Obroty cudów

Tłumaczenie: Julia Fiedorczuk
Książka jest przypisana do serii/cyklu "Poezje". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Biuro Literackie
5 (5 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
0
7
0
6
1
5
0
4
2
3
0
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-62006-03-8
liczba stron
120
kategoria
poezja
język
polski
dodał
Fox Mulder

Wybór wierszy i esejów amerykańskiej poetki, prozaiczki i myślicielki, która po opublikowaniu kilku znakomitych tomów złożyła deklarację zerwania wszelkich związków z poezją, skupiając się na badaniach nad naturą znaczenia językowego. To poezja in extremis, pisana z ogromnym poczuciem odpowiedzialności, wynikającym z przekonania o zasadniczym wpływie języka na kształt ludzkiej egzystencji.

 

źródło opisu: www.poezjem.pl

źródło okładki: www.poezjem.pl

Brak materiałów.
książek: 381

Do twórczości Laury (Riding) Jackson zajrzałam, zachęcona nazwiskiem tłumaczki, Julii Fiedorczuk (jednej z najbardziej niesamowitych współczesnych polskich poetek) i nie zawiodłam się. Zawarte w zbiorze wiersze, intelektualnie stymulujące, czyste „jak łza”, podejmują chętnie tematy prawdy i fałszu, życia i śmierci, poezji i znaczenia. Jak w poemacie prozą „Poeta: kłamliwe słowo”:


„(...)

Poeta to fałszywa ściana: to kłamliwe słowo. To ściana, która zamyka, a jednak nie zamyka.

Ale to nie jest ściana, która zamyka, a jednak nie zamyka. To ściana, w którą trzeba wniknąć, to nie kolejna wysokość, to nie kolejny sezon. Za tą ścianą nie ma następnej głębi ani następnej wysokości, nie ma podróży ani żadnych częściowych wycieczek. Stańcie więc naprzeciwko mnie i dobrze mi się przyjrzyjcie. Wznoszę się przed wami jak ściana poety, ale nie jestem poetką ścian wznoszących się pomiędzy coraz to nowymi horyzontami, nie jestem poetką fałszywych ścian, takich, które trzeba przeskakiwać. Oto, nareszcie, prawdziwa ściana: możecie tylko dobrze mi się przyjrzeć i we mnie zobaczyć dal.

(...)”


czy w wierszu „Zły sen”:


Który z dwóch kwiatów
Rosnących po dwóch stronach muru
Chciałaby nosić we włosach
Głodna dziewczynka śniąca ten zły sen
Gdyby ze strachu nie zbladła
I z muru nie spadła?

Jeden był prawdziwy
Drugi był fałszywy
Oba takie same.

Ona się wahała, one zwiędły.
Zmarły.
Odszedł głód.
Nie ma już muru.
Sen przeszedł w ranek.
Dziewczynka mówi, nadto pamiętając:
Mamo, coś dziwnego,
Dwa uśpione kwiaty,
Widziałam jeden, a drugiego nie.
Jeden był żywy, a drugi był martwy.
Byłam tak głodna głodu.
Teraz już się nie dowiem, tę stronę wybrać czy tamtą,
Wszystko przez śniadanie i życie po śnie.


I nic dziwnego: w swoich wczesnych esejach pisarka utożsamia poezję z prawdą, i zarazem walczy żarliwie przeciw „czytaniu wierszy z niewłaściwych poezji powodów”, takich jak np. chęć wprawienia się w „nastrój poetycki” czy dowiedzenia się czegoś o świecie. Bo „wiersz jest odsłonięciem prawdy tak fundamentalnego i ogólnego rodzaju, że poza słowem >>poezja<< żadna nazwa nie jest tu adekwatna oprócz słowa >>prawda<<. Wiedza implikuje odrębne dziedziny specjalistycznych badań i odkryć; byłoby nieścisłością uznać poezję za jakiś rodzaj wiedzy. Jest nieścisłością uznać poezję nawet za jakiś rodzaj prawdy, ponieważ prawda nie ma rodzajów”. Autorka protestuje przeciwko „przypisywaniu przymusu poezji siłom zewnętrznym – bogom, muzom, ba, nawet muzom tak humanistycznym jak Polityka”. Ironizuje: „Lament dziewiętnastego wieku: >>Gdzie jest Bard?<<. Wersja dwudziestowieczna: >>Gdzie jest Muza?<<. A w Ameryce: >>Gdzie jest Mit?<< – innymi słowy, wymyślmy sobie nowe, właściwe poezji, powody: Indian, Kolumba, Johna Browna czy Brookliński Most, czyli jakiś nowy temat, ekscytujący z takiego powodu, że jeszcze nigdy nie został użyty jako materiał poetycki”. A przecież „Poezja (chwała dziecięctwu) zasadniczo nie należy do Mitu. Jest całą prawdą, o której wie, to znaczy nie wie nic. Jest sztuką nieżycia. Nie ma żadnego systemu, harmonii, formy, publicznego znaczenia czy poczucia obowiązku. Poezja jest czymś, co się dzieje wtedy, kiedy dziecko spełznie z ołtarza i ma >>zamiar stanowczy być nader przekorną istotą<< – ma zamiar nie udawać, nie uczyć się mówić i wersyfikować. Za każdym razem wymyśla sobie nowy język i natychmiast go zapomina. Za każdym razem kiedy otwiera usta, musi wszystko zaczynać od początku. Właśnie dlatego pozostaje dzieckiem i dzieckiem (chwała dziecięctwu) umiera. W sztuce nieżycia nie jest się ulotnie wiecznym – jest się wiecznie ulotnym”.

Jakby na potwierdzenie ostatnich słów, po 1938 roku Laura (Riding) Jackson milknie nagle jako poetka. Zaczyna dostrzegać „wir poetyckiej sztuczności i jej obezwładniające wymogi, wymogi wzorców rytmicznych i harmonijnej gry dźwięków, wypaczające naturalne właściwości intonacji i słowa”, określając jednocześnie swoją lirykę jako „poezję in extremis”. Nie wróci nigdy do wierszy. Poświęci się badaniom nad językiem, tworząc eseje optujące m. in. za cywilizacyjną odpowiedzialnością i „unitaryzmem” myślenia. We wzruszającym eseju „Na koniec” napisze: „W historii egzystencji roi się od nieporozumień, częściowo widocznych, częściowo niewidocznych. Podtrzymywanie nadziei na możliwość sprostowania to historia miłości. Kochane jest to, w czym widzi się odbicie swojej nadziei na całkowite sprostowanie. To, w czym dostrzega się odbicie swojego bólu płynącego ze świadomości, iż sprostowanie jest niewystarczające, jest najukochańsze”.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Będzie bolało

,,Kupcie, ukradnijcie lub wyżebrajcie od kogoś egzemplarz ten książki. Kay ma poczucie humoru ostre jak skalpel, a jego diagnozy są wyjątkowo gorzkie...

zgłoś błąd zgłoś błąd