Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Blondynka w Chinach

Wydawnictwo: G+J
6,84 (425 ocen i 59 opinii) Zobacz oceny
10
24
9
31
8
83
7
124
6
96
5
39
4
11
3
9
2
6
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
300
słowa kluczowe
podróże
język
polski
dodała
Wiedźminka

Stuletni emeryci w parku grają w warcaby, ćwiczą tai-chi i recytują wiersze. Kobieta przed zajściem w ciążę przez 2 lata specjalnie wzmacnia swój organizm, żeby dziecko było silne i zdrowe. Dobry lekarz przyjmuje zdrowych ludzi i przepisuje im odpowiednią dietę, bo wiadomo, że najlepszym lekarstwem jest to, co masz na talerzu, a najważniejszym celem tradycyjnej medycyny chińskiej jest...

Stuletni emeryci w parku grają w warcaby, ćwiczą tai-chi i recytują wiersze. Kobieta przed zajściem w ciążę przez 2 lata specjalnie wzmacnia swój organizm, żeby dziecko było silne i zdrowe. Dobry lekarz przyjmuje zdrowych ludzi i przepisuje im odpowiednią dietę, bo wiadomo, że najlepszym lekarstwem jest to, co masz na talerzu, a najważniejszym celem tradycyjnej medycyny chińskiej jest zapobieganie chorobom. Prawie wszyscy żyją zgodnie z pozytywną filozofią taoizmu, buddyzmu lub konfucjanizmu, które zalecają bliski kontakt z naturą, pracę nad własnym rozwojem i przyszłością. I tylko Chińczycy potrafią tak zaparzyć herbatę, żeby wydobyć z niej wszystkie szlachetne smaki, ukrytą kroplę miodu albo egzotyczny kwiat.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 668
Firewarrior | 2015-10-11
Na półkach: Opinie Firewarrior

Tym razem postanowiłam sięgnąć po podróżnicze książki Beaty z nadzieją, że okażą się lepsze niż jej książki pseudopsychologiczne. Cóż, niestety i w tej książce autorce udało się przemycić sporo jej światopoglądu. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zaznaczyła kilku cudownych cytatów.
1. Wspaniały rozdział o toaletach. "Czy to nie zabawne, że wydzieliny nie podlegają naszej woli? (...) A ponieważ poddaje się wtedy woli swojego ciała, na pewien krótki czas przestaje też kontrolować swoje zachowanie. Zamyka się w kabinie i jest przez chwilę tym, kim jest naprawdę. (...) Dlatego właśnie w każdej podróży czekam na moment, kiedy jak detektyw będę mogła znaleźć zwyczajną publiczną toaletę i odczytać z niej wszystko, co chciałabym wiedzieć o mieszkańcach danego kraju." Psychologia toaletowa? Gdyby to jeszcze było pisane żartobliwie, ale nie, pełna powaga...
2. "[Człowiek] zabija nie tylko jedwabniki i słonie, ale też samego siebie, bo kupuje tanie jedzenie w proszku, w puszce albo w budce z fast foodem, a kiedy je śmieci, to czuje się potem jak kosz na odpadki i szybciej umiera".
3. "(...) a z braku czasu i pieniędzy je się niezdrowe jedzenie, które zamiast dodawać energii, tylko ją odbiera. Przecież to właśnie stąd biorą się wszystkie alergie, astma, chorobliwa nadwaga, cukrzyca i inne zmory współczesnego świata. O rety, to po prostu nie do uwierzenia! Rodzimy coraz słabsze dzieci, które coraz częściej chorują, rodząc następne pokolenie jeszcze bardziej chorowitych i słabych dzieci, ale chwalimy się tym, że wymyślamy szczepionki na choroby, które wcześniej tym dzieciom sami zafundowaliśmy". Szczepionka na nadwagę i cukrzycę? Że co?
4. "Czy to nie dziwne, że chory musi być na tyle zdrowy, żeby dojechać do przychodni? Albo przynajmniej na tyle przytomny, żeby zorientować się, że jest z nim bardzo źle i wezwać pogotowie?" Tak, bo przecież w dyspozytorniach pogotowia powinny być kryształowe kule zamiast telefonów. Wtedy wróżka Jadwiga mogłaby nakładać dłonie na kule i zachrypniętym głosem oznajmiać "Kowalska źle się czuje, jechać na Mazowiecką 4"!
Dobrze, a co takiego było w książce poza najeżdżaniem na europejski styl życia (och, jacy Chińczycy są wspaniali, bo zdrowo się żywią)? Trochę historii (fragmenty książki Marco Polo na ten przykład - i to była najlepsza część!), telepatyczne rozmowy z miejscowymi, narzekania że nigdzie nie można się napić herbaty i tym, że nikt nie jeździ na rowerach.
Jeśli ktoś chciałby traktować tę książkę jako lektura do zaliczenia przed podróżą do Chin, albo dowiedzieć się z niej ciekawych informacji o tym kraju, to odradzam. Może znajdzie się kilka takich perełek, ale odsiać je z wszechobecnego "ja, ja, ja" i złotych myśli autorki jest dość ciężko.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Płonący świat

http://iminfected.pl/plonacy-swiat-isaac-marion/ Po ciężkich przejściach i trudach, jakie musiał pokonać R, udało się – jego serce zaczęło bić i prze...

zgłoś błąd zgłoś błąd