Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gra o tron

Cykl: Pieśń Lodu i Ognia (tom 1)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
8,45 (27588 ocen i 1951 opinii) Zobacz oceny
10
6 661
9
7 970
8
7 089
7
3 963
6
1 271
5
368
4
116
3
97
2
28
1
25
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A Game of Thrones
data wydania
ISBN
9788375067293
liczba stron
844
słowa kluczowe
cykl fantasy, powieść, westeros
język
polski
dodała
Monika Adamczyk

Inne wydania

W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy i starzy bogowie. Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, lecz obalony władca...

W Zachodnich Krainach o ośmiu tysiącach lat zapisanej historii widmo wojen i katastrofy nieustannie wisi nad ludźmi. Zbliża się zima, lodowate wichry wieją z północy, gdzie schroniły się wyparte przez ludzi pradawne rasy i starzy bogowie. Zbuntowani władcy na szczęście pokonali szalonego Smoczego Króla, Aerysa Targaryena, zasiadającego na Żelaznym Tronie Zachodnich Krain, lecz obalony władca pozostawił po sobie potomstwo, równie szalone jak on sam. Tron objął Robert – najznamienitszy z buntowników. Minęły już lata pokoju i oto możnowładcy zaczynają grę o tron...

 

źródło opisu: www.zysk.com.pl

źródło okładki: www.zysk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 945
Kinga | 2014-08-13
Przeczytana: 20 lipca 2014

„Nigdy nie zapominaj o tym, kim jesteś, bo świat na pewno o tym nie zapomni. Uczyń z tego swoją siłę, a wtedy przestanie to być twoim słabym punktem. Zrób z tego swoją zbroję, a nikt nie użyje tego przeciwko tobie.”

Wiedziałam, że prędzej czy później, ale na pewno przyjdzie czas także i na mnie. Grzechem byłoby przecież nie poznać serii, w kierunku której zewsząd płyną właściwie wyłącznie słowa pochwały. O „Pieśni Lodu i Ognia” słyszał już chyba każdy miłośnik literatury. Seria high fantasy autorstwa George’a R. R. Martina rozkochała w sobie miliony czytelników z całego świata i wciąż nieustannie zyskuje nowych fanów. Niemałą w tym rolę odgrywa z pewnością ultrapopularny ostatnimi czasy serial nakręcony na kanwie sagi Martina, zatytułowany podobnie jak pierwszy jej tom – „Gra o tron”. Nie ukrywam, że dochodzące mnie słowa zachwytu nad serialem obudziły w końcu i we mnie chęć jego obejrzenia. Ale, ale! Jak głosi stara zasada moli książkowych, której od dawna hołduję, najpierw książka, potem film! Zanim więc rozpoczęłam swoją przygodę z serialem (w który by the way wciągnęłam się już po paru minutach), zapoznałam się najpierw z jego książkowym pierwowzorem.

Nie ukrywam, że miałam pewne obawy związane z lekturą „Gry o tron”. Przeglądając recenzje serii George’a Martina niejednokrotnie natrafiałam na jej porównania do prozy tolkienowskiej. A o ile czytanie „Hobbita” sprawiło mi niekłamaną radość, o tyle jednak wciąż czuję niesmak po lekturze pierwszego tomu „Władcy Pierścieni” (po kolejne nawet nie sięgnęłam). Miłym zaskoczeniem było więc dla mnie odkrycie, iż „Gra o tron” z „Drużyną pierścienia” wspólnego ma bardzo niewiele, jeżeli w ogóle cokolwiek. Podczas, gdy (z całym szacunkiem do autora) książce Tolkiena zarzucałam nużący brak akcji, z powieścią Martina nie nudziłam się nawet przez chwilę. Zaskakująco szybko wciągnęłam się w świat „Gry o tron”, a kolejna część „Pieśni Lodu i Ognia” czeka już na mnie na półce. Nie byłam dotąd miłośniczką high fantasy. Gatunek ten kojarzył mi się co prawda z dużym rozmachem, ale też, pewnie przez wspomnienie „Drużyny pierścienia”, z czymś szarym, przygniatającym i mało przyjemnym. Powieść George’a Martina to moje negatywne nastawienie mocno zmieniła. „Gra o tron” to bowiem epicka, barwna i naprawdę porywająca historia. Kawał historii.

„W grze o tron zwycięża się albo umiera.”

Jak nietrudno się domyślić, „Gra o tron” to opowieść o walce o władzę i o związanych z tą walką intrygach. Temat, który jest ponadczasowy, był i zawsze niestety będzie aktualny. Gdyby pominąć nie tak znowu liczne elementy fantastyczne, świat rozgrywających się w tej powieści wydarzeń do złudzenia przypominałby nasze średniowiecze. Zamki z obronnymi murami, rycerze na koniach i pojedynki na miecze to tylko niektóre z przemawiających za tym elementów. Fabuła powieści złożona jest z dwóch głównych wątków: jednego związanego z wydarzeniami rozgrywającymi się w Siedmiu Królestwach, drugiego dotyczącego wydarzeń rozgrywających się poza nimi, gdzieś na dalekim wschodzie. W niebanalny sposób podzielił autor swoją powieść na „rozdziały”. Poszczególne części książki przedstawiają wydarzenia opisywane z perspektywy różnych bohaterów, przy czym tytułem takiej części/rozdziału jest zawsze imię tego bohatera. Wśród bohaterów, z perspektywy których opisane zostały wydarzenia rozgrywające się w Siedmiu Królestwach, wyróżnić można członków rodu Starków, w tym Eddarda Starka, władcę ziem Winterfell, jego żonę Catelyn oraz dzieci a także Tyriona Lannistera, karła, szwagra króla Roberta Baratheona. Wydarzenia, mające miejsce poza Siedmioma Królestwami, opisywane są z perspektywy Daenerys Targaryen, córki Aerysa Targaryena, niegdysiejszego króla, która z powodu buntu i objęcia władzy przez Roberta Baratheona zmuszona została wraz z bratem Viserysem do opuszczenia Siedmiu Królestw.

Ukłony w stronę George’a Martina należą mu się nie tylko za samo wykreowanie świata przedstawionego w „Grze o tron”, ale również, a może przede wszystkim za kreację jej bohaterów. Po pierwsze jest ich naprawdę wielu (choć nie tak znowu wielu, bym jak co poniektórzy miała problem z odnalezieniem się w powieści). Po drugie, co niesamowite, każdy z nich został stworzony z taką samą, wielką dbałością o najmniejsze detale. I każdy jest całkowicie inny, niepowtarzalny. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć o moim absolutnym ulubieńcu, Tyronie Lannisterze, tak odmiennym od reszty swojej paskudnej rodziny człowieku, który choć może niewielkiego wzrostu, to wielkiego rozumu. Uwielbiam go za jego mądrość, poczucie humoru, ale chyba przede wszystkim za niesamowity dystans do samego siebie. Poza Tyrionem, warto wspomnieć również o małej Aryi Stark, której odwaga, waleczność i niezwykła jak na dziesięciolatkę dojrzałość budzi respekt, czy o samym Eddardzie Starku, wspaniałym władcy swoich ziem i wielkim człowieku.

„Martwy wróg to piękna rzecz”

„Gra o tron” to napisana z wielkim rozmachem, fascynująca historia, której poznawanie było dla mnie wielką przygodą. Choć ukazująca brutalny świat, pełen nieczystych intencji, spisków, zdrad i koniec końców rozlewu krwi, to jednak na swój sposób piękna. Tworzenie tak potężnych pod każdym względem powieści jest dla mnie oznaką czystego geniuszu. Panie Martin, chylę czoła. Od lektury „Gry o tron” nie mogłam się oderwać. Mam silne przeczucie, że od pozostałych części „Pieśni Lodu i Ognia” też nie będę mogła. Wszystkich, którzy tak jak ja jakimś cudem się uchowali i nie mieli okazji poznać jeszcze dzieła George’a R. R. Martina, gorąco do tego zachęcam! Nie powinniście żałować.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nędznicy

Nie jest to książka na kilka wieczorów i na to trzeba się nastawić. Przeczytanie jej wymagało ode mnie wiele cierpliwości i samozaparcia. Nie żałuję,...

zgłoś błąd zgłoś błąd