Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Klątwa karłowatych mnichów

Wydawnictwo: Novae Res
6,16 (19 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
2
7
6
6
4
5
3
4
2
3
0
2
1
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7722-210-2
liczba stron
228
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Irena

Ewa, powodowana niewytłumaczalnym impulsem, w dniu swojego ślubu wywołuje mały skandal. Ląduje bowiem na kościelnym murze i łakomie zajada czereśnie rosnące w zasięgu jej rąk. Nie znajdując wsparcia w rodzinie ani przyszłym małżonku, ucieka sprzed kościoła w towarzystwie zwariowanego szofera. Dręczy ją pytanie, jakim cudem wbrew sobie znalazła się na kościelnym murze, połykając ze smakiem...

Ewa, powodowana niewytłumaczalnym impulsem, w dniu swojego ślubu wywołuje mały skandal. Ląduje bowiem na kościelnym murze i łakomie zajada czereśnie rosnące w zasięgu jej rąk. Nie znajdując wsparcia w rodzinie ani przyszłym małżonku, ucieka sprzed kościoła w towarzystwie zwariowanego szofera.

Dręczy ją pytanie, jakim cudem wbrew sobie znalazła się na kościelnym murze, połykając ze smakiem czereśnie. Ewa wysyła więc swoją babcię Nelę do rodzinnej posiadłości, aby spróbowała dowiedzieć się, czy komuś jeszcze z jej rodziny przytrafiła się podobna historia. Nela w starym, rolniczym kalendarzu odnajduje zapiski, informujące jak to najmłodsza córka gospodarzącego przed wielu laty w Skórzewie imć pana Maszkowskiego kradła czereśnie wiszące nad kościelnym murem, wynikiem czego było natychmiastowe wysłanie jej do klasztoru Norbertanek w Krakowie.

Maszkowscy to daleka rodzina przyjaciela Ewy. Dzięki pomocy jego ciotki, odrobinę zwariowanej artystki, trafiają na zapiski siostry Bartolomei de domo Marii Maszkowskiej. Z nich dowiadują się historii „straszliwej” klątwy wiszącej nad rodziną. Klątwy karłowatych mnichów…

 

źródło opisu: Novae Res, 2011

źródło okładki: Novae Res, 2011

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 586
hordubal | 2012-10-17
Na półkach: Przeczytane

Czego właściwie spodziewałam się po tej książce? Przede wszystkim bardziej rozbudowanej tajemnicy rodzinnej i przede wszystkim większej ilości wątków. Ale nie wypada rozpoczynać recenzji od narzekania, więc zaraz będę zachwalać powieść, dajcie mi chwilkę. Co mnie jednak skusiło do przeczytania? Pewnie nie będę oryginalna i jedyna, ale skusił mnie ciekawy tytuł. Najpierw myślałam, że to jakiś żart i tytuł jest pomyłką. Jednak nie, tytuł jest prawdziwy i już od samego początku wprowadza czytelnika w tajemnicę i zmusza nas do zastanowienia, o czym właściwie będzie ta książka.

Musze przyznać, że fabuła wcale mnie aż tak bardzo nie zaskoczyła, nad czym ubolewam, bo spodziewałam się większej tajemnicy. Jednak tak naprawdę wszystkiego możemy się dowiedzieć czytając opis na okładce. No dobrze, może nie dowiadujemy się wszystkiego, ale jednak zabrakło mi większej ilości wątków, większego zamieszania. Chociaż zamieszenie było. Nasza główna bohaterka Ewa, podczas własnego ślubu, ni stąd ni zowąd wskakuje na wyskoki mur obok kościoła i na oczach wszystkich gości pożera czereśnie. Uciekająca panna młoda wsiada do limuzyny wraz z dość ekscentrycznym i oryginalnym szoferem Walentym. Szofer oprócz tego, że ubiera się dość charakterystycznie, czasem nosi na sobie jakieś stroje, to do tego mówi także charakterystycznie. Często w jego wypowiedziach możemy usłyszeć słowa: a niech to bocian straci równowagę, na swędzące wątpie, nie bój żaby, a niech to ciasny świąd pogalopuje, niech mnie przez rozgrzaną prostownicę przeciągną, na dredy Marleya, na dyndające zmyślnie farfocle. To tylko kilka ciekawszych powiedzonek, których w całej książce jest naprawdę mnóstwo. Sprawiają, że czytelnik podczas lektury uśmiecha się od ucha do ucha. Chociaż na początku trochę mnie to drażniło. Musiałam po prostu do tego przywyknąć. Co wydarzyło się po ucieczce niczym z amerykańskiego filmu? Ewa pojechała z Walentym do swojej babci Neli. I tutaj dopiero uświadomiła sobie, co właściwie zrobiła i jak jej się udało wskoczyć na tak wysoki mur. Po rozmowie z Walentym doszła do wniosku, że pomóc jej może w rozwiązaniu zagadki jej była miłość-Watek, który był archiwistą. Nie był niestety zbyt dobrą partia na męża, według matki Ewy. Matka Ewy, to w ogóle dziwna postać i bardzo wyrazista. Twarda, dumna i wszystkowiedząca kobieta, której ciężko się sprzeciwić. Co jednak się okazuje? Przypadek żarłocznej Ewy na kościelnym murze nie był pierwszym takim dziwnym przypadkiem w ich rodzinie. Otóż, matka Ewy, miała taką samą sytuację przed laty. Możecie się tylko domyślać, że oczywiście między wszystkimi kobietami rozpętała się kłótnia, ale szybko emocje opadły. Postanowiły sprawdzić, czy kiedyś w ich rodzinie nie było jeszcze takich przypadków. W tym celu babcia Nela odwiedza rodzinę, w której znajdują się stare dokumenty i księgi sprzed wieku. Nie będę zdradzać szczegółów, bo warto wszystko samemu odkrywać.

Książka napisana lekkim językiem, zabarwionym dużą dawka humoru i dowcipu. Postaci dobrze skonstruowane i przede wszystkim wyraziste. Każdy bohater posługiwał się innym językiem, dzięki czemu momentami mieliśmy wyraziste różnice i dzięki czemu dialogi były bardziej ekspresywne. Na letnie popołudnia książka jest idealna. Zachęcam do przeczytania.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Przeczucie

Czytywałam już kryminały polskie, amerykańskie, „liznęłam” nieco skandynawskich, ale po japońskie jeszcze nie miała okazji sięgnąć, kiedy więc pojawił...

zgłoś błąd zgłoś błąd