Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kim moglibyśmy być, gdybyśmy nie byli nami

Tłumaczenie: Danuta Rycerz
Wydawnictwo: Albatros
6,39 (212 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
12
9
7
8
31
7
45
6
66
5
28
4
13
3
4
2
3
1
3
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Todo lo que podriamos haber sido tu y yo si no fueramos tu y yo
data wydania
ISBN
9788376597126
liczba stron
224
słowa kluczowe
powieść hiszpańska
język
polski

Marcos żyje w poczuciu straty. Jego matka, znana na świecie tancerka i choreagrafka baletu, niedawno zmarła, pozostawiając po sobie pustkę. Mężczyzna nie potrafi wyzwolić się spod towarzyszącego mu w dzień i w nocy natłoku wspomnień, jego życie utraciło wszelki sens. Aby wrócić do normalności chce rozpocząć eksperyment z lekiem likwidującym potrzebę snu, który pozwoliłby mu uwolnić się od...

Marcos żyje w poczuciu straty. Jego matka, znana na świecie tancerka i choreagrafka baletu, niedawno zmarła, pozostawiając po sobie pustkę. Mężczyzna nie potrafi wyzwolić się spod towarzyszącego mu w dzień i w nocy natłoku wspomnień, jego życie utraciło wszelki sens. Aby wrócić do normalności chce rozpocząć eksperyment z lekiem likwidującym potrzebę snu, który pozwoliłby mu uwolnić się od przygnębiających wizji przeszłego szczęścia. Jednak przyjaciele odwodzą go od ryzykowanej kuracji. Kiedy zaczyna się borykać z kolejnym problemem - niemożnością zbliżenia się do poznanej dziewczyny, bieg wypadków przerywa telefon z policji. Marcos, dzięki swemu niezwykłemu darowi odczytywania przeszłości poprzez wizje, jest dla policjantów cennym współpracownikiem. Tym razem wezwanie dotyczy niesamowitego 'obcego', jak podejrzewa policja pochodzącego spoza naszej planety.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Albatros, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,986,149...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 212
Ania Kostorz | 2016-03-29
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 25 lutego 2016

Marcos - główny bohater książki - żyje w wyimaginowanym świecie fantazji. Po śmierci matki chce przestać sypiać i płaci za dwa zastrzyki nieziemską kwotę. Paląc papierosa na swoim balkonie dostrzega dziewczynę, którą koniecznie chce poznać. Wie, że coś z nią łączy. Ale czy ją pozna? Czy rzeczywiście przestanie sypiać?

Albert Espinosa - dokładnie tak jak wielu innych pisarzy - ma swój własny język. Jest to język realizmu magicznego, czyli to, co koteczki (czytaj: ja) lubią najbardziej, choć wiele osób nie jest w stanie przebrnąć przez pierwszy rozdział jakiejkolwiek powieści. W realizmie magicznym zakochałam się już dawno temu czytając pierwsze powieści z tego… gatunku? Chyba można tak nazwać. "Sto lat samotności" czy "Norwegian Wood". Jest to domena pisarzy z Hiszpanii, Ameryki Południowej i z drugiej strony globu - Japonii [Murakami].

Poznajemy bardzo płytki portret psychologiczny bohaterów - Marcosa, jego matki, dziewczyny spotkanej na placu przez kamienicą głównego bohatera, jego szefa - komendanta policji oraz obcego, który podobno przybył z innej planety. Można jeszcze się doszukać postaci kierowcy służbowego samochodu i asystenta Marcosa. Wydaje mi się, że Espinosa powinien wydłużyć swoją książkę o co najmniej 50-70 stron samego portretu psychologicznego.

Akcja dzieje się w ciągu 24 godzin. Od momentu, gdy Marcos chce przestać sypiać do momentu, kiedy chce zasnąć. Dziwne? Nie w wyobraźni autora. Pisarz daje czytelnikowi do zrozumienia, że portret psychologiczny czy czas, w którym się dzieje akcja, nie są tak ważne, jak wielu myśli.

Pewnie wielu czytelnikom nie przypadła do gustu narracja, bardzo proste opisy czy brak jakiegokolwiek zarysu psychologicznego bohaterów. Książka ta ma jeden wątek poboczny, chociaż osobiście twierdze, że wcale poboczny nie jest. Jest strcte związany z fabułą głównego wątku, czyli Marcosa.

Pomysł na takie książki mają tylko Hiszpanie i ludzie z Ameryki Płd. oraz Japonii. To jest zupełnie inna kultura niż europejska, oni nie myślą kategoriami rzeczywistymi. Oni myślą marzeniami. Tego, jak mogłoby być, gdyby nie było jak jest. Serdecznie każdemu polecam tą książkę, kto chciałby zapoznać się chociaż z namiastką realizmu magicznego oraz kultury iberyjskiej i iberoamerykańskiej. Trzymajcie się ciepło! :)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gniew i świt

Co prawda bardziej niż "Baśnie z 1001 nocy" przypomina pewien serial (wcale nie taki wspaniały, za to ciągnacy się niczym stulecie...), ale...

zgłoś błąd zgłoś błąd