Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jak likwidowałam dom moich rodziców

Tłumaczenie: Elżbieta Burakowska
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX
6,7 (10 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
1
7
6
6
0
5
0
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Comment j'ai vide la maison de mes parents
data wydania
ISBN
83-211-1725-2
liczba stron
109
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
allison

Książka niezwykle szczera, dotykająca spraw bolesnych, o których rzadko się mówi. Książka o trzyosobowej rodzinie i o Historii, o doświadczeniu Zagłady trwającym w następnych pokoleniach.

 

źródło opisu: od wydawcy

źródło okładki: www.wipax.com.pl

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (39)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 234
Frider | 2016-06-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 czerwca 2016

Spodziewałem się wspomnień o cieple domowego ogniska i więzach łączących kochającą się rodzinę. W zamian otrzymałem nieuświadomiony (chyba) lament autorki za utraconym i zmarnowanym dzieciństwem. W tej książeczce widać poszukiwanie (we wspomnieniach) miłości rodzicielskiej, ale obraz, który się wyłania, pokazuje dziecko traktowane raczej obojętnie, wręcz odtrącane (szczególnie przez matkę), żyjące na marginesie świata rodziców. Nieprzypadkowo najpiękniejsze zdania w książce poświęcone są przedmiotom. To właśnie one tworzą cieplejszą część wspomnień autorki, to one nasiąknięte są atmosferą domu, jako milczący strażnicy i powiernicy tajemnic, obserwatorzy zabaw i trudów dorastania dziecka. Przedmioty tworzą tą pewną, stałą część domu; coś, na czym można się oprzeć, przy niestałości uczuć rodziców. W sumie dookoła nich obraca się narracja książki. Autorka próbuje tłumaczyć trudny kontakt z rodzicami, ich chłód emocjonalny, traumatycznymi przeżyciami z okresów wojny. Często odnosi się...

książek: 6317
allison | 2012-03-09
Przeczytana: 09 marca 2012

Bardzo osobista, pełna smutku i bólu książka, w której autorka dzieli się swoimi odczuciami po śmierci rodziców.

Najwięcej emocji wywołuje w niej kontakt z rzeczami, które zostały w domu ojca i matki:
"Przedmioty również stają się sierotami. Potrzebują przybranych rodziców, nowych przyjaciół, wyłącznych właścicieli - szaleńczo zazdrosnych i troskliwych.
Przedmioty cierpią, kiedy są niepotrzebne, porzucone, bezczynne. Jak na przykład wyrzucić klucze nie wiadomo do czego? ..."

Gdy czytałam takie fragmenty, nieodparcie przychodziły mi na myśl wiersze Wisławy Szymborskiej ("Kot w pustym mieszkaniu") i ks. Jana Twardowskiego ("Spieszmy się kochać ludzi").

Wizyta w opuszczonym mieszkaniu staje się także dla autorki okazją do snucia wspomnień o rodzicach, swoim dzieciństwie i dorastaniu. Osierocona córka zastanawia się, dlaczego tematem tabu w jej domu były wojna i Zagłada. Czy rodzice nie chcieli wracać do bolesnych wspomnień? Czy raczej chcieli ochronić swoją córkę przed...

książek: 1752
Demi | 2013-08-25
Przeczytana: 25 sierpnia 2013

Żałobę przeżywa się w samotności. To nie tylko ból i smutek. To także agresja, gniew, wściekłość. Z trudem dopuszczamy je do siebie; uważamy, że zmarli i niemowlęta mogą budzić tylko konwencjonalnie łagodne uczucia ciepła i szacunku. Wszystkie gwałtowniejsze uczucia odrzucamy. Cóż za kłamstwo!
W obliczu śmierci i narodzin kłębi się w nas tyle silnych i chaotycznych uczuć, że tracimy grunt pod nogami. Są to chwile niezwykle intensywnego wewnętrznego przeobrażenia, kiedy musimy szukać zupełnie nieznanych dróg, ponownie wytaczać źle oznakowane szlaki, pokonywać przeciwności, wydawałoby się nie do pokonania. Chwile, które prowadzą nas poza samych siebie. (cytat)

książek: 306
Lisek | 2013-11-05
Na półkach: Przeczytane

Tak i nie...
Książkę czytałam, kiedy moja babcia była już bardzo chora, a jednak delektowałam się, dzięki niej, możliwością zadzwonienia do ukochanej osoby i usłyszenia jej głosu. Powiedzenia wszystkiego, co chcę by usłyszała zanim odejdzie. Właściwie dzwoniłam do babci codziennie czytając lekturę. I za to autorce mogę podziękować. Za ostatnie miesiące bliskości z babcią.
Lektura jest ciężka, choć króciuteńka. Nigdy nie przeczytałam jej do końca, ponieważ moja babcia umarła. Teraz byłoby to dla mnie zbyt bolesne.

książek: 357
zdzinus | 2016-10-10
Przeczytana: 06 stycznia 2017
książek: 73
jeloneczka | 2016-08-23
Na półkach: Przeczytane
książek: 729
Jovanka | 2015-09-21
Na półkach: Przeczytane, 2016
Przeczytana: 16 października 2016
książek: 685
hokata | 2015-08-06
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 20 lutego 2017
książek: 289
Puella | 2014-10-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 05 listopada 2014
książek: 59
zen | 2013-10-27
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 29 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
zgłoś błąd zgłoś błąd