Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dr@pieżca

Tłumaczenie: Kamil Maksymiuk
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Vocatio
6,67 (70 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
6
8
13
7
16
6
15
5
8
4
4
3
3
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Predator
data wydania
ISBN
978-83-7492-192-3
liczba stron
303
język
polski
dodał
Arek

Dla głównej bohaterki Elli, przebojowej nastolatki, obecność w sieci to prawdziwe być albo nie być. Na portalu społecznościowym GrapeVyne.net ma ponad tysiąc znajomych, z którymi dzieli się każdą przeżytą chwilą. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że w internecie grasuje drapieżca, dla którego dziewczyny takie jak Ella, naiwnie odkrywające publicznie całe swoje życie, są niezwykle łatwym łupem....

Dla głównej bohaterki Elli, przebojowej nastolatki, obecność w sieci to prawdziwe być albo nie być. Na portalu społecznościowym GrapeVyne.net ma ponad tysiąc znajomych, z którymi dzieli się każdą przeżytą chwilą. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że w internecie grasuje drapieżca, dla którego dziewczyny takie jak Ella, naiwnie odkrywające publicznie całe swoje życie, są niezwykle łatwym łupem. Ella zostaje brutalnie zgwałcona i zamordowana. Ojciec dziewczyny, nie licząc się z konsekwencjami, rozpoczyna swą prywatną wendetę. Jej starsza siostra, Kristy, psycholog z ośrodka wychowawczego dla młodych dziewcząt żyjących na ulicy, również rozpoczyna śledztwo na własną rękę. Celem obojga jest dopaść mordercę za wszelką cenę. Krista zastawia w sieci pułapkę na drapieżcę, nie wie jednak, czy zarząd firmy kontrolującej portal społecznościowy GrapeVyne.net będzie po jej stronie. Wkrótce następuje kolejna seria tragicznych zdarzeń. Sprawy komplikują się coraz bardziej, a drapieżca wciąż wybiera sobie coraz to nowe ofiary.

 

źródło opisu: Oficyna Wydawnicza Vocatio, 2012

źródło okładki: http://www.vocatio.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 773
Andrew Vysotsky | 2012-05-18
Przeczytana: 18 maja 2012

Kiedy w me ręce trafiła powieść Drapieżca (oryg. Predator), którego autorką jest Terri Blackstock, odszedłem od swych zwyczajów i zapoznałem się z notką na okładce książki. Przyczyniły się chyba do tego między innymi absolutnie nieznane mi nazwisko autorki oraz tytuł i gatunek literacki jakoś kłócące się z widniejącą na samym wstępie dedykacją poświęcającą Drapieżcę... Jezusowi.

Po zapoznaniu się z komentarzem wydawcy informującym, iż głównymi postaciami naszego kryminału będą Amerykanie: Krista i David Carmichael, siostra i ojciec Elli, która została brutalnie zgwałcona i zamordowana, a motywem przewodnim będą zagrożenia czyhające na niefrasobliwych użytkowników internetowych serwisów społecznościowych, rozpocząłem lekturę. Lekturą pełną obaw, gdyż problem zagrożeń w sieci aż nadto aktualny i popularny, a autorzy sięgający po nośne, modne tematy często nie prezentują zbyt wysokiego poziomu twórczości.

Jeśli dodam, że Krista i David zamierzają, każde niezależnie od siebie, odkryć kto sprawił, że Ella przedwcześnie zasiliła grono aniołków, to chyba wyczerpiemy temat fabuły, która jest nieskomplikowana, co sprawia, iż czytelnik nie musi się przy lekturze umysłowo nadwyrężać. Inna sprawa, że i tak nie ma szans dojść do tego, kto jest mordercą, gdyż nie ma ku temu danych aż do samego końca. Może tylko w ciemno zgadywać. Taki kanon.

Trzeba przyznać, że rzecz jest wciągająca, napisana językiem szybkim w odbiorze, a podział na krótkie rozdzialiki jeszcze przyspiesza tempo czytania i sprawia, iż czytelnik po prostu pochłania kolejne stronice. Poza klasycznym wątkiem kryminalnym mamy i to, co płeć piękna w każdym wieku uwielbia ponad wszystko, czyli rycerza w srebrnej zbroi, a dokładniej z wielkim portfelem pełnym zielonych, co z reguły damy uwielbiają jeszcze bardziej. Odważny, szlachetny i bogaty będzie starał się o serce Kristy. Czy mu się uda? Przeczytajcie sami.

Wspomniałem już, iż Drapieżca jest opowieścią z przesłaniem. Mieliśmy już w literaturze i filmie różne przestrogi na temat zagrożeń czekających w sieci na niewinnych surferów. Było i o pornografii, i o kradzieżach tożsamości. Terri Blackstock zwraca nam uwagę na to jak wielkim zagrożeniem, zwłaszcza dla młodzieży i ładniejszej połowy społeczeństwa, jest bezmyślne ujawnianie na portalach typu Facebook czy Nasza klasa zbyt aktualnych, zbyt dokładnych danych o sobie. Takie portale są wymarzonym żerowiskiem dla drapieżników seksualnych (a ja sadzę, że również dla mafijnych łapaczy poszukujących świeżych ciał do nierządu lub innych celów). Wiktymologia jest bardzo interesujacą nauką, lecz niestety jej osiągnięcia są stosunkowo mało rozpowszechnione. Zwłaszcza to, iż ofiara w wielu kategoriach przestępstw, w większości przypadków przyczynia się do tego, co ją spotyka. Terri bardzo obrazowo, prosto i dobitnie pokazuje, tak częstą niestety, głupotę użytkowników netu i przed nią przestrzega. Chwała jej za to i jeśli choć część czytelników zrewiduje swoje zachowania w sieci, to cel dydaktyczny z pewnością zostanie osiągnięty.

Wspomniałem już o dziwnej dedykacji na początku powieści. Jeśli dodamy do tego, iż główna bohaterka jest aktywnie działającą chrześcijanką, łatwo się domyślić, iż jest nią także autorka. Na wielki plus należy zaliczyć pisarce, iż uczciwie pokazuje, choć w moim odczuciu nieświadomie, niektóre paradoksy chrześcijaństwa, jak choćby dwulicowość przewodników duchowych (tutaj na przykładzie Kristy), którzy innym mówią o miłości, pewności i poleganiu na Bogu, gdy sami w tym czasie myślą o zemście, godzą się na samosąd i są pełni wątpliwości co do swej wiary. Niesmak budzi też znaczący fakt, że wszystkie postacie powieści, o których wiemy, iż są chrześcijanami, są po stronie dobra. Ta infantylność nieco tępi ostrze przestrogi będącej osią książki. Jeśli ktoś jest tak głupi, iż w sieci ujawnia dane, które mogą sprowadzić na niego niebezpieczeństwo, to czy godzi się mu sugerować, nawet podświadomie, iż chrześcijanie są mniej niebezpieczni niż pozostała część ludzkości?

Jeszcze jednym mankamentem powieści są same zbrodnie. Nie wystarczy już zgwałcenie albo zabójstwo, by książka się sprzedała? Musi być zgwałcenie, pobicie i pogrzebanie żywcem jednocześnie? Budzi moją pogardę to, że autorka na wskroś chrześcijańska poddaje się temu choremu trendowi, którego symbolem jest dla mnie Psycho. W dodatku mam wrażenie, iż pisarka nigdy nie była w lesie. Jej czarny charakter za każdym razem, gdy tylko znajdzie się wśród drzew, od razu chwyta za „gałąź”, która nadaje się do pobicia. Żałosne. A może to tylko ja chodzę do takich dziwnych lasów, gdzie widać najczęściej gałęzie zbyt rozcapierzone, by poręcznie było nimi uderzyć, albo zwykłe patyki nadające się co najwyżej do rozgarniania paproci?

Na koniec jeszcze jedna refleksja, moja własna. Nie mogła do niej dojść Terri Blackstock, gdyż nie zaznała PRL-u. Porównując zachowania sieciowe ludzi wychowanych w komunie i pokolenia, które jej nie zaznało, które jest w swym patrzeniu na świat identyczne z amerykańskim, doszedłem do wniosku, iż miniony ustrój nauczył nas nie tylko krytycznego spoglądania na władzę, ale również doceniania wagi informacji. Informacji, która jest potężniejsza niż broń, pieniądze czy strach, potężniejsza, gdyż daje władzę. Może dać wolność, albo jej pozbawić, może uczynić broń bezużyteczną, może pozbawić życia. Oczywiście nie wszystkich komuna czegokolwiek nauczyła, niemniej odsetek tych ostrożniejszych wydaje mi się w poprzednim pokoleniu wyraźnie większy niż w dzisiejszym. A może tylko tak mi się roi, gdyż patrzę przez pryzmat swojego światopoglądu i zachowań moich znajomych?

Wróćmy do powieści. Pomimo powyższych krytycznych uwag uważam, iż Drapieżca jest zdecydowanie wart polecenia. Miłośnikom kryminałów zapewni godziwą porcję stosownej do gatunku rozrywki, a pozostałym może otworzy w końcu oczy na to, co wyprawiają w różnorakich miejscach sieci ich pociechy, albo i oni sami. Ilekroć bowiem tam zajrzę, aż mnie obezwładnia to, co widzę


Wasz Andrew

recenzja zamieszczona również na moim blogu

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dożywocie

Ja się nigdy nie nauczę! Znowu książka dla dzieci :( Czy nie powinno być to gdzieś zaznaczone, że to nie dla starych grzybów? Ale o samej książce: mi...

zgłoś błąd zgłoś błąd