Złodziej z szafotu

Tłumaczenie: Elżbieta Zychowicz
Wydawnictwo: Bellona
6,86 (120 ocen i 21 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
6
8
21
7
36
6
37
5
12
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Gallows Thief
data wydania
ISBN
978-83-111-2206-2
liczba stron
456
słowa kluczowe
Anglia, XIX wiek, Londyn
kategoria
historyczna
język
polski
dodał
Ciacho

Powieść jest osadzona w realiach Londynu 1817 roku. Od konfliktu z Napoleonem minęły dwa lata. W społeczeństwie nadal obecny jest podział na tych, którzy aktywnie uczestniczyli w walce i tych, którzy zostali. Jedni czują się nieco zagubieni w czasie pokoju, drudzy podkreślają swoje zasługi dla kraju, o który dbali pod nieobecność walczących, co może być odebrane, jako próba zagłuszenia...

Powieść jest osadzona w realiach Londynu 1817 roku. Od konfliktu z Napoleonem minęły dwa lata. W społeczeństwie nadal obecny jest podział na tych, którzy aktywnie uczestniczyli w walce i tych, którzy zostali. Jedni czują się nieco zagubieni w czasie pokoju, drudzy podkreślają swoje zasługi dla kraju, o który dbali pod nieobecność walczących, co może być odebrane, jako próba zagłuszenia kompleksów i zazdrości, że nie przyczynili się aktywnie do zwycięstwa nad Francuzami.
Cornwell z dużą dozą uszczypliwości ukazuje tło społeczne ówczesnej Anglii, z podziałami na mającą poczucie wyższości arystokracji i resztę społeczeństwa, w którego skład wchodzą zamożne mieszczaństwo i plebs.
Bohaterem „Złodzieja z szafotu” jest kapitan Rider Sandman, weteran wojen napoleońskich i syn Lodovicka Sandmana, człowieka, który dopuścił się licznych nadużyć finansowych i który, by uniknąć procesu i kary, popełnił samobójstwo, czym skazał żonę, syna i córkę na życie w ubóstwie i hańbie. Sandman, jako młodzieniec ambitny i honorowy, bierze na siebie spłatę pomniejszych długów ojca i utrzymanie matki i siostry, aczkolwiek ma ogromne problemy ze znalezieniem pracy, bo, wywodząc się z zamożnej rodziny, nigdy wcześniej nie pracował. Jest świetnym graczem krykieta, co wykorzystuje i gra za pieniądze, aczkolwiek unosi się honorem, gdy odkrywa, że jego ukochana dyscyplina jest skorumpowana. W takich okolicznościach Sandman nie może odmówić wykonania zlecenia powierzonego mu przez Ministra Spraw Wewnętrznych. Ma zbadać sprawę Charlesa Cordaya, malarza-portrecisty oskarżonego o zamordowanie hrabiny Avebury i skazanego na karę śmierci przez powieszenie. Matka Cordaya wystosowała petycję o uniewinnienie syna, popartą przez królową Charlottę, dlatego też ktoś musi udowodnić, że Corday jest winien, zanim trafi na szafot.
Sprawa wydaje się prosta i Sandman cieszy się, że za dzień pracy otrzyma miesięczne wynagrodzenie. Jednak dość szybko orientuje się, że będzie się musiał sporo natrudzić, bowiem skazany z wszelkim prawdopodobieństwem jest niewinny.
Dochodzenie doprowadza go do skorumpowanych dekadenckich członków londyńskiego Klubu Serafina, zepsutego do szpiku kości męża hrabiny i jego bogobojnego syna. Reputacja dzielnego żołnierza i doskonałego batsmana pomaga mu w kilku przypadkach zyskać pomoc ze strony osób, które w innym razie mogłyby zdecydowanie mu przeszkodzić. Jego najbliższym współpracownikiem zostaje sierżant Berrigan, który podobnie jak nasz bohater brał udział w bitwie pod Waterloo i który jest zatrudniony przez Klub Serafina…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Bellona, 2012

źródło okładki: www.ksiegarnia.bellona.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 3389
natanna | 2013-08-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 lipca 2013

Na czas czytania "Złodzieja z szafotu" Bernard Cornwell przeniósł mnie do Anglii w początkach XIX wieku, w tym głównie do Londynu. Londyn ze swym mrocznym, deszczowym klimatem w tym czasie był miejscem wielu niezwykle popularnych i niesamowicie ekscytujących, dla żądnych wrażeń londyńczyków, widowisk. A były nimi co tygodniowe egzekucje, w których na szafot z więzienia w Newgate trafiało za każdym razem kilku skazańców. Dla mnie to przerażające, że ktoś chciał oglądać te spektakle, które urządzał odrażająco wyglądający kat, dokładający wszelkich starań, by spektakl był udany a taniec skazanych na pętli usatysfakcjonował rozentuzjazmowany tłum. A jednak chętnych było wielu, prawie cała okolica ciągnęła, by zobaczyć ten niesamowity szubieniczny taniec, w którym na szafocie, na Old Bailey, skazańcy drżeli, szarpali się i wyginali . Takie widoki mieli zapewnione prawie bez końca, gdyż skazanych oczekujących na swą kolej nie brakowało, bowiem karę śmierci otrzymać mógł każdy oskarżony i to nie tylko o poważne przestępstwa, ale również o niewielki występek, zawiniony, czy też i nie, gdyż nie miał szansy udowodnić, że jest niewinny; sąd takich argumentów nie słuchał a skazywanie na śmierć zgodnie z krwawym angielskim kodeksem ówczesnych czasów miało być przestrogą dla innych potencjalnych przestępców.
Czasem jednak zdarzało się, że pod wpływem wniesionej petycji z prośbą o ułaskawienie za pośrednictwem ważnej osobistości minister spraw wewnętrznych powoływał śledczego, który miał za zadanie zbadanie okoliczności popełnionego występku, za który groziła śmierć. I o takiej sytuacji opowiada "Złodziej z szafotu".
Bohaterem książki jest były wojskowy, uczestnik wojny z Napoleonem, który między innymi brał udział w bitwie pod Waterloo, Rider Sandman. Sandman znajduje się w trudnej sytuacji finansowej, która uniemożliwia mu poślubienie ukochanej kobiety i sprawia, że jest w dołku psychicznym, który pogłębia fakt, że nie mogąc znaleźć pracy musi zapewnić byt swej matce i siostrze. Wprawdzie jest świetnym krykiecistą, ale chcąc grać zawsze fair ma niewielkie możliwości uzyskania jakiegoś konkretnego zarobku. Mieszka więc w podejrzanej oberży, gdzie spotykają się różnej maści męty społeczne i drobni przestępcy i nie bardzo wie jak znaleźć pracę. Aż niespodziewanie otrzymuje dzięki poleceniu go przez znajomego zlecenie przeprowadzenia śledztwa sprawdzającego okoliczności popełnienia gwałtu i mordu na hrabinie Abevury przez niejakiego Charlesa Cordaya.
W krótkim czasie, gdyż tylko w przeciągu siedmiu dni Rider Sandman ma udowodnić, że to jednak Charles zamordował i powinien zostać powieszony czym jest mocno zdziwiony, gdyż był przekonany, że śledztwo ma wykazać jego niewinność. Minister spraw wewnętrznych jednak nie ma zamiaru ułaskawiać Cordaya, ale by zadośćuczynić prośbie królowej zleca śledztwo, które Sandman mając na względzie godziwą zapłatę podejmuje się przeprowadzić.
Swoje śledztwo Rider oczywiście zaczyna od rozmowy ze skazanym, przy okazji przekonując się jakim okropnym i ponurym miejscem jest więzienie Newgate. W trakcie rozmowy upewnia się, że Charles, który jest utalentowanym malarzem nie mógł popełnić zbrodni na hrabinie, którą malował akurat w dniu, gdy popełniono zbrodnię i postanawia zrobić wszystko co będzie w jego mocy, by wykraść go z szafotu.
I tak zaczyna się wyścig z czasem.Sandman by udowodnić niewinność skazańca musi przede wszystkim odnaleźć i zmusić do złożenia zeznań jedyną osobę, która może dać alibi oczekującemu na śmierć Charlesowi a jest nią pokojówka zamordowanej, Meg, która po zabójstwie znikła bez śladu.
Akcja toczy się więc szybko, w Londynie, poza Londynem a Sandman nawet kilkakrotnie omal nie traci życia, gdyż jak się okazało piękna denatka nie była aniołem więc zainteresowanych jej ewentualną śmiercią mogła być nie jedna osoba, której śledztwo prowadzone przez Sandmana jest wyraźnie nie na rękę. Jednak przy wydatnej pomocy trójki przyjaciół udaje mu się wykonać zlecone zadanie i w ostatniej sekundzie dosłownie wydrzeć Charlesa z rąk kata.

"Złodziej z szafotu" to moje pierwsze, ale mam nadzieję nie ostatnie spotkanie z Bernardem Cornwellem, który błyskotliwie i intrygująco poprowadził akcję swego doskonałego kryminału sprawiając, że czytałam książkę nie tylko z dużą przyjemnością, ale i bardzo szybko, by jak najprędzej dotrzeć do finału i dowiedzieć się kto jest faktycznym mordercą. Poza tym pisarz stworzył galerię niezwykle barwnych i oryginalnych postaci reprezentujących zarówno niziny społeczne jak i wyższe sfery wiktoriańskiej Anglii.
Z dużym realizmem ukazał wiktoriański Londyn z jego obszarami nędzy i bogactwa, ogromnie niesprawiedliwy w tym czasie angielski system prawny, dla którego życie ludzi z niskich sfer społecznych nie było nic warte, a także niskie instynkty jakimi kierowali się Londyńczycy, dla których przerażający czyn kata był jedną z najlepszych rozrywek.
Interesujący wątek w książce stanowią również wspomnienia wojenne Sandmana i nie tylko co sprawia, że książka nie tylko zapewniła mi znakomitą rozrywkę, ale również dostarczyła sporo wiedzy historycznej. Takie dwa w jednym doskonale podane.
Ogólnie rzecz biorąc książka napisana lekkim piórem, pozbawiona wszechobecnych dzisiaj wulgaryzmów a nie pozbawiona oprócz ekscytującego wątku kryminalnego i społeczno-obyczajowego również sporej dozy humoru znakomicie się czyta i jest warta przeczytania.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
OPOWIEŚCI Z WIERZBOWEGO LASU

Jako dziecko traktowałam tę książkę jak skarb...godzinami mogłam oglądać już znane mi na pamięć ilustracje i ekscytować na myśl o przygodach wiewiórki...

zgłoś błąd zgłoś błąd