, czy to słowo pasuje do tekstu, czy też nie (czyli wszystko jedno, czy słowo "talerz" przetłumaczymy na "talerz", czy też na "garnek", "beczka" lub "koryto"). Oto przykłady:
1. "aby użerać się ze swoimi głupstwami" - użerać można się z ludźmi, a tu chodzi o to, że bohater musi poradzić sobie ze swoimi wadami;
2. "aby go zawiózł w stronę wyspy" - łodzią ma być bohater zawieziony NA WYSPĘ, a nie tylko w jej kierunku i wysadzony w morze np. kilometr od wyspy;
3. "otrzymasz go z powrotem prosto spod igły" - (mąż wyjechał, żona nie wie, czy wróci, a przyjaciółka ją pociesza) na miłość boską, "spod igły" oznacza NOWĄ RZECZ, PRZEDMIOT, a nie osobę, przy tym dość starą; chodziło o powrót męża "całego i zdrowego"!
Wierzcie mi, tak jest cały czas, kilkanaście/dziesiąt razy na stronę. To nie jest tłumaczenie, to jest karykatura. Dlatego uważam, że szkoda czasu na "Ragnhildę", jest tyle świetnych spolszczeń literatury obcej, dzięki którym obcujemy z pięknym, mądrze konstruowanym językiem, a nie z bełkotem pijanego zająca!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Słodkich snów

Książka dość ciekawa, jednak trochę za mało było elementów thrillera. Więcej grozy, strachu, napięcia - tego mi ciut brakowało. Ale ogólnie fajnie się...

zgłoś błąd zgłoś błąd