7,11 (332 ocen i 36 opinii) Zobacz oceny
10
15
9
42
8
84
7
88
6
63
5
20
4
11
3
6
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Rant
data wydania
ISBN
978-83-60979-25-9
liczba stron
358
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
miqa

Młodociany łobuz, Buster „Rant” Casey robił wszystko, by wyrwać się z monotonii małego prowincjonalnego miasteczka. Prowokując ugryzienia dzikich zwierząt i ukąszenia przeróżnych insektów, nabawił się wścieklizny, którą za pomocą kontaktów seksualnych z radością rozprzestrzenił wśród licealnej młodzieży. Kiedy udało mu się w końcu porzucić prowincję i przenieść się do wielkiego miasta, został...

Młodociany łobuz, Buster „Rant” Casey robił wszystko, by wyrwać się z monotonii małego prowincjonalnego miasteczka. Prowokując ugryzienia dzikich zwierząt i ukąszenia przeróżnych insektów, nabawił się wścieklizny, którą za pomocą kontaktów seksualnych z radością rozprzestrzenił wśród licealnej młodzieży.
Kiedy udało mu się w końcu porzucić prowincję i przenieść się do wielkiego miasta, został członkiem gangu. Jego główną rozrywkę stanowiło rozbijanie samochodów: wjeżdżanie przy pełnej prędkości w inne pojazdy, wybrane przypadkowo na podstawie ustalonego wcześniej kodu – naklejki na zderzaku czy przewożonego na bagażniku materaca.

„Rant” Casey pragnął żyć szybko, umrzeć młodo i zabić tyle osób, ile potrafi. Teraz, kiedy jest już martwy, ci, którzy go przeżyli – przyjaciele, sąsiedzi, krewni i wrogowie – zebrani na kształt greckiego chóru, wspominają historię jego życia.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Niebieska Studnia, 2012.

źródło okładki: http://niebieskastudnia.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 3485

Człowiek? Widmo?

Rant a właściwie Buster Casey, syn, brat, kochanek, kumpel, przyjaciel, uczeń, wróg. Gość o niezwykłym zmyśle zapachu, szukający prawdziwych, ekstremalnych doznań. Łobuz, bezkompromisowy twardziel. Rant to facet, którego poznajemy po jego śmierci.

Od pierwszych stron mam taki obraz: kamera z ręki, czarno-biały film dokumentalny, trochę naprędce zmontowany, lekko drży, bo gorąco, chce się pić, bo każdy mówi co innego i kamerzyście od tego słuchania (czasem celowo nadmuchanych historyjek) opadają ręce. Ale kręci. Widz dostaje krótkie urywane wypowiedzi, niejednokrotnie sprzeczne ze sobą. Momentami kamerzysta ma mętlik w głowie i wyłącza znużony kamerę w nieodpowiednim momencie, za szybko, a czasem, jakby się budzi, nastawia ucho i rejestruje rzeczy, które być może nie powinny zostać powiedziane. Z pozornego chaosu wyłania nam się smok o wielu głowach, z których każda coś komuś odgryzła.

Bo każdy zna innego Ranta, nie tyle z innego momentu życia, ale jakby z innej jego drogi. Bo Rant zdaje się kroczyć wieloma ścieżkami, ale tylko tak się zdaje, bo on ma swoją własną i sęk w tym, by z tego quasi żałobnego chóru ją wyłowić. Tę jedną prawdziwą, właściwą. Tylko czy to możliwe?
Bo gdybym Wam powiedziała, że Rant to gość znudzony pozorami życia, telewizyjną kłamliwą papką, która wycieka aż na ulice i w której unurzani są już wszyscy? Że to wrażliwy chłopak, nie godzący się na hipokryzję, zakłamanie, półprawdy? Że potrafi kochać i czuć i że pragnie kochać i czuć, ale naprawdę...

Rant a właściwie Buster Casey, syn, brat, kochanek, kumpel, przyjaciel, uczeń, wróg. Gość o niezwykłym zmyśle zapachu, szukający prawdziwych, ekstremalnych doznań. Łobuz, bezkompromisowy twardziel. Rant to facet, którego poznajemy po jego śmierci.

Od pierwszych stron mam taki obraz: kamera z ręki, czarno-biały film dokumentalny, trochę naprędce zmontowany, lekko drży, bo gorąco, chce się pić, bo każdy mówi co innego i kamerzyście od tego słuchania (czasem celowo nadmuchanych historyjek) opadają ręce. Ale kręci. Widz dostaje krótkie urywane wypowiedzi, niejednokrotnie sprzeczne ze sobą. Momentami kamerzysta ma mętlik w głowie i wyłącza znużony kamerę w nieodpowiednim momencie, za szybko, a czasem, jakby się budzi, nastawia ucho i rejestruje rzeczy, które być może nie powinny zostać powiedziane. Z pozornego chaosu wyłania nam się smok o wielu głowach, z których każda coś komuś odgryzła.

Bo każdy zna innego Ranta, nie tyle z innego momentu życia, ale jakby z innej jego drogi. Bo Rant zdaje się kroczyć wieloma ścieżkami, ale tylko tak się zdaje, bo on ma swoją własną i sęk w tym, by z tego quasi żałobnego chóru ją wyłowić. Tę jedną prawdziwą, właściwą. Tylko czy to możliwe?
Bo gdybym Wam powiedziała, że Rant to gość znudzony pozorami życia, telewizyjną kłamliwą papką, która wycieka aż na ulice i w której unurzani są już wszyscy? Że to wrażliwy chłopak, nie godzący się na hipokryzję, zakłamanie, półprawdy? Że potrafi kochać i czuć i że pragnie kochać i czuć, ale naprawdę bezkompromisowo, do samego jądra istoty sprawy, a nie według wyświechtanego scenariusza z podrzędnej telenoweli?

A może Rant to diabeł wcielony, siejący zarazę, dążący do zagłady świata? I śmieje się w kułak nabierając wszystkich naiwnych na swoje sztuczki

A może Anioł Zbawiciel, uwalniający ludzi z uwierających masek, niewygodnych kostiumów, szpanerskich butów. Może dobroduszny wybawca od śmierci za życia?

A może Rant to wyimaginowany stwór, jakieś niejasne wytłumaczenie naszych poczynań, usprawiedliwienie naszej głupoty i zła, wszystkiego tego, co robimy i czego wstydzimy się już chwile potem?

Kim jest Rant? Skąd się wziął? Co krzyczą jego myśli?

Myślę, że odpowiedź na te pytania nie jest łatwa i nie jest jednoznaczna. Nie wykluczam też, że dla każdego z czytelników może być inna, co wcale nie znaczy, że tylko nieliczni odkryją tą prawdziwą.

Przyznam, że Chuck Palahniuk najpierw mnie porwał sobie właściwym absurdem i zanim zaczęłam zdrapywać to zgrzebne i przemyślane opakowanie, zdążyłam już ulec jego czarowi, szelestowi i błyskom. Bawiłam się przednio, odkrywając co rusz nowe oblicze bohatera. Odwracałem głowę w obrzydzeniu, mimo głodu, odsuwałam talerz z obiadem, ale nie mogłam się oderwać. Druga część była raczej jak odpływ, trochę niespodziewany, że już, tak wcześnie, a dopiero jestem w połowie. Nie do końca umiem wyjaśnić, co mnie zaczęło męczyć i nużyć i kto mi tę przyjemność z każdą kartką odbierał. Natomiast na szczęście nie dałam sobie wyrwać tego wszystkiego, co nazbierałam na początku i powieść zostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie. I nie wykluczam ponownej lektury w celu dokładniejszego spenetrowania drugiego dna.

Monika Stocka

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (36)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2185
Olga | 2018-10-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2018
Przeczytana: 27 października 2018

Dam "bardzo dobra", chociaż to może ciut na wyrost, ale 6/10 wydawało mi się za mało (jakoś nazewnictwo nie za bardzo mi pasuje do tych gwiazdek nadal).

Zawsze gdy mam ochotę na coś porąbanego, to Palahniuk sprawdza się w tej roli. Nawet gdy początkowo myślę, że tym razem mnie niczym nie zaskoczy i chwilowo mnie nudzi, to potem wywołuje u mnie wielkie "ŻE COOOO?". :D
Chyba w końcu wiem, co to kac po książce. No, ma koleś odjechane pomysły.

książek: 395
wombat80 | 2018-02-03
Na półkach: Przeczytane, Zakręcone
Przeczytana: 27 stycznia 2018

Książka dobra, książka zła. Jednym z czynników jakie biorę pod uwagę przy końcowej ocenie są efekty wizualne. Obraz jaki widzę przy czytaniu. Czasem ten obraz jest, czasem go brak, nawet gdy na pierwszy rzut oka wszystko gra. Dobre książki to takie, które pamięta się po latach, bywa też, że po latach zastanawiam się czy daną opowieść czytałem, czy może oglądałem w kinie.

Rant jest napisany dość dziwacznie, w formie reportażu, nie każdego zachęci po pierwszych stronach, ale dał mi obraz tak wyraźny, że podświadomie bawiłem się w reżysera wizualizując sobie różne scenki, z muzyką Nine Inch Nails i Prodigy w tle. Widziałem nawiedzonego Jakuba Gierszała przylepiającego kulki z glutów do ściany przy łóżku, doznającego ekstazy po ukąszeniu grzechotnika, czy po zapachu zużytego tamponu określającego skład wczorajszego śniadania matki swojego kumpla (nie ma że boli, to Palahniuk). Widziałem te wszystkie senseo, odtwarzacze doznań wszczepiane pod skórę - odlot zapodać sobie mix doznań psa...

książek: 1034
Marcin Knyszyński | 2017-12-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 grudnia 2017

Nowoczesny mit

Rant nie żyje. Tak po prostu, już na początku książki. A może nigdy go nie było? Kolejna, po "Opętanych", powieść Chucka Palahniuka to biografia Bustera Casey’a a.k.a. „Rant”. To wielki wywiad-rzeka z „świadkami”, czyli wszystkimi tymi ludźmi, którzy znali Ranta za życia, a teraz, bazując na swoich zawodnych i subiektywnych wspomnieniach, odtwarzają jego historię. Jak to zwykle bywa, dopiero śmierć unieśmiertelnia niektórych ludzi, dopiero wtedy zaczynają istnieć naprawdę. Powstaje mit Ranta – „najgorszego pacjenta zero w historii chorób zakaźnych, „Amerykańskiej Broni Biologicznej Masowej Zagłady z Krwi i Kości”.

Rant urodził się w Middleton, dziurze zabitej dechami, gdzie wieczorami grasują watahy bezpańskich psów a wiatr miota tonami obrzydliwych śmieci z wywróconych kubłów. Mały Rant to ktoś, w kim nie chcielibyście widzieć kolegi własnego dziecka. To dzieciak wsadzający ręce do lisich bądź króliczych nor w oczekiwaniu na pogryzienie przez chorego na...

książek: 49
Mariusz Czekej | 2017-06-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 czerwca 2017

Palahniuk bawi się formą tworząc coś na kształt fikcyjnego reportażu, który nie przeszedł jeszcze etapu montażu. O postaci tytułowego Ranta wypowiadają się osoby, które miały z nim jakąkolwiek styczność.
Początkowo od powieści nie można się oderwać. Intryguję kim jest tytułowy Rant, a w głowie czytelnika wciąż mnoży się więcej pytań niż odpowiedzi. Dodatkowo jak to u Paluhniuka, bywa naprawdę obrazoburczo i obrzydliwie. Wszystko trwa dłuższą chwile, aż nagle czar pryska. Zostawiamy rodzinną wioskę Ranta i przenosimy się do miasta.
Nagle Palahniuk zaczyna sypać pomysłami jak z rękawa. Od umieszczenia akcji w niedalekiej przyszłości, po party crashing czyli celowe rozbijanie się samochodami, ludzi zarażonych wścieklizną czy wirtualną rzeczywistość. Jest tego dużo więcej. Forma powieści pozwala większość pomysłów ledwie nakreślić. Można odnieść wrażenie, że dzieje się niemalże wszystko. Wytrwać w tym pomaga jak zawsze filozofia pisarza, który umieszcza jednostki w bezideowym świecie i...

książek: 706
Hekate | 2017-01-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: styczeń 2017

Jak dla mnie [i]Rant[/i] stanowi jedną z lepszych książkowych pozycji Palahniuka. Historia intrygująca, dająca do myślenia (chociaż to akurat, wg mnie, zaleta wszystkich książek tego autora), przedstawiona w ciekawy sposób i odmiennej formie, która, wydaje mi się, w tym przypadku stanowi walor. Przeczytałam jednym tchem, ale w pamięci zapadnie na długo.

książek: 470
Olga Kowalska | 2016-05-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 maja 2016

"Największą pociechą , jaką oferuje nam los, jest to, że możemy spojrzeć przez ramię i zobaczyć długą kolejkę ludzi, którzy mają w życiu gorzej niż my"

Regularnie zdarza się tak, że między kolejnymi książkami rozmaitych autorów nachodzi mnie nieodparty smak na Palahniuka. Najczęściej wtedy, kiedy natychmiastowo potrzebuje nagłego strzału w pysk, który pokrętnie uświadomi mi, że niektórzy mają się gorzej. A co najlepsze - ta mieszanina cynizmu, perwersji i czarnego humoru za każdym razem smakuje doskonale.

I mimo że "Rant" nie znajdzie miejsca wśród moich ulubionych książek Palahniuka, to autor wciąż utrzymuje swoją pozycję na liście moich literackich faworytów.
To pewniak. Królik z kapelusza. Ślepy strzał, który zawsze trafia w dziesiątkę.

książek: 127
Oskar | 2016-02-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Palahniuk potwierdził ze FC nie był przypadkiem, genialny.

książek: 73
Blanka Sokołowska | 2016-01-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Bardzo w stylu Palahniuka - sarkastyczna, dziwaczna i wciągająca

książek: 501
Dae | 2015-11-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 listopada 2015

Do pewnego momentu wszystko jest ładnie, pięknie. Palahniuk mizia czytelnika, bawiąc się kolejnym eksperymentem formalnym, a rozbrajające pomysły i żarciki przyprawiając raz mniejszą, raz większą dawką transgresji. Klasyka, można by rzec. Jednak w pewnym momencie, kiedy łapie rzeczonego czytelnika za włosy, a zaraz potem wali jego głową w ścianę, ten zdaje sobie sprawę – już trochę poniewczasie – że wszystko to było w dużej mierze przygotowaniem do tego, żeby go w finale zgwałcić. Nie żeby był to jakiś szczególny powód do skarg czy ubolewań, bo i ten akt ma pewien chropawy urok, ale parę siniaków i uczucie dezorientacji pozostają. Niemniej jednak, po ujawnieniu powyższych intencji, kolejne zbliżenie – jeśli do niego dojdzie – będzie mogło się już odbyć za obustronną zgodą i dla pełnej satysfakcji tak dawcy, jak i biorcy.

książek: 698
Dariusz | 2015-09-18
Przeczytana: 18 września 2015

Wszystko byłoby ok gdyby nie końcowe gdybanie o podróżach w czasie...
Postać Ranta świetna, podział społeczeństwa i epidemia wścieklizny zaintrygowały mnie. A tu bach! Przegadane kilka rozdziałów o podróżnikach w czasie.

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd