Niuch

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Cykl: Świat Dysku (tom 39)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,58 (1974 ocen i 121 opinii) Zobacz oceny
10
175
9
251
8
611
7
580
6
261
5
62
4
21
3
13
2
0
1
0
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Snuff
data wydania
ISBN
9788378391050
liczba stron
360
język
polski
dodała
Ag2S

Powszechnie uznawana prawda głosi, że kiedy policjant wyjeżdża na urlop, ledwie ma czas otworzyć walizkę, nim znajdzie pierwsze zwłoki. Komendant Sam Vimes ze Straży Miejskiej Ankh-Morpork jest właśnie na urlopie na wsi – niewinnej i wesołej, ale nie dla niego są zwykłe trupy w szafie. Trupów jest więcej, bardzo wiele, a także pradawna zbrodnia, straszniejsza niż morderstwo. Znalazł się poza...

Powszechnie uznawana prawda głosi, że kiedy policjant wyjeżdża na urlop, ledwie ma czas otworzyć walizkę, nim znajdzie pierwsze zwłoki. Komendant Sam Vimes ze Straży Miejskiej Ankh-Morpork jest właśnie na urlopie na wsi – niewinnej i wesołej, ale nie dla niego są zwykłe trupy w szafie. Trupów jest więcej, bardzo wiele, a także pradawna zbrodnia, straszniejsza niż morderstwo. Znalazł się poza swoją jurysdykcją, poza kompetencją, niekiedy zagubiony i poza granicami zrozumienia, pozbawiony kanapek z bekonem, ale nie przebiegłości. Podobno w końcu wszystkie grzechy zostają wybaczone. Ale chyba nie całkiem…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2012

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

książek: 1865
Silaqui | 2012-05-21
Przeczytana: 15 maja 2012

Już niedługo zacznie się wyczekiwany przez wszystkich sezon urlopowy – czas odpoczynku od codziennych obowiązków, upartego szefa i złośliwej koleżanki z drugiego działu. Lecz nie wszyscy jednakowo cieszą się z kilku dni wolnego, a dla Sama Vimesa wyjazd do wiejskiej posiadłości Lady Sybil jawi się jako niezasłużona kara, złośliwie wymierzona nie tyle przeciwko niemu, co całej Straży Miejskiej. Czasem jednak pewnych obowiązków (a raczej w nich przerwy) nie da się uniknąć, i diuk Ankh zaciska zęby i wyrusza w podróż z żoną, młodym Samem i nieodłącznym Willkinsem, by na łonie natury wynudzić się za wszystkie czasy. Jeśli jednak myślicie, że "Niuch" opowiadać będzie o przechadzkach po zagajnikach i wyprawach na ryby, to srodze się mylicie. Gdy bycie „gliną” jest czyimś całym sensem życia więcej niż pewne jest, że prędzej czy później napotkamy na swojej drodze jakiegoś trupa. A gdy trup ten okazuje się tylko wierzchołkiem przestępczej góry lodowej, to i urlop przestaje być czym straszliwie bezsensownym, a czas zaczyna płynąć pod znakiem śledztwa, goblinów i Ciemności.

Proza Terrego Pratchetta uległa znacznej zmianie od czasów perełek takich jak "Straż! Straż!", "Muzyka Duszy" czy "Blask Fantastyczny". Dawniej autor przemycał naszą rzeczywistość do Świata Dysku, umiejętnie przerysowując pewne ludzkie zachowania czy mechanizmy nami rządzące, a to wszystko działo się jakby pod otoczką najbardziej pokręconego uniwersum w historii literatury fantastycznej. Terry często puszczał do nas literackie oczko, by wychwycić niektóre smaczki trzeba było wykazać się czujnością i nielichym poczuciem humoru, a nawet, jeśli nie rozumiało się do końca przekazu danej książki, to fabuła była na tyle ciekawa i nietuzinkowa, że zapewniała czystą rozrywkę i oderwanie się od szarego obrazu za oknem. Od kilku lat w Świecie Dysku zmieniły się proporcje między humorem a zadumą, coraz częściej sfera poważna zajmuje zdecydowanie ważniejszą pozycję niż prześmiewczość, i choć w żadnym wypadku takiej ewolucji nie można nazwać chybioną, to każde kolejne dzieło Prattchetta wywołuje u mnie coraz mniej uśmiechu. Nie chodzi tutaj o dobór tematów takich jak feminizm, siła środków przekazu, czy, jak w przypadku "Niucha", dyskryminacji rasowej i niewolnictwa, a raczej o pewne wytracenie pędu i skierowanie swoich dzieł do trochę innej grupy odbiorców, takich, którzy nawet od książki z założenia rozrywkowej oczekują też swoistej mądrości i bodźca do zgłębienia konkretnych zagadnień.

Nie oznacza to jednak, że stary dobry Pratchett przestał bawić, lub, że jego poczucie humoru nie jest już aktualne. Terry jest jednym z niewielu znanych mi autorów, którzy mimo upływu lat nadal tworzą rzeczy świetne i utrzymane na mniej więcej równym poziomie, a także niosące ze sobą świeżość pomimo tak długiej bytności na rynku wydawniczym. Nie każda część opisująca Świat Dysku nadaje się na odstresowanie po ciężkim dniu, gdyż niektóre, w tym właśnie "Niuch", lepiej czytać z wypoczętym umysłem i zapasem optymizmu gotowym uzupełniać braki wywołane smutnym, lecz prawdziwym wnioskom, do jakich w trakcie lektury dochodzimy. Na szczęście najnowsza powieść Pratchetta posiada wymagane minimum Discworldowości, zapewnione przez sporadyczne odwiedziny u pozostałych w Ankh strażników czy kupkową fascynację młodego Sama, dlatego też mimo wszystko kilka razy udało mi się szczerze uśmiechnąć podczas lektury. Skoro Terremu nadal udaje się wywołać uśmiech na mojej twarzy, to chyba jest to najlepsza rekomendacja, jakiej tylko mogę udzielić. Niuchajcie zatem, a jeśli jakimś cudem nie znacie jeszcze Świata Dysku – wyruszajcie na łowy w swoich bibliotekach i księgarniach, bo po prostu warto.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Małżeństwo jakiego zawsze chcieliście

Ciekawa pozycja, aczkolwiek nie tego się spodziewałam po "5 językach miłości". Jestem chrześcijanką, ale nawet dla mnie było zbyt dużo odwo...

zgłoś błąd zgłoś błąd