Dzienniki gwiazdowe

Seria: Lem
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
8,02 (3387 ocen i 191 opinii) Zobacz oceny
10
509
9
809
8
922
7
763
6
227
5
109
4
22
3
17
2
4
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308048900
liczba stron
388
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
kasandra_85

Czego możemy się nauczyć od kosmitów? W cyklu opowiadań pisanych przez ponad trzydzieści lat Stanisław Lem udowadnia, że bardzo wiele. Bohater "Dzienników gwiazdowych", Ijon Tichy, niczym Guliwer obcuje z różnymi istotami pozaziemskmi. Podczas swych licznych wojaży międzyplantetarnych podróżnik poznał rozmaite obce cywilizacje, stworzone tak przez istoty myślące, jaki i przez zaawansowane...

Czego możemy się nauczyć od kosmitów? W cyklu opowiadań pisanych przez ponad trzydzieści lat Stanisław Lem udowadnia, że bardzo wiele.

Bohater "Dzienników gwiazdowych", Ijon Tichy, niczym Guliwer obcuje z różnymi istotami pozaziemskmi. Podczas swych licznych wojaży międzyplantetarnych podróżnik poznał rozmaite obce cywilizacje, stworzone tak przez istoty myślące, jaki i przez zaawansowane roboty.

Zaskakujące, ale kosmici mieszkający na oddalonych w przestrzeni (czasem także czasie) planetach mają więcej wspólnego z nami, niż mogłoby się wydawać...

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2298/1...(?)

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2298/1...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1641

Światy Lemowe

Kto wie czy to właśnie „Dzienniki gwiazdowe” nie są tym dziełem w nieprzeliczonym dorobku Stanisława Lema, które powinno polecać się czytelnikom zaczynającym przygodę z mistrzem. I nie chodzi o to, że szczególnie wyróżniają się pod względem jakości, czy też o to, że są łatwiejsze niż inne jego powieści czy zbiory – kluczem do ich atrakcyjności jest wielość obliczy prezentowanych przez autora.

Bywa Lem w „Dziennikach gwiazdowych” dostarczycielem rozrywki, co w jakiś sposób koresponduje z jego regularnie powtarzanym stwierdzeniem, że pisał dla pieniędzy i zawsze chciał dzięki swojej twórczości żyć w luksusie. Rzeczywiście, w tej książce są fragmenty stworzone tylko i wyłącznie ku uciesze czytelnika – zbiór nawet zaczyna się od niewinnego, a przy tym wyjątkowo zabawnego opowiadania, w którym pisarz zastanawia się nad paradoksami czasowymi związanymi z działaniem pola grawitacyjnego. Warto jednak natychmiast zwrócić uwagę, że pisarstwo Lema – nawet to najlżejsze – niewiele wspólnego ma z tym, co Philip K. Dick (nierozerwalnie związany z polskim autorem tym, iż nie wierzył w jego istnienie) na własny użytek nazywał „kosmicznymi przygodówkami”, czyli prostymi tekstami składanymi przez sprawnych rzemieślników na jedno kopyto. Autor „Niezwyciężonego” regularnie sięgał po do elementów typowych dla fabuły przygodowej, ale zawsze stała za nimi myśl. Czasami zrodzona z refleksji nad naukami ścisłymi (jak w przytoczonym przykładzie), czasami związana z jego ciągotami filozoficznymi,...

Kto wie czy to właśnie „Dzienniki gwiazdowe” nie są tym dziełem w nieprzeliczonym dorobku Stanisława Lema, które powinno polecać się czytelnikom zaczynającym przygodę z mistrzem. I nie chodzi o to, że szczególnie wyróżniają się pod względem jakości, czy też o to, że są łatwiejsze niż inne jego powieści czy zbiory – kluczem do ich atrakcyjności jest wielość obliczy prezentowanych przez autora.

Bywa Lem w „Dziennikach gwiazdowych” dostarczycielem rozrywki, co w jakiś sposób koresponduje z jego regularnie powtarzanym stwierdzeniem, że pisał dla pieniędzy i zawsze chciał dzięki swojej twórczości żyć w luksusie. Rzeczywiście, w tej książce są fragmenty stworzone tylko i wyłącznie ku uciesze czytelnika – zbiór nawet zaczyna się od niewinnego, a przy tym wyjątkowo zabawnego opowiadania, w którym pisarz zastanawia się nad paradoksami czasowymi związanymi z działaniem pola grawitacyjnego. Warto jednak natychmiast zwrócić uwagę, że pisarstwo Lema – nawet to najlżejsze – niewiele wspólnego ma z tym, co Philip K. Dick (nierozerwalnie związany z polskim autorem tym, iż nie wierzył w jego istnienie) na własny użytek nazywał „kosmicznymi przygodówkami”, czyli prostymi tekstami składanymi przez sprawnych rzemieślników na jedno kopyto. Autor „Niezwyciężonego” regularnie sięgał po do elementów typowych dla fabuły przygodowej, ale zawsze stała za nimi myśl. Czasami zrodzona z refleksji nad naukami ścisłymi (jak w przytoczonym przykładzie), czasami związana z jego ciągotami filozoficznymi, ale niezmiennie obecna. Lem lubi bawić, ale zawsze w sposób inteligentny – banału nie znosi.

Bywa Lem w „Dziennikach gwiazdowych” także mrocznym metafizykiem. Obok tekstów, w których łączy żywe poczucie humoru z lekką, chwytliwą myślą (te składają się na właściwe „Dzienniki”), są też taki, gdzie pokazuje swoje pesymistyczne, zachmurzone oblicze (te natomiast tworzą cykl „Ze wspomnień Ijona Tichego”). To w tym zbiorze znajduje się opowiadanko o cybernetyku Corcoranie – twórcy elektronicznych mózgów śniących o życiu w kreowanych przez niego światach. Nie sposób nie zauważyć, jak bardzo Polak zbliża się momentami do wspomnianego już Dicka: obaj stosowali narzędzia fantastyki naukowej do snucia refleksji nad istotą rzeczywistości, obaj wykorzystywali je do stworzenia kameralnych opowieści, które porażają tym mocniej, im głębiej wniknie się w ich metafizyczne konsekwencje. A przecież reprezentacja cybernetyków w „Dziennikach gwiazdowych” nie składa się z jednego tylko Corcorana. Dumnie stać może obok niego doktor Diagoras, którego z samym autorem wiąże jedna szczególna cecha: głęboka, niemal obsesyjna fascynacja innością. U Lema to, co obce, nie różni się od człowieka liczbą kończyn czy kolorem skóry – kontrola na granicy oddzielającej „nasze” i „ich” czy też „wewnętrzne” i „zewnętrzne” często jest tak ścisła, że przekroczyć jej nie sposób. Najpełniejszy wyraz tej myśli autor dał w „Solarisie”, ale opowieść o Diagorasie czerpie z dokładnie tych samych źródeł – możną ją śmiało uznać za „Solaris” w pigułce.

Padło już w moim tekście Ijona Tichego, a nie przedstawiłem go należycie – poważny błąd, bo to przecież jeden z najważniejszych bohaterów polskiej fantastyki naukowej. To on spaja „Dzienniki gwiazdowe” w całość, choć jego rola w opowiadanych wydarzeniach czasami okazuje się marginalna. Jest on przede wszystkim sceptycznym obserwatorem, co podkreślał sam autor, którego tarapaty same znajdują: nieważne, czy to za sprawą wspomnianego już potężnego pola grawitacyjnego, czy też ze względu na pojawienie się w jego mieszkaniu podróżnika w czasie. Spragnionych dokładniejszych informacji o kosmicznym podróżniku odsyłam do interesującego posłowia „Spór między Münchhausenem a Guliwerem” autorstwa Jerzego Jarzębskiego.

„Dzienniki gwiazdowe” to, o ile można użyć tych słów w odniesieniu do autorów tak wszechstronnego, Lem w czystej postaci, Lem sensu stricto. Warto sięgnąć po ten zbiór, bo stanowi wspaniałe zaproszenie do świata, który wykreował jeden z najbarwniejszych pisarskich umysłów całego XX wieku.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (7027)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 329
Gapcio | 2015-05-26
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Gdy znudzą Wam się najnowsi nobliści, urzędowi autorzy bestsellerów i pisarze, którzy na Facebooku mówią Wam, na kogo głosować, jak żyć i gdzie się myć; kiedy znużą Was już liczone na kopy debiuty roku oraz powieści, które należy czytać poruszając się ruchami skoczka pustynnego czy w majtkach na głowie - wtedy sięgnijcie po tę niepozorną, wydaną przed ponad trzydziestu laty książkę. By przypomnieć sobie, że humor nie gryzie się z mądrością, a wiedza z fantazją; by uświadomić sobie, ile warte są największe wykwity myśli ludzkiej, zarówno filozoficznej, jak i teologicznej, kiedy doprowadzić je konsekwentnie do punktu, do którego ich autorzy bądź nie byli w stanie, bądź też nie mieli odwagi dotrzeć; by unaocznić sobie niesmaczny dowcip antropocentryzmu; wreszcie, by niemal umrzeć ze szczerego, zdrowego śmiechu. I by zakosztować trochę nie mniej zdrowego smutku.

książek: 6171

"...a wniknąwszy w regiony nieznane, bez trudu odnalazłem właściwe gwiazdy..."

Najwspanialsze były te momenty, kiedy śmiałam się głośno i z uznaniem dla wyobraźni autora – gdy za chwilę, śmiech grzązł mi w gardle, i gdy ogarniała mnie zaduma nad istotą człowieczeństwa i życia, nad zagadnieniem śmiertelności i nieśmiertelności, nad sensem i potęgą nauki i nad pułapkami rozumu.

Opowiadania wymagają skupienia i zastanowienia. Czasami przytłaczały mnie ogromem przekazywanej wiedzy, rozmachem, problematyką. Czasami bezlitośnie punktowały braki w mojej wiedzy i niedostatki wyobraźni. A zarazem, razem z Ijonem, podróżowałam przez gwiazdy i widziałam światy przedstawione, które nie mają sobie równych i które są niepowtarzalne.

Bohaterowie są zachwycający, zwłaszcza Ijon – oczytany, inteligentny, ciekawy świata, obserwator, przy tym odważny, zdecydowany, czasami gwałtowny, nieco samotnik (choć przyjaźni się z profesorem Tarantogą). Moimi ulubieńcami pozostali jednak Bann i Pugg – jako...

książek: 826
romeo | 2018-08-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 sierpnia 2018

Ten subtelny, intelektualny humor Lema: trochę Dyla Sowizdrzała, nieco wolteriańskiej powiastki filozoficznej i spora dawka nowoczesnego purnonsensu w XX-wiecznym wydaniu. Trudno o bardziej wyrafinowane zacięcie satyryczne niż to należące do naszego wielkiego mistrza z Krakowa. Dziennikom bliżej do Cyberiady i Bajek robotów niż do klasycznych powieści SF takich jak Eden, Niezwyciężony czy Solaris i jest to z pewnością jedno z bardziej osobnych dzieł w dorobku autora, gdzie najpełniej zabłysły jego humor i ironia. Ale jak zauważa prof. Jastrzębski, te śmieszne i groteskowe powiastki podszyte są najpoważniejszą refleksją nad kondycją ludzką. Tylko Dick i Lem potrafili jak inny uczynić fantastyki narzędziem filozofowania.

Wszystkie opowiadania w tym tomie skrzą się nie tylko oryginalnym dowcipem, ale i błyskotliwymi pomysłami fabularnymi, wynalazczością językową, jakiej nie powstydziliby się najwprawniejsi adepci poezji lingwistycznej i podaną w tle egzystencjalną zadumą nad...

książek: 527
wiech | 2016-03-16
Przeczytana: 16 marca 2016

To nie jest łatwa literatura. W dodatku s-f nie jest moim ulubionym gatunkiem.
Długo trwało czytanie. Powoli, z przerwami, po jednym opowiadaniu. Chciałam docenić walory tej książki.
Lem – genialny. Jego wyobraźnia i nieprawdopodobna pomysłowość nie ma granic.
Fantastyczne opowiadania – pełne groteskowego absurdu, satyryczne, z filozoficznymi wstawkami.
Wszystko jest groteskowe w tej książce – i sytuacje i postacie, nawet język jest groteskowy.
Satyryczny charakter opowiadań skłania do refleksji. A duże dawki humoru pozwalają zaśmiać się w głos.
Lem pokazuje świat, w którym utopię i antyutopię dzieli tylko cieniutka linia.
Z pewnością jest to mądra, wybitna literatura. – Może być doskonałą zabawą, ale podszyta jest śmiertelną powagą.
Dla czytelnika w każdym wieku.

PS
Nie wiem, czy udało mi się docenić wszystkie walory książki. Może jednak zbyt późno sięgnęłam po prozę Lema?

książek: 507
veinylover | 2016-04-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 kwietnia 2016

Edycja pdf książki, z którą miałem do czynienia, zawiera nadmiar interpunkcji: ktoś powinien przeczytać sobie książeczkę „Gdzie postawić przecinek”. W kwestii literówek – trudno, zdarza się [errare humanum est], natomiast „przecinko-mania” (chyba samego Lema) jest dla mnie nieco irytująca.

Książka nie jest o podróżach gwiezdnych, tylko o nas samych, o ludzkości. Jest bardzo „lemowska”. Uwielbiam te wynalazki słowne, neologizmy, które w sposób skrócony i przezabawny określają istotę rzeczy. Lem jest mistrzem świata w tej dziedzinie. Książka jest rzecz jasna filozoficzna i koncentruje się nad obnażaniem ludzkiej natury i przesądów. Ośmiesza mechanizmy relacji społecznych, polityczne, a także rozprawia się z zabobonami pseudonaukowymi.
Lem nie zajmuje się technologią. Nie jest wizjonerem przyszłości typu s-f. Pisze o rzeczach ważniejszych.
Zacznijmy po kolei:
Podróż siódma w sposób przezabawny ośmiesza wiarę w możność przenoszenia się w czasie pokazując do jakich absurdów...

książek: 904
Degamisz | 2018-04-21
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 21 kwietnia 2018

Moje pierwsze, dojrzałe spotkanie (bo rzecz jasna tych z podstawówki na języku polskim nie liczę) ze Stanisławem Lemem to był „Solaris”. Niestety, książka do gustu mi nie przypadła, pogniewaliśmy się na siebie z autorem i ozięble rozstaliśmy. Jakiś czas później zacząłem być nagabywany do przeczytania zbioru opowiadań „Maska”. Długo się wzbraniałem aż zgodziłem dla świętego spokoju. Nieufny i podejrzliwy zabrałem się za tę „Maskę” no i oszalałem. Lem złapał mnie w swoje sidła i już nie wypuścił, zachwycił mnie prawie do granic a teraz zachwycił mnie jeszcze mocniej genialnymi „Dziennikami gwiazdowymi”.

To, że Lem miał potężną wyobraźnię raczej nikogo nie zdziwi, właściwie to chyba normalna rzecz w przypadku autorów z takich gatunków jak science – fiction. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Lem miał niebywały wręcz talent do zabawy językiem, do konstruowania opowieści barwnych i niebywale plastycznych językowo. Miał też niesamowite poczucie humoru, podsyconym absurdem, groteską,...

książek: 285
Nozomi | 2014-09-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Moja ulubiona z książek tego autora. Prawdziwie wizjonerska, a do tego dowcipna.

książek: 690
ucho_igielne | 2019-01-02
Przeczytana: 02 stycznia 2019

Zawsze mam problem z oceną dzieł Lema, ponieważ nigdy po ich lekturze nie jestem pewien czy zrozumiałem w pełni zamysł autora i to co chciał poprzez swoje pisanie przekazać. Tym razem wziąłem się za „Dzienniki gwiazdowe” a raczej ich wybór czy też fragment. Jestem zadowolony z lektury. Pisarz ma niebywałą wyobraźnie i poczucie humoru. Przygody Iljona Tichye’go są niezwykle barwne i przy tym różnorodne. Nasz bohater odwiedza kolejne planety w kosmosie, aby przekonać się jakie problemy dręczą ich mieszkańców. Mamy tu do czynienia ze sporą ilością absurdu i wymyślne problemy mieszkańców niejednokrotnie bawią i uczą czytającego. W ten sposób pisarz naigrywał się z samej ludzkości i jej problemów. Mamy też do czynienia ze sporą dawką zabawnego słowotwórstwa jak np. ćpacz smakowniczek. Zdarzało się jednak, że niektóre z opowiadań były „ciężkostrawne” ze względu na nagromadzenie dużej ilości trudnych wyrazów. Te były jednak w mniejszości a lekturę zaliczam do udanych. Może to niedobrze,...

książek: 421
czytający | 2016-03-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 23 marca 2016

Przed chwilą wróciłem z niezwykłej podróży, w której wraz z towarzyszącym mi kosmicznym wędrowcem podziwiałem przeróżne wytwory futurologicznych myśli. Nieźle się przy tym bawiłem, gdyż przemierzając międzyplanetarne przestrzenie byłem wielokrotnie atakowany przez pełne humoru i błyskotliwe opowieści. Zanurzając się w oceanie mądrości miałem wrażenie, że Wszechświat przestaje być obcy a jednocześnie jest tak pełen absurdów. Ale żeby poznać kosmos to trzeba właśnie zanurkować w niego nie patrząc na to, czy nasze przygody będą miały charakter nieprawdopodobnych przypadków czy też może stworzą podwaliny pod nowe rodzaje wiedzy. Trzeba chłonąć to tak, jak zostało wykreowane przez jednego z naszych najlepszych fantastów jakim jest Stanisław Lem. I nic nas nie powinno zadziwić, bo w końcu przed naszymi oczami roztacza się nieskończona wyobraźnia tego pisarza.

"Dzienniki gwiazdowe" to wyprawa do miejsc, których granicą poznania są jedynie możliwości ludzkiej fantazji. To eksperyment z...

książek: 360
Merythia | 2015-03-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Przeczytana: 09 marca 2015

Czytanie ,,Dzienników'' było prawdziwą literacką ucztą. Oprócz niesamowicie pobudzających wyobraźnię kosmicznych podróży Ijona Tichego wgłąb Galaktyki, mamy okazję zmierzyć się z samym sobą i odbyć wędrówkę w sam środek ludzkiej natury. Lem na kartach powieści bezlitośnie obnaża przywary naszego gatunku, niekoniecznie bezpośrednio, co tym bardziej świadczy o jego geniuszu. Daje możliwość, a wręcz zmusza czytelnika do zastanowienia się nad kondycją naszego świata i społeczeństwa, obserwacje teraźniejszości umiejętnie przeplata z rozmaitymi wizjami przyszłości oraz koncepcjami stworzenia świata i faktycznej istoty jego funkcjonowania. To niesamowite, że każdy pomysł jaki nasuwa, na początku lekką ręką odkłada się na półkę ''100% s-f'', po czym wraz z kolejnymi kartami, najpierw nieśmiało, a potem coraz natrętniej nasuwa się myśl, że przecież istotnie to o czym pisze autor może właśnie teraz ma miejsce, a my nawet nie mamy o tym pojęcia. Żeby nie było zbyt prosto, wizji takowych jest...

zobacz kolejne z 7017 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Literacki Horoskop LC – Książkowy Baran

Zaczęła się wiosna, a to oznacza również czas na nowy zodiakalny początek. Planetą Barana jest Mars, szczęśliwym dniem wtorek, a kolorem – czerwony. Jakimi pisarzami są osoby urodzone pod tym znakiem, a jakimi czytelnikami? Książki prawdę powiedzą. Zachęcamy do czytania naszych wróżb.


więcej
Wolność wciągana przez nos, czyli o korzyściach z luźnej ekranizacji Lema

Ari Folman wziął na warsztat „Kongres Futurologiczny” Stanisława Lema. Na ile rzecz jest zgodna, na ile sprzeczna, a na ile niezależna od literackiego oryginału? - pyta Michał Cetnarowski.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd