Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Blondynka w Chinach

Wydawnictwo: G+J
6,84 (424 ocen i 59 opinii) Zobacz oceny
10
24
9
31
8
83
7
124
6
95
5
39
4
11
3
9
2
6
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
300
słowa kluczowe
podróże
język
polski
dodała
Wiedźminka

Stuletni emeryci w parku grają w warcaby, ćwiczą tai-chi i recytują wiersze. Kobieta przed zajściem w ciążę przez 2 lata specjalnie wzmacnia swój organizm, żeby dziecko było silne i zdrowe. Dobry lekarz przyjmuje zdrowych ludzi i przepisuje im odpowiednią dietę, bo wiadomo, że najlepszym lekarstwem jest to, co masz na talerzu, a najważniejszym celem tradycyjnej medycyny chińskiej jest...

Stuletni emeryci w parku grają w warcaby, ćwiczą tai-chi i recytują wiersze. Kobieta przed zajściem w ciążę przez 2 lata specjalnie wzmacnia swój organizm, żeby dziecko było silne i zdrowe. Dobry lekarz przyjmuje zdrowych ludzi i przepisuje im odpowiednią dietę, bo wiadomo, że najlepszym lekarstwem jest to, co masz na talerzu, a najważniejszym celem tradycyjnej medycyny chińskiej jest zapobieganie chorobom. Prawie wszyscy żyją zgodnie z pozytywną filozofią taoizmu, buddyzmu lub konfucjanizmu, które zalecają bliski kontakt z naturą, pracę nad własnym rozwojem i przyszłością. I tylko Chińczycy potrafią tak zaparzyć herbatę, żeby wydobyć z niej wszystkie szlachetne smaki, ukrytą kroplę miodu albo egzotyczny kwiat.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1839
natalia | 2012-12-29
Na półkach: Polscy autorzy
Przeczytana: 29 grudnia 2012

Wraz z każdą kolejną przeczytaną przeze mnie książką autorstwa pani Beaty Pawlikowskiej, rośnie moje uwielbienie do Jej osoby. Od dłuższego czasu chciałam zabrać się za którąś z podróżniczych opowieści, lecz dopiero projekt z geografii mnie do tego zmobilizował-w innym wypadku, pewnie sporo zajęłoby mi zdecydowanie się na konkretny tytuł, jako że mam to szczęście i moja mama posiada bogaty zbiór literatury o podobnej tematyce.

Sposób, w jaki autorka opisuje poznawaną rzeczywistość działa na wyobraźnię i pozwala poznać Chiny z zupełnie innej strony niż zachęcają do tego wszelkie biura podróży. Owszem, i o Wielkim Murze jest tutaj wzmianka, lecz w porównaniu z resztą poruszanych tematów, naprawdę znikoma. Z największą ciekawością czytałam o...chociaż nie, właściwie to nie będę wybierać, nie potrafię. Duże wrażenie wywarł na mnie zwyczaj maltretowania i łamania stóp Chinek, co było okrutnym zwyczajem dawnych czasów. Stopa, która została zmniejszona do maksymalnie 7 centymetrów uchodziła za ideał, czyli tzw. Złoty Lotos.

Pani Pawlikowska przybliżyła mi również wierzenia większości chińskiej ludności, która oficjalnie jest przecież narodem bezwyznaniowym, ateistycznym. Jednakże, czy można tak nazwać ludzi, którzy postępują zgodnie z wszelkimi zasadami moralności i są zwyczajnie DOBRZY? Wiele zasad konfucjanizmu i taoizmu powinno zostać wcielonych w życie każdego człowieka, by było bogatsze i szczęśliwsze. Zaintrygował mnie także kulinarny aspekt Chin, czyli związek jedzenia i starożytnej medycyny oraz sposób leczenia doktora Ho. Teraz i mnie wydaje się to oczywiste! Każdy produkt, który zjadamy ma wpływ na to jak się czujemy dzisiaj i czy będziemy zdrowi w przyszłości. Dlatego też chińscy lekarze "leczą ludzi zdrowych", czyli nauczają jak jeść, by zadbać zarówno o ciało jak i o duszę. Oraz kolejna ważna lekcja, jaką zdołałam wyciągnąć z lektury "Blondynki w Chinach"-ciepłe posiłki służą ludzkiemu organizmowi o wiele bardziej niż śniadanie bądź obiad przyrządzany na zimno. Na talerzu Chińczyka nie znajdziemy surowych warzyw, wszędzie dymiące, dopiero co ugotowane dania, które zasilają energią wystarczającą na długi czas! To właśnie dlatego w tym odległym azjatyckim kraju nie ma problemów z otyłością, depresją i innymi cywilizacyjnymi chorobami, które swój początek znajdują w tym, co spożywamy, jak naucza starożytna medycyna chińska. Co prawda nie do końca zgadzam się ze słowami, iż każda choroba ma właśnie takie podłoże, lecz w wielu przypadkach to stwierdzenie się sprawdza.

Chcę więcej! Mam ogromną nadzieję, że inne podróżnicze książki Blondynki mnie nie zawiodą. Bardzo, ale to bardzo bym tego nie chciała! Życzyłabym sobie, by pani Beata inspirowała mnie(i Was również!) dalej, bezustannie, a swoimi doświadczeniami kierowała nas na właściwe tory.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziadek i Niedźwiadek

Lektura szkolna mojego syna, którą przeczytaliśmy wspólnie. Podchodziłam do niej sceptycznie i miło się rozczarowałam. Bardzo sympatyczna historia (...

zgłoś błąd zgłoś błąd