Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziennik norymberski

Tłumaczenie: Tomasz Łuczak
Seria: Sfery
Wydawnictwo: Świat Książki
7,92 (203 ocen i 34 opinie) Zobacz oceny
10
22
9
43
8
68
7
45
6
18
5
5
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Nuremberg Diary
data wydania
ISBN
9788377994801
liczba stron
512
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Oryginalne wypowiedzi i osobiste zwierzenia zbrodniarzy wojennych sądzonych w procesie norymberskim. Zapis ich reakcji na przebieg samego procesu, zeznania współoskarżonych, przedstawiane dowody i wreszcie ogłoszone wyroki. Pompatyczne pozerstwo Goringa, amnezja zastępcy Hitlera, Hessa, otwarte wyznanie winy Speera oraz barbarzyńskie obsesje Streichera, wydawcy pisma Der Sturmer, antysemickiej...

Oryginalne wypowiedzi i osobiste zwierzenia zbrodniarzy wojennych sądzonych w procesie norymberskim. Zapis ich reakcji na przebieg samego procesu, zeznania współoskarżonych, przedstawiane dowody i wreszcie ogłoszone wyroki. Pompatyczne pozerstwo Goringa, amnezja zastępcy Hitlera, Hessa, otwarte wyznanie winy Speera oraz barbarzyńskie obsesje Streichera, wydawcy pisma Der Sturmer, antysemickiej tuby propagandowej nazistów. Ich deklaracje, wzajemne pretensje i desperackie manewry w celu zdystansowania się od klęski III Rzeszy i jej win. Mając nieograniczony dostęp do oskarżonych, Gilbert, psycholog więzienny, stworzył niezwykłe studium dopełniające historię.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Świat Książki, 2012

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/dziennik-norymberski-g-...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 121
Blackie | 2013-10-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 października 2013

Większość recenzentów podkreśla, że jest to pozycja ważna, z czym absolutnie nie zamierzam polemizować; jest to po prostu aksjomat. "Dziennik norymberski" działa jak potężne dłuto, którym G. M. Gilbert rozłupuje złowieszczy pomnik zła absolutnego. To, co znajduje pod cienką warstwą cementu, w większości okazuje się być żałosnym i wyjątkowo delikatnym miąższem. Oczywiście, my - pokolenie końca XX wieku - dorastaliśmy już z tą wiedzą. Hitlerowskim zbrodniarzom poświęcono dziesiątki tysięcy stron rozmaitych publikacji i niezliczone kilometry taśm filmowych. Od dawna wiemy, że tak upiorne nazwiska jak Hess, Göring, Ribbentrop, Kaltenbrunner, Frank, czy Jodl, skrywały za sobą ludzi słabych, karierowiczów, "szczęściarzy", oportunistów i tych, którym okoliczności dały szansę, by pofolgować swoim psychopatycznym zapędom. Jednak, mimo całej tej wiedzy, dzisiejsza lektura "Dziennika..." wciąż porusza czytelnika dogłębnie, często wyzwala pomruki protestu, a nawet weryfikuje nasze wcześniejsze oceny, by za chwilę ustawić je na właściwych torach.

Gilbert, jako psycholog więzienny w Norymberdze, przez blisko rok, niemal każdego dnia odbywał rozmowy z osadzonymi hitlerowskimi notablami oraz oficerami. Dzięki jego rozmowom, które wiernie spisywał, mamy teraz okazję przyjrzeć się emocjom buzującym w ludziach, dotychczas uważających się za niemal bogów. Wtrąceni za kratki, niczym pospolici kryminaliści, tracą rezon, albo zasłaniają się wypełnianiem obowiązków. Tylko nieliczni nie ukrywają swoich prawdziwych poglądów, bądź przyznają się do wszystkiego, co im się zarzuca. Swoją drogą, zapewne właśnie w tej newralgicznej chwili, która trwała parę ładnych miesięcy, wychodzi na jaw, kto z całej tej tragicznej galerii, tak naprawdę przykładał wagę do pokręconej nazistowskiej ideologii. Widzimy ich walkę, niejednokrotnie ze swoimi dotychczasowymi przekonaniami, choć najczęściej po prostu z oskarżeniami. Wielu ma jeszcze nadzieje, że im się upiecze. Jedni uparcie trwają przy swoim, podpierając się żołnierskim honorem i wiernością swojemu fuhrerowi, drudzy zasłaniają się obowiązkiem wykonywania rozkazów, jakby miała to być ich cudowna tarcza. Jeszcze inni nie kryją swojego gniewu wobec Hitlera i Himmlera, twierdząc, że wszystkie najstraszliwsze decyzje zapadały gdzieś tam, w wyciszonych pokojach, z dala od ich oczu i uszu. Stawiają się w pozycji ofiar – oszukani, wykorzystani i w efekcie niesłusznie oskarżeni. Najbardziej jednak zaskakujący są ci, którzy nie walczą, a nawet posuwają się do żarliwej, patetycznej skruchy. Ciekawe są ich przemiany, załamania, które przechodzą. Czasem nawet łapiemy się na tym, że zaczynamy współczuć ludziom, którzy doprowadzili do jednej z najstraszliwszych tragedii w historii rodzaju ludzkiego. To triumf autora, który bawi się naszymi emocjami, doskonale ważąc treść i emocje.

Gilbert stara się nie oceniać i, do pewnego momentu, wychodzi mu to doskonale. Chwile, kiedy zdarza mu się tracić pokerową twarz, następują blisko finału sprawy. Ktoś może powiedzieć, że u psychologa jest to przejaw braku profesjonalizmu, inny przyklaśnie temu odsłonięciu się. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy. Wielkie brawa, dla autora, że nie dokonał aktu autocenzury, ale uczciwie pokazał swoje emocje.

„Dziennik norymberski” odebrać można jako rodzaj sztuki scenicznej. Jest to właściwie samograj, jeśli chodzi o adaptacje teatralne czy filmowe. Szczególnie wyrazistymi postaciami tego dramatu są Göring, Ribbentrop i Frank. Ten pierwszy – dumny i przekonany o swojej wyższości – w konfrontacji z Gilbertem, sprawia wrażenie wzoru dla Hannibala Lectera z powieści Thomasa Harrisa. Inteligentny, ekscentryczny i przebiegły gracz, mógłby nawet kogoś zafascynować, jednak autor zadbał, by uniknąć tego typu wpadki. Były dowódca Luftwaffe nie był przecież postacią literacką, dlatego w końcu zdajemy sobie sprawę, że to przede wszystkim niezły aktor – czasem przekonujący, a czasem żałosny. Ribbentrop, przyznaję szczerze, wzbudzał we mnie kłopotliwe uczucie litości. Jego poplątane monologi, nieudolna obrona, zakłopotanie i strach dają obraz człowieka, który płynął z wiatrem, wspierając zbrodniczy system, bo gwarantował mu on pozycję i fortunę. Zamknięty w więzieniu, świadomy swojego dalszego losu, zupełnie się załamuje. Krok po kroku, dzień po dniu, śledzimy jego mentalny i fizyczny upadek. Ribbentrop, chcąc nie chcąc, zdejmuje z norymberskich oskarżonych maski Lordów Vaderów, zdziera przebrania mitycznych potworów i pokazuje po prostu ludzi; często bardzo słabych. Nie zmienia tego nawet nagła religijna fiksacja i, będąca jej wynikiem, potrzeba pokuty Hansa Franka, ani chłodna postawa Rudolfa Hössa, który wprost mówi „Tak, robiłem to, mogę powiedzieć jak i podać liczby…”.

„Dziennik norymberski” pokazuje jak upada świat zbudowany na fałszywych założeniach, pysze i oportunizmie. Jest to gwałtowny kolaps, którego następstwem będzie zupełna przemiana całych Niemiec. Udowadnia to tylko, jak bardzo liche były te fundamenty.

Wracając do myśli, od której rozpocząłem: tak, „Dziennik norymberski” to pozycja arcyważna. O jej sile nie świadczy wyłącznie fakt, że jest wspaniałą kroniką ważnych dni, ale to, co uczyniłem clou niniejszej recenzji, czyli absolutna demaskacja zła. Ta książka powinna stać w każdej bibliotece, a przeczytać ją powinny nie tylko osoby zafascynowane przeszłością. Tu nie o historię przecież chodzi, ale o portret psychologiczny obnażający ułomność zmitologizowanego zła. Przeraża świadomość, że garstka słabych ludzi doprowadziła do śmierci milionów. Dzieło G.M. Gilberta kazałbym przeczytać wszystkim tym, których dopada czasem dziwna fascynacja nazizmem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wyjątki z dzieł Przewodniczącego Mao Tse-Tunga (Czerwona książeczka)

Samokształcenie, samokrytyka, nieobgadywanie za plecami, wiara w swoje siły, miłość do bliźniego... Tak dobra książka tak nierozumiana przez fanatyk...

zgłoś błąd zgłoś błąd