Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zima świata

Cykl: Stulecie (tom 2)
Wydawnictwo: Albatros
7,97 (1194 ocen i 136 opinii) Zobacz oceny
10
177
9
235
8
381
7
269
6
87
5
21
4
13
3
6
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Winter of the World
data wydania
ISBN
9788376598451
liczba stron
1040
język
polski
dodała
Ania Surma

Inne wydania

Akcja książki rozpoczyna się w momencie dojścia Hitlera do władzy w 1933 roku, kilka lat po wydarzeniach opisanych w UPADKU GIGANTÓW. Pojawiają się tu postacie, których losy składały się na fabułę tamtej książki, a także ich dorastające i dorosłe dzieci. W Niemczech mnożą się akty przemocy wobec Żydów, represje wobec politycznych przeciwników partii nazistowskiej. Rodziny von Ulrichów i...

Akcja książki rozpoczyna się w momencie dojścia Hitlera do władzy w 1933 roku, kilka lat po wydarzeniach opisanych w UPADKU GIGANTÓW. Pojawiają się tu postacie, których losy składały się na fabułę tamtej książki, a także ich dorastające i dorosłe dzieci. W Niemczech mnożą się akty przemocy wobec Żydów, represje wobec politycznych przeciwników partii nazistowskiej. Rodziny von Ulrichów i Francków czynnie przeciwstawiają się nazistom i płacą za to najwyższą cenę. Wołodia, syn Grigorija Peszkowa, attache przy ambasadzie radzieckiej w Berlinie, prowadzi działalność wywiadowczą, werbując niemieckich informatorów. Jednym z nich jest Werner Franck. Drugi z braci Peszkowów, Lew, realizuje swoje marzenie – emigruje do Ameryki i zdobywa fortunę. Jego córka Daisy przyjeżdża do Londynu, gdzie poznaje sympatyzującą z faszystami rodzinę hrabiego Fitzherberta. Uwodzi syna hrabiego, zostaje jego żoną. Na uroczystym balu w Cambridge poznaje Lloyda Williamsa, który zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Daisy nie odwzajemnia jego uczucia. Zrozpaczony Lloyd wyjeżdża do Hiszpanii i zgłasza się jako ochotnik do brygad międzynarodowych. Tuż przed wybuchem II wojny światowej los ponownie zetknie go z Daisy...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Albatros, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1256

Władza...
Każdy chciałby rządzić. Nigdy nie zapanuje pokój. Człowiek w zakamarkach własnej duszy chowa rządzę władzy, chciwość, ogromną pasję zdobywania. Większość chciałaby kontrolować wszystkich dookoła, a nieliczni tylko potrafią sprawować nadzór na własnym życiem. To dopiero jest czymś wielkim.
...tym opętanym negatywną rządzą władzy nad innymi wydaje się, że wszyscy dookoła będą dla nich tańczyć jak marionetki..., Chcąc panować nad innymi, gdzieś po drodzy gubią samych siebie, a tacy ludzie z upływem czasu, żyjąc w takiej iluzji stają się niebezpieczni, nielogiczni, wypaczeni...
Każdy chciałby rządzić i właśnie dlatego pokój z chaosem ciągle będą trwać w jednostajnym tańcu, gdzie raz przewagę ma jedna strona, a po chwili wszystko się odwraca..., i tak w kółko, błędne koło się nie zatrzymuje...
...tylko krąży, ciągle i niezmiennie...!!!


"Aby, sprawować władzę, trzeba mieć w sobie coś z potwora."
Nalini Singh – Krew Aniołów

"W ł a d z a ! Pomyśl; im bardziej człowiek jest pomylony, tym więcej może mieć władzy! Na przykład Hitler. Aż się w głowie kręci, nie? Warto się nad tym zastanowić."
Ken Kesey – Lot nad kukułczym gniazdem

***

Młodość, a przemijanie...
Jak to wszystko się zmienia. Różnica między młodością, a dojrzałością jest tak wielka. Gdy mamy naście lat, bądź ledwo co przekroczyliśmy granicę wieku lat dwudziestu widzimy świat jasno, czysto i optymistycznie. Wszystko wydaje nam się łatwe, a każda zachcianka, pragnienie czy marzenie, mniejsze bądź większe jest na wyciągnięcie ręki. Ogarnia nas emocjonalna burza, szaleństwo namiętnych uczuć, mamy w sobie mnóstwo energii, pasji. W skrócie mówiąc, jesteśmy szalenie głodni życia. Pragniemy osiągać same szczyty.
...
...a później przychodzi dojrzałość. To rzeczywistość ją buduje, rzeźbi, w jakiś sposób określa. Zmierzenie się z nią, z problemami, którymi jest nasycona zmienia nas o 180 stopniu. Wtedy to właśnie przewartościowujemy własne życie, poglądy, sposób patrzenia na świat, na błąkających się po nim ludzi.
Z pewnością każdy po sobie dostrzega takową zmianę osobowości, prędzej czy później każdego trzepnia eureka właśnej świadomości...
...ale czytając pierwszą i drugą część tej trylogii widzimy tę przemianę również w każdej poznanej postaci...
...
Przemiana jaka nastąpiła w ludziach po II wojnie światowej, w tych, którzy tak naprawdę jeszcze dobrze nie otrząsnęli się po I wojnie, była kolosalnych rozmiarów. Bo tak naprawdę wojna, cierpienie, tak wielki dramat definiuje każde z nas jako człowieka, szlachetnego, bądź niegodnego istnienia...


"Diabeł stworzył po to młodość, byśmy popełniali błędy, a Bóg wymyślił dojrzałość i starość, byśmy mogli za te błędy zapłacić."
Carlos Ruiz Zafón – Pałac Północ


"Jednym ze znaków, że przechodzisz w dojrzałość, jest akceptacja zasady, że w życiu nie istnieje replay. Że życie to taka gra, w której kostki rzuca się tylko raz."
Jaume Cabré – Cień eunucha

***

Adolf Hitler, Karl Brandt, Josef Mengele tzw. "Anioł z Auschwitz", Rudolph Hoss, Arthur Liebechenschel...
...nie zamierzam poświęcać czasu na przybliżanie sylwetek tychże bestii, bo byłoby to straszne marnotrawienie moich minut...
Wystarczy spojrzeć w oczy, nie tylko tym szanownym panom, ale wszystkim, którzy w czasie wojny torturowali i zabijali z uśmiechem na twarzy, z wewnętrznym zachwytem, radością i uwierzcie mi na słowo, że tych w oczach zobaczycie...WCIELONEGO DIABŁA. Widać go w ich spojrzeniu. Z taką samą pogardą, nienawiścią, odrazą patrzyli na swoje ofiary. Wyrywanie, wyszarpywanie życia z ich dusz było dla nich największym wyróżnieniem, zadaniem, które czyniło z nich "bogów" ( oczywiście w ich własnej opinii ) ... Patrzyli na swoje ofiary, zaglądali im w oczy, gdy ci na ich oczach konali, wydawali ostatnie tchnienia, a jeszcze inni z równie wielką lubością zaglądali w oczy swych przerażonych ofiar, gdy byli prowadzenia do pieców krematoryjnych, albo gdy większe ludzkie stado było zamykane w murach krematorium, tym bardziej rósł status i ranga "boga" jaką sobie przypisywali. Oczyszczali ludzkość z niepotrzebnych, nic niewartych, ludzkich istot... Czyż istnieje większe wyróżnienie??
Dzięki Kenowi Follettowi dowiedziałem się o istnieniu pewnego dworku w niemieckim Akelbergu. Z pozoru niewinnie wyglądający, mieszczący się wewnątrz parku, wokół przyroda, mnóstwo zieleni i nic nie wskazuje na to, że ten biały budynek, tak uroczo wyglądający z zewnątrz jest tak naprawdę jednym z wielu, gdzie diabeł rozgościł się na dobre. Jedna z jego wielu miejscówek, gdzie asystują mu ludzkie pionki, które zaraził swą nienawiścią, bądź zaszczepił w nich wielkie przerażenie...
...
wpiszcie sobie gdzieś w google "AKCJA T4" i poznajcie pana Karla Brandta, który stworzył ten projekt i go nadzorował..., odwiedzcie Zamek w Stonnestein i odkryjcie archwialne zdjęcia...

Choć już dużo naczytałem się o II wojnie światowej, to o tym miejscu jeszcze nie słyszałem. Warto uświadamiać szczególnie o tym okresie w historii świata, którą na tak długo ogarnęło przerażające szaleństwo...


Odnośnie samego czytania, spraw czysto technicznych literacko...
Follet pisze bardzo schematycznie, szczególnie w swoich wielkich sagach. Wielu w schematyczności ( nie tylko Folletta, ale ogólnie rzecz biorąc ) upatruje coś złego, nudnego, przytłaczającego, jak gdyby czytana treść, słowa osadzone na kartkach dusiły swego czytelnika. Sam w schematyczności nie widzę tak naprawdę nic złego, o ile oczywiści oprócz niej jest fabuła pozwalająca doświadczyć prawdziwej literackiej podróży, emocji wtłoczonych w serca papierowych bohaterów. A to wszystko przez to, że uważam, iż większość rzeczy oparta jest na jakiejś konstrukcji, schemacie, fundamencie czegoś. Każdy od siebie dokłada coś charakterystycznego dla niego samego. Każdy ma swój styl życia, bycia i wkadania w to swojego znaku firmowego. Jeśli chodzi o pisanie, są tacy, których rozpoznaje się po swoistym, zapadającym w pamięć i emocje klimacie, który doświadczyć można tylko u niego. A niektórych rozpoznaje się po technice zabawy słowem, czy konstrukcji postaci, miejsca akcji. Pisarze o bogatej twórczości w swych książkach za każdym razem dają im coś, co znaleźć można w każdej ich książce, a wierny czytelnik nawet gdyby nie miał okładki i pojęcia, czyją książkę ma przed oczami praktycznie zawsze rozpozna swojego pisarza, znajdując powiązania i podobieństwa z jego książkami przeczytanymi wcześniej.
Żeby się za bardzo nie rozwodzić w tym temacie, powiem jedynie tyle, że za schematycznością Folletta stoi kawał naprawdę dobrej, solidnej i rzetelnej literatury. Może nie wszyscy bohaterowi mają zdolność poruszania tych najwrażliwszych emocji, ale każdy powinien odnaleźć takiego, którego polubi i któremu będzie kibicować. Oczywiście z pewnością nie zabraknie takich, których ze złości chętnie byśmy rozszarpali na strzępy, bo drani i bydlaków tutaj nie zabraknie...
...
Z lekcji historii zapadły dobrze w pamięć ogólne pojęcia, ale dopóki nie zacząłem poznawać literatury, która krąży wokół I czy II wojny światowej, w tej mojej skomplikowanej pamięci były tylko pojęcia. Natomiast z każdą kolejną książką obejmującą swą treścią ten mroczny i paskudny okres w historii obok tych samotnych pojęć, dołącza do nich treść, gdzie od nitki do kłębka poznaję złożoność tego, czego owo pojęcie dotyczy, konsekwencji jakie wywołało, motywów, które sprawiło, że to coś się wydarzyło. Innymi słowy trafiam za kulisy tych wszystkich wydarzeń. To mi wiele uświadamia i pokazuje, że przede mną tak mnóstwo wiedzy jest jeszcze do odkrycia.
...
Między czytaniem pierwszej, a drugiej części minęło jakieś pół roku. Zanim przystąpiłem do drugiej bałem się, że za dużo rzeczy z pierwszej części mi uciekło. Jednak, gdy rozpocząłem czytanie, te obawy minęły, bo jak za dotknięciem różdżki, przypominałem sobie bohaterów z pierwszej części, wydarzenia i okoliczności, które ich spotkały. To wielki plus dla Folletta, że potrafił w fabułę drugiej części wpleść strzępki faktów z pierwszej części w taki sposób, że czytelnik wracający do kolejnej części po dłuższym czasie, nie ma problemów z przypomnieniem sobie większości tego, co przeczytał w poprzedniej.
Odkryłem jeszcze jedną bardzo cenną rzecz, którą teraz dostrzegam. Dotyczy ona tego, że dłuższa przerwa pomiędzy kolejnymi częściami trylogii pozwala docenić czytelnikowi jej wartość literacką. Nie patrzy wówczas schametyczność, ...
Czytanie tej trylogii jednym ciągiem, jedna po drugiej nie jest dobrym rozwiązaniem moim zdaniem. Dłuższe przerwy są jak najbardziej wskazane i niech nikt się nie obawia, gdy zaczniecie czytać po jakimś okresie kolejną cześć, treść poprzedniej momentalnie wróci do waszej pamięci jak bumerang...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lewą ręką przez prawe ramię

Całą opowieść otwiera niezrozumiałe dla widza zdarzenie, a dalszy ciąg pokazuje nie tylko jego przyczyny i skutki, ale również brak porozumienia i osa...

zgłoś błąd zgłoś błąd