Obsydian

Cykl: Lux (tom 1)
Wydawnictwo: Filia
8,06 (3769 ocen i 496 opinii) Zobacz oceny
10
998
9
628
8
850
7
699
6
324
5
157
4
43
3
32
2
22
1
16
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Obsidian
data wydania
ISBN
9781620610077
liczba stron
442
słowa kluczowe
miłość, obcy
język
polski
dodał
Monika

Oni nie są tacy jak my… Kiedy przeprowadziliśmy się do Zachodniej Wirginii, zanim zaczęłam mój ostatni rok w szkole, musiałam przyzwyczaić się do dziwacznego akcentu, rwącego się łącza internetowego i całego morza otaczającej mnie nudy... Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego nowego, wysokiego sąsiada o niesamowitych, zielonych oczach. Wtedy sprawy zaczęły obierać zupełnie inny kierunek......

Oni nie są tacy jak my…
Kiedy przeprowadziliśmy się do Zachodniej Wirginii, zanim zaczęłam mój ostatni rok w szkole, musiałam przyzwyczaić się do dziwacznego akcentu, rwącego się łącza internetowego i całego morza otaczającej mnie nudy... Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego nowego, wysokiego sąsiada o niesamowitych, zielonych oczach. Wtedy sprawy zaczęły obierać zupełnie inny kierunek...
Ale kiedy zaczęłam z nim rozmawiać zrozumiałam, że Daemon jest wyniosły, arogancki i doprowadza mnie do szału. Zupełnie nam nie po drodze. Zupełnie. Jednak kiedy prawie nie zginęłam, a Daemon dosłownie zamroził czas, cóż... stało się coś zupełnie niespodziewanego…
Wpadłam w kłopoty, groziło mi śmiertelne niebezpieczeństwo. Jedyną szansą, żebym wyszła z tego cało, było trzymanie się blisko Daemona, aż przygaśnie blask…Jeśli oczywiście sama go wcześniej nie zabiję.

 

źródło opisu: filia

źródło okładki: http://www.entangledpublishing.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 956
Justinaj | 2015-10-29
Przeczytana: 18 października 2015

+3,1cm

http://stronapierwsza.blogspot.com/2015/10/36-obsydian-jennifer-l-armentrout.html

Moje oczekiwania względem „Obsydianu” były dość wysokie. Czytałam entuzjastyczne opinie — oczywiście fragmentarycznie, coby sobie nie spojlerować, choć i tak dowiedziałam się o głównym wątku — i nie mogłam się doczekać, kiedy dorwę go w swoje łapki. Niestety rzeczywistość okazała się rozczarowująca.

Zacznijmy od początku, Autorka jest tak subtelna w pokazywaniu, że z sąsiadami Katy jest coś nie teges, że równie dobrze można by walnąć na okładce napis „Oni są dziwni i inni”, oh wait. W każdym razie naszej bohaterce przez większość czasu zdaje się wystarczać wzruszenie ramion na coraz to kolejne niepokojące sytuacje. Mimo że ona sama czasem była nieco irytująca, nie czuję do niej żadnej antypatii — właściwie to najbardziej ją polubiłam z całej powieści. Oprócz bohaterowie byli mi raczej obojętni.

A skoro już zaczęłam mówić o postaciach, nie może zabraknąć wzmianki o Daemonie. Pisałam w jednym z komentarzy, że u mnie nie zapunktował. Prawdę mówiąc, uważam, że jest okropny. Dla mnie nic nie usprawiedliwia takiego buractwa, jakim wykazał się szczególnie na początku. To, że potem był trochę milszy, nie zmienia złego pierwszego wrażenia. Bad boy to raczej nie mój typ, więc kreacja Daemona na aroganckiego chama niezbyt przypadła mi do gustu. Denerwująca była też stała gadka Katy w stylu „Jezu, jaki on jest pociągający... Ale jest palantem. Ale jest pociągający...”.

Natomiast tym, co najbardziej uderzyło mnie podczas czytania, jest wyraźna inspiracja „Zmierzchem”. Momentami miałam wrażenie, że autorka praktycznie przepisała sceny z powieści Meyer, zmieniając tylko szczegóły. Popatrzmy: mamy dziewczynę przeprowadzającą się do małego miasteczka i poznającą nieziemsko przystojnego faceta z wahaniami nastrojów i generalnie buca. Podobieństw jest zresztą więcej (od razu ostrzegam, że następny akapit zawiera spojlery).

Po napaści Katy ląduje na chwilę w szpitalu, a później Daemon próbuje jej wmówić, że zdarzyło się coś innego, niż jej się wydaje. Poza tym uratował ją przed zderzeniem z tirem. Dalej — dziewczyna poznaje pięcioro Luksjan w swoim wieku — „rodzinę” Daemona i jego samego. Dee jest milutka i bardzo chce znaleźć sobie nową przyjaciółkę. Ashley wpisuje się w schemat wrednej blondyny. Oprócz tego mamy dwóch chłopaków, jeden bardziej cichy. Brzmi znajomo? Jakby tego było mało, Luksjanie, podobnie jak wampiry, posiadają zarąbiste moce (zaginanie czasoprzestrzeni, niewidzialność, leczenie ran) ponieważ, bo tak i pięknie wyglądają. Że już nie wspomnę o świeceniu się. Nie obyło się też bez typowo ałtoreczkowego chwytu, czyli obrony (jeszcze nie) ukochanej przed gwałtem.

Książkę uratował sposób, w jaki została napisana. Prosto, młodzieżowo, trochę z ironią, niby nic nadzwyczajnego, ale tak mnie wciągnęła, że pochłonęłam ją w jeden dzień. Byłam zdziwiona tym, jak trudno mi było się od niej oderwać. Sam wątek „takich” istot jest nawet ciekawy. Gdyby tylko uwiarygodnić go i pozbawić niektórych elementów, o których powiedziałam wcześniej, naprawdę nieźle by to wyszło.

Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego, a dostałam to, co dostałam. Mimo wszystko z chęcią sięgnę po następne części, by dowiedzieć się, jak dalej rozwija się ta historia. Kto wie, może z czasem i ja nabiorę do niej sentymentu?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zmowa byłych żon

"Zmowa..." zaskakująca.Nie spodziewałam się takiego zakończenie.Dlatego pewnie zyskała więcej w mojej ocenie.Polecam

zgłoś błąd zgłoś błąd