Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Prześwietny raport kapitana Dosa

Tłumaczenie: Magdalena Tadel
Wydawnictwo: Znak
6,36 (301 ocen i 47 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
7
8
38
7
76
6
101
5
42
4
15
3
8
2
1
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
El ultimo trayecto de Horacio Dos
data wydania
ISBN
978-83-240-1689-1
liczba stron
160
język
polski
dodał
Snoopy

Sytuacja jest nieciekawa. W sektorze Upadłych Kobiet kończy się szampon i róż do policzków. Stosowana zapobiegawczo stęchła woda z siarczanem śmiechu uspokaja sektor Przestępców, ale przyczynia się do zaburzeń oddychania w sektorze Nieprzewidywalnych Staruszków. Poza tym piastujący stanowisko przywódcy statku kosmicznego Horacio Dos nie zna współrzędnych miejsca, do którego zmierza - ze...

Sytuacja jest nieciekawa.
W sektorze Upadłych Kobiet kończy się szampon i róż do policzków. Stosowana zapobiegawczo stęchła woda z siarczanem śmiechu uspokaja sektor Przestępców, ale przyczynia się do zaburzeń oddychania w sektorze Nieprzewidywalnych Staruszków. Poza tym piastujący stanowisko przywódcy statku kosmicznego Horacio Dos nie zna współrzędnych miejsca, do którego zmierza - ze względów bezpieczeństwa zostaną mu one udostępnione dopiero pod koniec podróży.

Prześwietny raport kapitana Dosa to spisywany skrzętnie dziennik pokładowy z niecodziennej wyprawy. To również cudowna satyra, która obśmiewa pozorny ład i porządek współczesnego świata i pokazuje, jak łatwo życie wymyka się nam spod kontroli.

 

źródło opisu: www.znak.com.pl

źródło okładki: www.znak.com.pl

pokaż więcej

książek: 912
bibliofilka | 2012-03-28
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 marca 2012

Przenosimy się w przestrzeń międzyplanetarną, na pokład statku, w świat wystylizowanego science fiction. Horacio Dos jest kapitanem na tymże statku kosmicznym i codziennie pisze raporty ze swojej pracy. Nie ma jednak kompetentnej załogi, to są Upadłe Kobiety, Nieobliczalni Staruszkowie, Przestępcy, coś w rodzaju kolonii karnej. Lecą oni sobie w zakątki galaktyki, zawijając do różnych stacji kosmicznych. Z reguły szczęśliwie to się nie rozstrzyga, a kończy rożnymi kataklizmami. W międzyczasie na pokładzie kapitan Dos musi uporać się z innymi problemami: z poważnymi brakami żywności, ubytkiem artykułów kosmetycznych, buntem załogi, spożywaniu za dużej ilości napojów alkoholowych i innych substancji toksycznych przez załogę oraz roszczeń niektórych kobiet:

"Następnie odwołała się do mojego stanowiska dowódcy, a gdyby mnie to nie przekonywało, odwołała się później do szczególnej osobistej relacji, którą zawsze wyczuwała pomiędzy nami, a która wykrystalizowała się nie tak dawno w moim pokoju, gdzie ona uległa bez nadmiernych oporów przejawom mojego szacunku, przekonana, że są one przypieczętowaniem nierozerwalnej więzi". [str. 48]

"Z taką samą stanowczością odmówiła przyjęcia propozycji zamiany miejsca swojego zakwaterowania na wygodniejsze, na przykład moją kajutę; wolała pozostać w sektorze Upadłych Kobiet, żeby, jak powiedziała, uniknąć plotek". [str. 62]

To moje pierwsze spotkanie z Mendozą i od razu mogłam się przekonać, że jest on nietuzinkowym pisarzem. Co chciał przekazać czytelnikom przez tak wariacką i absurdalną powieść? Z czego się pośmiać, co wykpić? Interpretacji może być wiele. Mendoza śmieje się przede wszystkim z nas samych. Pozbywamy się problemów, przez pozorne przykrycie je innymi warstwami. Stwarzamy pozory, a tym samym dalej jesteśmy niepewni przyszłości, nie wiemy dokąd zmierzać. Ślepo jesteśmy również zaparzeni w postęp, wszelkie nowinki technologiczne, łudzimy się, że nowoczesne "gadżety" zastąpią nam ludzi, rozmowy z nimi. Mendoza pisze to z ironicznym poczuciem humoru, lekko ubarwia, koloryzuje i przyprawia pikanterią.

Piotr Kofta - krytyk literacki - zauważa, że Eduardo Mendoza wykorzystał tu bardzo popularną alegorię późnośredniowieczną, mianowicie - statek szaleńców. Powtarza się ona często na obrazach strych mistrzów. To taki okręt, który wypełniony jest przeróżnymi ludźmi, z przeróżnych warstw społecznych. Dryfują sobie oni po morzu, jednak nie mogą zawinąć do żadnego portu. Płyną i płyną, i błądzą chaotycznie po burzliwych wodach. Takie statki malował między innymi Bosch, który "chłostał kler swoimi pędzlami". Swoją łódź wypełnił szaleńcami i umieścił w niej sceny świadczące o głupocie, będące alegorią rozwiązłości, upodlenia, zepsucia obyczajów.

Tutaj zamiast okrętu mamy statek kosmiczny, a reszta jest równie uniwersalna jak w w XV czy XVI wieku.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Uwieść grzesznicę

Bardzo ciekawa historia o głównej bohaterce, która ma na imię Dorothea ona nie poszukuje miłości, ale mężczyzny, który tym jednym pocałunkiem rozpali...

zgłoś błąd zgłoś błąd