7,4 (5 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
3
7
1
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
liczba stron
150
słowa kluczowe
poezja francuska
kategoria
poezja
język
polski
dodał
sisiunia36

 

źródło okładki: http://www.vivarium.com.pl/k/63122/Poezje

Brak materiałów.
książek: 381
czytający | 2017-07-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 31 lipca 2017

Ziemia już nie istnieje. Jules Laforgue ją unicestwił w swej duchowej hipochondrii. Wszechświat rozpłynął się w samotnych i posępnych światach rozrzuconych w kosmosie. Jego dzieje zostały zakończone jednym zamachem pióra francuskiego poety. Jules Laforgue obwieścił śmierć człowieka i na jego pożegnanie napisał zawiadomienie o zgonie naszej planety. Wszystko umarło albo tylko czeka na unicestwienie, jak ten wyklęty parias ludzkości opisujący w "Łkaniach ziemi" farsę człowieczego życia. Jednak to właśnie dzięki niemu mogłem wyobrazić sobie szczątki naszej cywilizacji, rozrzucone na kartach przepastnego zbioru dziwności. Za jego pośrednictwem dostrzegłem powszechną nicość. Razem z nim popłynąłem na fali jesiennego splinu, wyczarowanego przez mistrza symbolistów. Warto było zobaczyć, co może czekać na dnie smutnej i czarnej nocy.

Zarzucano mu niechlujstwo formy nad którą nie chciał zapanować. Jednak on kpił z językowej i stylistycznej elegancji. W swej poezji nie potrafił opowiadać, uczucia wyrażał falowaniem marzeń, co wyglądało na snobistyczną przekorę. Laforgue rozpętał prawdziwe requiem na śmierć ziemi a życie przyrównał do kiepskiego żartu, przypominającego żałobny marsz. Nasz ziemski glob stał się dla niego tragicznym grobem z którego można podziwiać blask księżyca. Bo dla księżyca miał ogromny sentyment. Jego srebrna luna to coś, co go trapi. To przy obecności naszego naturalnego satelity zastanawiał się nad sensem istnienia rzeczywistości. Interesowało go wszystko nawiązujące do lotnej myśli, ocierającej się o miłość.

Jules Laforgue potrafił się zatracić w myśleniu o nicości i całkowitej klęsce, wyrażonej w pięknej liryce. Miał kieszenie wypchane wiatrem i marzeniami a jego krótkie życie zostało nasycone rozpaczą. Niesamowite wizje wszechświata skazanego na zagładę uświadomiły mi szybkość upływu czasu, znikającego bez powrotu. W dynamice oglądanych oczami wyobraźni obrazów, widziałem śmiałe metafory przejawiające skłonność do obsesyjnej mistyki. Nie ukrywam, że stałem się świadkiem bardzo ciekawego literackiego zjawiska w którym rządzą emocje. Tylko sam poeta wie, ile trzeba poświęcić energii aby zaspokoić rozbuchane uczucia. A może wcale nie warto ich zaspokajać? Niech żarzą się bez końca, nasycając ludzi takich jak ja.

Jules Laforgue nie był mi potrzebny do tego, abym przewidział koniec wszystkiego co istnieje. Jednak siła jego poezji potrafiła tak mocno oddziaływać na moje odczucia, że o wiele bardziej intensywnie przyswoiłem lamenty nad nędzą człowieczego życia. Silniejsza identyfikacja z tym co poruszył, spowodowała zwiększone natężenie ładunku emocjonalnego, w którego obecności poczułem się nadzwyczaj dobrze. Takie wiersze uwznioślają. Takie słowa przypominają o przemijaniu. Takie rymy nie dają zasnąć bez krzty refleksji, przybliżającej do lepszego zrozumienia świata. To wszystko wzbogaca moją wrażliwość i powoduje, że myślenie alegoryczne staje się normą a nie tylko okresowym przebłyskiem intelektu. Zachęcam bardzo serdecznie do wstępowania na wyższe poziomy świadomości wszystkich tych, którzy zainteresują się symbolizmem we francuskiej poezji.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Plaga samobójców

Może za ostro postępuję dodając tę książkę do półek z kategorii tych złych. Zaczynając od początku powiem, że autorka od pierwszych stron sprawia, że...

zgłoś błąd zgłoś błąd