Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Malstrom

Tłumaczenie: Radosław Kot
Cykl: Niszczyciel (tom 3)
Wydawnictwo: Rebis
7,58 (59 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
5
8
17
7
19
6
5
5
4
4
0
3
1
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Maelstrom
data wydania
ISBN
9788375108279
liczba stron
480
język
polski

Trzeci tom bestsellerowego cyklu"Niszczyciel" Kapitan Reddy ponownie wyrusza na wojnę. Spodziewając się zmasowanego ataku grików, wraz z lemurami poszukuje nowych sprzymierzeńców, żeby móc podjąć walkę z wielką flotą jaszczurów i japońskim krążownikiem Amagi. Podczas tych peregrynacji niespodziewanie natyka się na kolejnych ludzi - jak on uczestników kampanii na Morzu Jawajskim, ale także...

Trzeci tom bestsellerowego cyklu"Niszczyciel"

Kapitan Reddy ponownie wyrusza na wojnę. Spodziewając się zmasowanego ataku grików, wraz z lemurami poszukuje nowych sprzymierzeńców, żeby móc podjąć walkę z wielką flotą jaszczurów i japońskim krążownikiem Amagi.

Podczas tych peregrynacji niespodziewanie natyka się na kolejnych ludzi - jak on uczestników kampanii na Morzu Jawajskim, ale także zasiedziałych w tym świecie od wieków - oraz pokrewne grikom, lecz łagodnie usposobione jaszczury. Przede wszystkim jednak musi stoczyć wielką morsko-lądową bitwę, choć małe są szanse na wygraną...

 

źródło opisu: http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.h...(?)

źródło okładki: http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.h...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1260

Całkiem niedawno robiłam przeksiążkowanie i tak porozstawiałam wszystkie posiadane dzieła, by bez większych trudności móc dostawić następne części poszczególnych serii. Ustawiwszy trzecią już część cyklu Niszczyciel spod pióra Taylora Andersona, Malstorm, najpierw przyglądałam się jej długo. Z uśmiechem, za który potencjalny obserwator byłby skłonny uznać mnie za niepoczytalną, ale nic to. Byłam bowiem przekonana, że czekają mnie godziny świetnej lektury. Nie pomyliłam się.

W poprzednim tomie załodze amerykańskiego Nieszczyciela Walker udało się zadać flocie grików poważne straty, nie wspominając już o znacznych uszkodzeniach japońskiego krążownika, Amagiego. Ludzie i lemury szacują, że nadrobienie strat i naprawa wielkiego statku zajmie przeciwnikom kilka miesięcy. Sami także ponieśli ofiary, ale nie mogą pozwolić sobie na chwilę wytchnienia – potrzebują sojuszników i to szybko, zwłaszcza że amerykańskie jednostki mają się coraz gorzej. Walker zatem wypływa z misją zawarcia przymierza z kolejnym Klanem kotowatych i sprawdzenia, czy pogłoski o żelaznej rybie są prawdziwe. Nikt jednak nie przypuszczał, że wrogowie będą gotowi do kolejnej potyczki dużo wcześniej niż zakładano. Wyposażeni w broń, którą dotąd lemury miały na wyłączność.

Powieść w luźny sposób można podzielić na dwie części: pierwsza to energiczne przygotowania do bitwy, zaś druga – pełne akcji starcia. Jestem raczej zwolenniczką fragmentów, w których cały czas się coś dzieje, ale zagłębianie się w ową pierwszą część sprawiało mi niekłamaną przyjemność i wcale nie czułam pragnienia, by wydarzenia przyśpieszyły. I nawet wiem, dlaczego – Anderson bowiem ani na chwilę nie pozwolił zapomnieć Czytelnikowi o czającym się tuż za rogiem i rosnącym w siłę niebezpieczeństwie. I nie mam jedynie na myśli przeplatanej narracji – to jest obserwacji historii z obu stron barykady – kiedy to dręczyła mnie świadomość posiadania wiedzy, która znaczniej bardziej przydałaby się lemurom niż mnie. W miarę upływu akcji targała mną coraz większa nerwowość, z czasem już niemal z niecierpliwością wraz z bohaterami wyglądałam wojny – wiadomo, że jedyny sposób, by pokonać lęki, to zmierzyć się z nimi.

Niestety, tym razem strach, obok wielkich oczu, miał także imponujące pazury i zębiska, aż rwące się do rozszarpania czegoś. Zaś tym czymś były rzecz jasna postacie, z którymi, za sprawą zręcznego pióra autora, bardzo mocno zżyłam się już w pierwszej części cyklu, a co dopiero w trzeciej. Mam swoich faworytów, ale nie znaczy to, że zostali oni wykreowani lepiej od reszty. Czy raczej – że reszta gorzej. Bez znaczenia było, z czyjej perspektywy patrzyłam na świat, każda była równie dobra i fascynująca; różnica polegała na lubieniu lub nielubieniu owego bohatera. Chociaż... to chyba zbyt ogólnie, niewystarczająco powiedziane, ponieważ niejedna osoba wzbudzała we mnie za każdym razem odmienną, ale zawsze żywiołową reakcję, działając czy to pod ostrzem wściekłości, czy wręcz przeciwnie.

Oczywiście, powieść ma także swoje wady, ale nie przeszkadzały mi one specjalnie i można je zaliczyć jako... element charakterystyczny stylu danego autora? Głównie chodzi o opisy świata rzeczywistego – wydają się suche, pozbawione większych emocji. Chociaż może to tylko wina tłumaczenia.

Malstrom nie opuścił mnie od razu po przerzuceniu ostatniej strony. Kilka przesłanek sugeruje, że grikowie nie będą jedynymi przeciwnikami, z jakimi przyjdzie się Amerykanom i kotowatym zmierzyć. A ja siedzę i myślę, co by było, gdyby... Siadajcie i czytajcie, bo warto snuć rozważania na temat tak dobrego kawałka literatury.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Syn Gondoru

“Zaczynał mieć dosyć tego nieustającego żartowania. (...) Pojedyncze żarty z pewnością pomagały rozładować atmosferę, ale istniały granice manifestowa...

zgłoś błąd zgłoś błąd