Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Meczet Notre Dame. Rok 2048

Wydawnictwo: Varsovia
6,92 (50 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
5
8
11
7
13
6
9
5
6
4
1
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
La Mosquée Notre-Dame de Paris: année 2048
data wydania
ISBN
9788361463030
liczba stron
312
słowa kluczowe
meczet, notre-dame, paryż, islam, europa, katedra
język
polski
dodał
Adorateur

Paryż, rok 2048. W opanowanej przez islam Europie panuje prawo szariatu, a ulice patrolowane są przez policję religijną. Nowa rzeczywistość dzieli ludzi, rodziny i przyjaciół. Gdy jedni wybierają dostatnie życie kolaborantów, inni usiłują zachować resztki godności i wolności, choćby za cenę nędzy i prześladowań. Ostatni chrześcijanie zostają zepchnięci do getta i pozbawieni wszelkich praw....

Paryż, rok 2048. W opanowanej przez islam Europie panuje prawo szariatu, a ulice patrolowane są przez policję religijną. Nowa rzeczywistość dzieli ludzi, rodziny i przyjaciół. Gdy jedni wybierają dostatnie życie kolaborantów, inni usiłują zachować resztki godności i wolności, choćby za cenę nędzy i prześladowań. Ostatni chrześcijanie zostają zepchnięci do getta i pozbawieni wszelkich praw. Nierówną walkę z islamistami podejmują jedynie członkowie Ruchu Oporu, prowadząc krwawą partyzantkę. Jednym z nich jest osiemnastoletni Eugène Olivier, potomek rodu Léveque, którego przedstawiciele z pokolenia na pokolenie sprawowali godność ministrantów w katedrze Notre-Dame (obecnie meczet Al-Frankoni). Wraz z ojcem Lotaire – duchowym przywódcą paryskich katakumbników oraz tajemniczą Sophie Sévazmiou, bierze on udział w desperackiej walce przeciw dominującemu systemowi religijno-cywilizacyjnemu, w sytuacji gdy muzułmańskie władze planują „ostateczne rozwiązanie kwestii chrześcijańskiej”.

 

źródło opisu: http://www.varsovia.biz/index.php?route=product/pr...(?)

źródło okładki: http://www.varsovia.biz/index.php?route=product/pr...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2818
Czytam-Sobie | 2016-04-28
Przeczytana: 28 kwietnia 2016

Tematyka euroislamu jest bardzo na czasie i bardzo chciałam przeczytać tę książkę. Ciekawa byłam tego świata, ale bardzo się rozczarowałam. To literatura właściwie misyjna, temat przedstawiony jest bardzo powierzchownie i jednostronnie, świat jest czarno-biały, bohaterowie są jednowymiarowi i nierealni, dialogi napuszone i przegadane, a narracja chaotyczna i nierówna – miejscami styl jak z czasopisma politycznego, a fragmentami rodem z grafomańskiego czytadła.

Prawdę mówiąc, strasznie mnie ta książka zmęczyła. A to głównie przez nachalną katolicką propagandę, a w zasadzie ultrakatolicką, i to jeszcze w wydaniu lefebrystowskim (czyli nieuznającym ustaleń Soboru Watykańskiego II, który „łagodził” niektóre aspekty doktryny katolickiej). Autorka ostro krytykuje – jak go nazywa – neokatolicyzm, winiąc go (na równi z ateizmem i poprawnością polityczną) za to, że przez soborowe zmiany, ekumenizm i bratanie się z innymi religiami doprowadził do islamizacji Europy.
W jej wizji tylko Polska i Rosja opierają się temu zalewowi. Jedynie Polska, dzięki swojemu ugruntowaniu w katolicyzmie, staje się ostatnim bastionem wolnym od islamu: „[…] tacy Polacy zyskali sobie uznanie u wszystkich, a to tylko dlatego, że zawsze byli bezmyślnymi patriotami. A uparte te Lachy były jak nikt inny. […] Polacy, Polacy, naród do żadnego innego niepodobny. […] Jako pierwsi z bloku wschodniego mieli odwagę krzyknąć, że nie potrzebują strumienia muzułmańskich imigrantów z trzeciego świata” (s. 63–64). W Krakowie umieszczona zostaje również nowa siedziba papieża: „Nowy tron papieski ustanowiono w Polsce, zresztą jej granice wyznaczały wówczas granice świata katolickiego” (s. 65).
Autorka wyraża również poglądy zupełnie inne niż przyjęte na temat wojny na Bałkanach, gloryfikując Serbów i tym samym Slobodana Miloševicia (z drugiej jednak strony ocena co dobre, a co złe, co jest prawdą, a co nie, jest niemożliwa w świecie, w którym potoki kłamstw i hipokryzji leją się z mediów i np. przyznaje się pokojowego Nobla człowiekowi winnemu rozpętaniu kilku wojen – mam na myśli Obamę, rzecz jasna).

W zasadzie jedynymi pozytywnymi bohaterami są właśnie zwolennicy Marcela Lefebvre’a, a ci którzy nie są – przechodzą w końcu przeobrażenie. Jednak oni tylko w zamyśle autorki i z pozoru są „pozytywni”, w rezultacie to tacy sami fanatycy i ekstremiści jak ci, z którymi walczą. Z obu stron słychać obraźliwe epitety, po obu stronach jest jednakowa żądza mordu, takie samo pragnienie zawładnięcia światem i krzewienia jedynie słusznej wiary w jedynie prawdziwego boga.

Wizja przedstawiona w tej książce właśnie urzeczywistnia się na naszych oczach i choć jestem agnostyczką (ale nie ateistką) i przeciwniczką wszelkich religii (oprócz może buddyzmu), to z bólem serca muszę przyznać, że być może jedynie religia chrześcijańska jest w stanie uratować poprawną politycznie do absurdu, zlaicyzowaną i bezideową Europę przed upadkiem. Z dwojga złego wolę chrześcijaństwo.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Exodus

Opinie czytelników


O książce:
Wiąż, ile chcesz, Albercie

Pięcioletni Albert Albertson doskonale wie, ile radości sprawia wiązanie. Poprzedniego dnia nauczył się wiązać kokardy i właśnie trenuje na potęgę, by...

zgłoś błąd zgłoś błąd