Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziedzictwo krwi

Cykl: Strzygonia (tom 1)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
5,11 (76 ocen i 15 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
1
8
4
7
8
6
21
5
16
4
6
3
14
2
4
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375747041
liczba stron
656
język
polski
dodał
Casthaluth

Strzygonia brzmi jak przekleństwo! Jak obraza bogów! Kościste palce Mory prostowały się i gięły w dziwnym tańcu. Jej trupia głowa zwrócona była w kierunku osady, jednak po chwili odwróciła się, jakby przyzywana wzrokiem dzieciaka. Przez mgnienie kasztanowłosy ujrzał czerwone ogniki w pustych oczodołach. Całą siłą woli zamknął powieki. Jeśli go ujrzała był stracony Poznaj krainę, gdzie Mora...

Strzygonia brzmi jak przekleństwo! Jak obraza bogów!

Kościste palce Mory prostowały się i gięły w dziwnym tańcu. Jej trupia głowa zwrócona była w kierunku osady, jednak po chwili odwróciła się, jakby przyzywana wzrokiem dzieciaka. Przez mgnienie kasztanowłosy ujrzał czerwone ogniki w pustych oczodołach. Całą siłą woli zamknął powieki. Jeśli go ujrzała był stracony

Poznaj krainę, gdzie Mora sieje śmierć a Czerwonooki Starzec wysysa z ludzi życie

Był przybłędą i pośmiewiskiem. Wieczny strach przed bólem i obawa o życie stale mu towarzyszą. Kiedyś to się skończy. Drzemie w nim bowiem niespotykana moc. Ale jeszcze nie dzisiaj. Byle przeżyć do poranka!

Nadejdą czasy, gdy ofiara stanie się drapieżcą…

 

źródło opisu: http://fabrykaslow.com.pl/

źródło okładki: http://www.katedra.nast.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1260

Trzeba Wam wiedzieć, że uwielbiam mitologię słowiańską, a w powieściach cenię klimaty rodzime i te zza wschodniej granicy. Nic więc dziwnego, że po przeczytaniu krótkiego opisu, odnoszącego się do Strzygonii Sławomira Mrugowskiego, byłam pełna nadziei na opowieść obfitującą w owe słowiańskie smaczki, bogów i moce tajemne, fantastyczną otoczkę, inną niż w większości wydawanej literatury. Opowieść napisaną z epickim rozmachem, w której władzę dzierżą stare, fascynujące siły, jakich nie sposób pojąć umysłem.

Cóż… Z przykrością zawiadamiam, iż spotkał mnie zawód.

Schemat fabuły nie jest specjalnie innowacyjny; mamy młodego, zahukanego chłopaka o imieniu Nyjan, który wyraźnie odstaje od swoich rówieśników – jest przezeń prześladowany – oraz nie spełnia oczekiwań wyższych rangą. Ponieważ – jak by się zdawało – jest magicznie ułomny. Pozbawiony jakiegokolwiek talentu, przechodził przez niezliczone próby i podczas żadnej z nich nie pokazał, iż ma w sobie choć ułamek mocy. Nic zatem dziwnego, iż otoczenie traktuje go jako istotę niższego rzędu. Czy jednak którykolwiek z Czytelników jest szczerze zaskoczony, gdy okazuje się, iż Nyjan w istocie jest tak potężny, że nalezy go natychmiast zabić? Lecz nadmienić trzeba, iż moc Nyjana nie przysługuje mu z urodzenia – to pewna demoniczna istota postanowiła go wykorzystać w tylko sobie znanym celu. Równocześnie autor pisze o działaniach wojennych Popiela, które mają na celu odzyskanie należnych mu – jak on sam uważa – ziem.

Absolutnie szczerze mam mówić?

Książka ta nudzi, zwłaszcza na początku. Nudzi i męczy niemiłosiernie, czyta się topornie i gdzieś tak w okolicy połowy ma się ochotę ją po prostu odłożyć – nie rzucać, nie ciskać, a odłożyć, zająć się czymś innym i o Strzygonii zapomnieć raz na zawsze. Próba chronologicznego ułożenia wydarzeń w moim przypadku okazałaby się fiaskiem, zatem nawet się za to nie zabieram. Dlaczego jednak sprawiłoby to mi tak wielką trudność? Proste – kolejne sytuacje następowały po sobie tak szybko, iż nie da się po prostu tego wszystkiego spamiętać ani połączyć w całość. Zaraz, zaraz, ktoś może zawołać. Skoro następowały szybko, czy nie powinny być emocjonujące?

Owszem, powinny, ale nie były, bowiem zanim miałam szansę wczuć się w dane zajście, dotyczące tego a tego bohatera, pan Mrugowski znienacka przenosił akcję w inne miejsce. Kilka, czasem kilkanaście stron o jednej postaci, potem zamiana i tak w koło Macieju. Okoliczności nie zdążyły dobrze okrzepnąć, na tyle solidnie zagnieździć się w umyśle, bym w pełni skupiona pędziła przez strony, w celu jak najszybszego poznania dalszego ciągu, gdy nagle bum! Owe okoliczności zmieniają się, czy raczej znikają, zastąpione kompletnie czymś innym. Zabieg męczący i na dłuższą metę potrafiący poważnie zirytować.

Jako entuzjastka długich, skomplikowanych zdań pełnych wtrąceń i przecinków, nie mogę nie kręcić nosem na styl pana Mrugowskiego. Zwłaszcza na początku towarzyszyła mi ciągła irytacja, później sytuacja uległa poprawie (a może to ja się przyzwyczaiłam?). Dlaczego krótkie zdanie są tak złe, niedobre, be? Ciągłe pauzy z czasem zaczynają doprowadzać do szewskiej pasji, klimat rozwiewa się wraz z każdą kolejną kropką, ponieważ zdania brzmią nie jak opowieść, sączona do uszu Słuchacza (Czytelnika) przy płomieniach ogniska, wśród ciepłej, pachnącej nocy, a jak suchy raport, rozkazy rzucane raz po raz. Pewnym minusem jest również zbyt duża ilość wtrąceń w językach obcych – przecież nie każdy zna francuski lub łacinę, a tłumaczenia brak.

Bohaterowie – potencjał ogromny. Z odmiennymi zachowaniami i motywacjami, postępujący logicznie i konsekwentnie. Fabuła, choć dość oklepana, i tak zapowiadała się ciekawie, ale wszystko zniweczyła radośnie panująca nuda… Autor nie potrafił mnie zainteresować, sprawić, bym zżyła się z postaciami i koniecznie chciała wiedzieć, co dalej. Sadzę, że był to efekt zupełnego braku emocji – wspomniałam już o raporcie. Nawet w sytuacjach zagrożenia wydawało się, że dana osoba zachowuje stoicki, nieludzki wręcz spokój. Nie, nie spokój! Obojętność.

Strzygonia to debiut literacki, pozostaje mieć tylko nadzieję, iż okaże się tylko i wyłącznie niezbyt udanym początkiem kariery Sławomira Mrugowskiego. Książka da się czytać, nie grzeje, nie mrozi, a jedynie sprawia, że Morfeusz wyciąga po Czytelnika swoje ręce.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Tyran

W porównaniu do pierwszej części, druga to sztos! Nie chcę spoilerować, ale wszystko co tam się działo, co się przytrafiało bohaterom jeżyło włos na g...

zgłoś błąd zgłoś błąd