Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nadzieja

Seria: Seria z czarnym kotem
Wydawnictwo: Termedia
7,1 (1490 ocen i 284 opinie) Zobacz oceny
10
238
9
155
8
278
7
345
6
233
5
75
4
46
3
36
2
21
1
63
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788362138845
liczba stron
272
język
polski
dodała
Arnika

Inne wydania

Pierwszy tom nowej serii „Z czarnym kotem” autorstwa Katarzyny Michalak, bestsellerowej autorki Poczekajki, Roku w Poziomce oraz Sklepiku z Niespodzianką. Piękna, przejmująca opowieść przede wszystkim dla kobiet! Jest świat, w którym ojciec bije Lilkę, a Aleksem, Ruskiem, wszyscy poza jego ciotką Anastazją gardzą. I jest Nadzieja, dom-oaza, miejsce pełne miłości, gdzie zło świata nie dociera....

Pierwszy tom nowej serii „Z czarnym kotem” autorstwa Katarzyny Michalak, bestsellerowej autorki Poczekajki, Roku w Poziomce oraz Sklepiku z Niespodzianką.
Piękna, przejmująca opowieść przede wszystkim dla kobiet!
Jest świat, w którym ojciec bije Lilkę, a Aleksem, Ruskiem, wszyscy poza jego ciotką Anastazją gardzą. I jest Nadzieja, dom-oaza, miejsce pełne miłości, gdzie zło świata nie dociera. Niełatwo tam trafić. Połączeni miłością, która ich trzyma przy życiu, ale zarazem niszczy, Aleks i Lilka muszą przejść długą drogę, nim tam trafią. Czy ich miłość wreszcie się spełni? Czy klątwa Lilith trwać będzie nadal?

 

źródło opisu: http://www.ksiazkanadzieja.pl/Nadzieja,30.html

źródło okładki: Od Autorki

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1983
Sybi | 2017-06-17
Przeczytana: 17 czerwca 2017

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

#michalak #nadziejaumieraostatnia
Tym razem nie będzie w miarę spójnej recenzji. Jaka książka, taka reakcja, sorry.

Niby wiedziałam, czego się spodziewać, ale jednak jestem zaskoczona i rozbrojona na łopatki.
Na początku myślałam, że to jedno z klasycznych romansideł, takich typowo babskich. No trudno, stwierdzam - jakoś przebrnę, może się wciągnę. Drażni mnie ten łzawy styl autorki, mam wrażenie, że czytam jakiś harlequin. Nie mogę się wczuć. Lilka to tchórzliwa idiotka, nie wzbudza we mnie cienia współczucia. Zastanawiam się, jakie wrażenie chciała wywołać Michalak budując tę postać. Lilka - prześliczna, zagubiona, manipulantka, ofiara, femme fatale. Przypomina mi Ninę ze Sprawy Niny Frank Bondy, bo tak samo jak Nina tak i Lilka kompletnie nie wie co robi i jest skupiona tylko i wyłącznie na sobie. Nic ją nie obchodzi i za co ten nieszczęsny Aleksiej, czyli współczesna wersja Bohuna skrzyżowanego ze szlachetnym rycerzem, ma ją kochać, to naprawdę nie wiem. Chyba faktycznie tylko za urodę.

Melodramat goni melodramat. Ale to nic, tłumaczę sobie. Po prostu nie jesteś czytelnikiem, do którego skierowana jest ta powieść (czyli targetem w języku ponglish), kobieto, nie wzrusza Cię to i tyle. Kogoś jednak musi, skoro się sprzedaje. Nie wiem za bardzo czemu, ale ok, czytam dalej.
Pozwolę sobie zacytować fragmencik:

„Mijała pnie wyniosłych sosen, tak grube, że kilka osób nie zdołałoby ich objąć. Nisko zwisająca gałąź nie raz i nie drugi chlasnęła ją po twarzy, jednak Liliana nie zważała na nic.
-Do domu, do domu – szeptała gorączkowo, by wreszcie zatrzymać się zziajana, zgrzana i… skamieniała z przerażenia. Światełko zniknęło albo go w ogóle nie było. Może ujrzała odbicie księżyca w lodowym soplu? Może ognik był wytworem umysłu spragnionego odpoczynku w ciepłym, jasnym domu?”

WTF? Co ja czytam? Mój umysł jest spragniony odpoczynku od tej książki. Lilka w lesie to naprawdę dramat. Niby Anastazja uczyła dziewczynkę szkoły przetrwania, ale jakoś to nie przeszkadza bohaterce (dorosłej już kobiecie) wrzeszczeć na całe gardło.

Parę zdań później:
„Usiadła ciężko i po raz setny wyjęczała imię mężczyzny:
-Aleksiej… Pomóż mi!”

Mhm, zagubiona w zimową noc, w mroźnym lesie, bez latarki, wzdycha do nieobecnego Supermena. To chyba książka dla kobiet, które uwielbiają być ratowane z każdej opresji.

I kolejny cytat – perełka:
„Po prostu szła z lekko zagubionym wyrazem twarzy, czekając, aż to ON ją odnajdzie. Pan właściwy.”

Fajnie brzmi, prawda? Tak romantycznie. A mnie się skojarzyło z Anastazją Steele. Brr.
Kto czytał, ten wie, że Lilka w tym momencie nie szuka wcale księcia z bajki, tylko ofiary, którą zmanipuluje.

To wszystko to jednak jest nic. Do tej pory się nudziłam, czasami mnie bohaterka irytowała tak, że miałam ochotę nią potrząsnąć, ale generalnie ziewałam. Aż do momentu i tu UWAGA – spojler.



Spojler:
Rak trzustki. Nieoperacyjny. Jednak bohaterka hołubiona i pieszczona przez ukochanego nabiera ciała i sił. Nawet sprząta. Seks uprawiają. Ani słowa, że coś ją boli, że cierpi. On wie, że ona umiera, ale wyjeżdża na kontrakt. Na dwa miesiące. Jej zostało pół roku życia a on jej mówi, że nawet nie zauważy jego nieobecności. WTF?
Ona decyduje się jechać za nim.
To są absurdy. Wystarczy kilka minut z wizytą u dra Google, żeby się dowiedzieć, że nieoperacyjny rak trzustki zabija szybko i bezlitośnie. Chudnie się i traci apetyt. Bolą okolice brzucha i pleców. Żółtaczka, wymioty, cukrzyca i inne przyjemności. Lilka ma diagnozę nieoperacyjnego, co oznacza, że zostało tylko leczenie paliatywne i śmierć. Pół roku życia. Albo i mniej, ludzie gasną z dnia na dzień, bo to jest najbardziej chyba podstępny rak ze wszystkich. Jednego dnia czujesz się dobrze, aż tu nagle bum, rak i za chwilę nie ma człowieka. A tu nic. Ani słowa o objawach, o cierpieniu, o bólu, a Aleksiej zamiast się opiekować ukochaną w ostatnich chwilach jej życia, zostawia ją na dwa miesiące w trakcie, których ona równie dobrze może umrzeć?! Gdzie tu jest logika, ja się pytam grzecznie?
Dalej, nie znam się na tym kompletnie, ale jakim cudem umierająca na raka trzustki Lilka w ogóle może za Aleksiejem podążyć na tę jego misję w Iraku? To takie proste jest, tak sobie wyjechać, zostać wolontariuszem i nawet zaświadczeń, że jest się zdrowym nie potrzeba?
Przecieram oczy i cofam się o te kilkanaście stron. Nie, nie oślepłam. Lilka faktycznie jest chora na raka trzustki. Najwyraźniej zapomniała o tym biedaczka i czuje się całkiem zdrowo. Aleksiej też o tym zapomniał i autorka. Tylko ja nie i czuję się skonfundowana.
Czytam dalej, nie mogę się doczekać, kiedy ta (dzięki Bogu, krótka) historia dobiegnie końca. Jest, łzawe i melodramatyczne zakończenie i… epilog. O, nie jednak autorka nie zapomniała. Po prostu następuje cudowne ozdrowienie. Cud i tyle. Ciąża leczy raka. Ot tak.
Przepraszam bardzo, jest tu gdzieś na sali lekarz? Nie, nie szukam onkologa. Psychiatra pilnie potrzebny i jakieś tabletki na uspokojenie, bo zacznę głową walić w ścianę.
Nie, nie spokojnie. Ja nie zwariowałam. Prawie umarłam ze śmiechu nad zakończeniem, ale chyba jednak jakieś resztki zdrowych zmysłów zostały ;).

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie

Książka ewidentnie pisana na Rynek amerykański, chociaż przypisów, co do Polski nie brakuje. Swoją drogą usiąść i płakać w naszym pięknym kraju z tą c...

zgłoś błąd zgłoś błąd