Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dom na klifie

Tłumaczenie: Julita Mirska
Seria: Harlequin Satine
Wydawnictwo: HarperCollins
6,18 (17 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
2
7
2
6
11
5
1
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Through my eyes
data wydania
ISBN
9788323883630
liczba stron
256
język
polski
dodała
Sabinka

Od czasu tragicznej śmierci męża Jill Moncrieff mieszka samotnie w domu na skalistym wybrzeżu amerykańskiego stanu Maine. Ma kilku wypróbowanych przyjaciół, liczne grono znajomych oraz pracę, której z pasją się oddaje. Cieszy ją spokojne życie na prowincji. Kiedy jej przyjaciel zostaje oskarżony o przemyt kradzionych brylantów, Jill rusza z pomocą i zatrudnia najlepszego prawnika z Nowego...

Od czasu tragicznej śmierci męża Jill Moncrieff mieszka samotnie w domu na skalistym wybrzeżu amerykańskiego stanu Maine. Ma kilku wypróbowanych przyjaciół, liczne grono znajomych oraz pracę, której z pasją się oddaje. Cieszy ją spokojne życie na prowincji. Kiedy jej przyjaciel zostaje oskarżony o przemyt kradzionych brylantów, Jill rusza z pomocą i zatrudnia najlepszego prawnika z Nowego Jorku. Peter Hathaway uosabia wszystko to, od czego przed laty uciekła: pieniądze, pozycję, władzę...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Mira, 2012

źródło okładki: Wydawnictwo

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 5303
Zapatrzona_W_Książki | 2012-03-28
Na półkach: Przeczytane, Recenzyjnie
Przeczytana: 24 marca 2012

„- Wiesz kochanie, miłość spada na nas, czy tego chcemy, czy nie.”*

Wyobraź sobie, że kochasz kogoś tak mocno iż po odejściu tej osoby nie potrafisz ułożyć sobie życia na nowo. Żyjesz wspomnieniami, idealizujesz związek i nie dajesz szansy nikomu... Szczęście masz tuż na wyciągnięcie ręki, ale to czy po nie sięgniesz zależy od tego o wybierzesz...

Jill Moncrieff po śmierci męża stwierdziła, że już nigdy się nie zakocha, nie może tego zrobić mężowi. Pielęgnuje miłość do niego i mieszka samotnie w domu na klifie. Czas spędza na pracy, która daje jej radość oraz spotkaniach z przyjaciółmi. Gdy jeden z nich - Cooper zostaje oskarżony i grozi mu więzienie bez wahania wynajmuje najlepszego adwokata. Peter Hathaway, bo tak właśnie się nazywa ten najlepszy od początku intryguje, a zarazem przeraża Jill. On sam czuje pociąg do kobiety i zamierza zrobić wszystko by ją zdobyć... Jak potoczą się losy naszych bohaterów? Przekonajcie się sami...

Delinsky ma swój styl pisania, który bardzo lubię. Autorka pisze o miłości, ale bez żadnych szczególnych dramatów, zdrady, kłamstw. Skupia się bardziej na zaufaniu i obawie o ponowne cierpienie. W „Dom na klifie” jest poruszony temat utraty i obawa życia na nowo bez ukochanej osoby. Główna bohaterka zrobiła ze zmarłego męża ideał i go kochała, nie chciała nikogo innego. Bała się tego że zdradzi męża i chyba ponownej utraty. Gdy pojawił się mężczyzna, który rozbudza w niej na nowo kobietę udaje, że jej nie interesuje. Nie przyznaje się do swoich uczuć. Szczerze mówiąc to nie wiem do końca jak sama bym postąpiła. Odniosłam wrażenie, że Jill bała się nowego, a ja za to lubię wyzwania tak więc ciężko było wczuć mi się w jej sytuację i szczerze mówiąc trochę się zawiodłam tym razem.
Ciekawym dodatkiem była kradzież i prywatne śledztwo prowadzone przez głównych bohaterów, wciągnęły mnie domysły, kto jest winny i czemu Cooper został w to wmieszany, bo to, że jest niewinny nie podlegało negocjacjom. Zaskoczyło mnie to kim jest główny sprawca, ale gdy poznajemy prawdę wszystko układa się w logiczną całość.
Gdyby nie motyw z Cooper’em chyba bym się wynudziła podczas czytania ponieważ to wtedy było w miarę ciekawie. Być może inaczej bym spojrzała na wszystko jeśli znałabym bul utraty takiej jak Jill przeszła, może wtedy czułabym całkiem odwrotnie, a może jestem za młoda... Mimo wszystko książkę czytało się szybko i przyjemnie, lekki i nieskomplikowany język sprawia, że książkę przeczyta się w kilka godzin. Powieść nie jest zła, ale porównując do innych jest słabsza. Wiem, że Delinsky potrafi pisać o wiele lepiej.

*str. 173

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Prezent

Lipa i tradycyjne rozczarowanie w przypadku marketingowych przebojów. W takich sytuacjach jeszcze raz dziękuję za dar bibliotek :) Właściwie to nawet...

zgłoś błąd zgłoś błąd