Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Niezależna żona

Tłumaczenie: Hanna Milewska
Seria: Harlequin Orchidea
Wydawnictwo: Harlequin
6 (28 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
2
7
5
6
8
5
2
4
2
3
4
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
An independent wife
data wydania
ISBN
8371498772
liczba stron
234
język
polski
dodała
Bubełe

Sallie poczuła się zagrożona, gdy Rhydon został wydawcą pisma, w którym ona święciła triumfy jako reporterka. I to nie dlatego, że Rhydon zaliczał się do najlepszych dziennikarzy w kraju. Nie obawiała się konkurencji, chodziło o sprawy osobiste: Rhydon porzucił ją siedem lat temu i chociaż od tamtej pory się nie spotykali, pozostawali małżeństwem...

 

źródło opisu: Harlequin Enterprises, 2001

źródło okładki: zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 481
Anetka | 2014-12-22
Na półkach: Przeczytane

Dreszczyk adrenaliny , życie na walizkach, gra słów – tym charakteryzuje się życie Sally, która jest dziennikarką i chętnie podejmuje się pisania nawet o najtrudniejszych tematach. Od razu widać, że to co robi daje jej niesamowitą satysfakcję i radość.
Jej redakcja zmienia właśnie właściciela i wszyscy walczą o to, aby nie dosięgnęła ich przewidywana fala zwolnień. Sally tak pewna swojej pozycji nie zaprząta sobie tym głowy, dopóki nie dowiaduje się kto będzie jej nowym przełożonym…
Redakcję przejumuje Rhyndon – zasłużony dziennikarz, który po wielu latatch wyjazdów i zycia w biegu, postanawia się ustatkować i zatrzymać. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Rhyndon przez siedmioma laty opuścił Sally i choć od tego czasu nie widzieli się ani razu, to w świetle prawa wciąż są małżeństwem.
Sally odwleka spotkanie z mężem tak długo jak to tylko możliwe. Zdaje sobie sprawę, że w pewnym momencie zakończą się wszystkie brane przez nią na siebie zobowiązania i wyjazdy i będzie musiała stanąć z nim twarzą w twarz. Kobieta ma jednak jeszcze jeszcze jedną deskę ratunku, mianowicie przez te 7 lat zmieniła się nie poznania. Przyjęła zupełnie inne nazwisko, odcięła się od kontaktów z przeszłości, zmieniła wygląd. Z kury domowej, bez ambicji, poświęconej tylko rodzinie stała się silną, niezależną i spełnioną kobietą, a tego się jej mąż nie spodziewa…
Rhyndon natomiast od początku zwrócił uwagę na dziennikarkę. Drobna, niepozorna, przenikająca jak cień po redakcji, a jednocześnie zaskakująco dobra w tym co robi. Intryguje go nie tylko jako cenny pracownik, ale również jako interesująca kobieta.
Podczas ich pierwszego spotkania Rhyndon jest zarówno zaskoczony jak i zły. Zaskoczony, bo nie spodziewał się, że jego żona mogła przejść taką przemianę oraz że rękami i nogami broni swojej niezależności oznajmiając mu wprost, że nie chce go w swoim życiu. Zły – bo tyle stracił ( mężczyźni !) i Sally podejmuje się pracy w najbardziej niebezpiecznych miejscach świata, na co on za nic w świecie nie chce się zgodzić.
Rhyndon szukał Sally przez te lata, jednak dzięki temu, że zaczęła zupełnie nowe życie i odcięła się od starych znajomych, nie mogł jej znaleźć, więc teraz, gdy w końcu ma ją obok, nie chce znów spuścić jej z oczu tylko dlatego, że ona jest uzależniona od adrenaliny.
Nie ma co ukrywać – to typowy harlequin. Love story na pierwszym miejscu, nic ambitnego itd. Więc dlaczego o tym piszę? Nie tylko dlatego, że czyta się to szybko, miło i przyjemnie ( np. na jednym z usypiących wykładów) tylko dlatego, że zawsze staram się wychwycić coś więcej i tutaj jest tak samo. Chciałabym zwrócić waszą uwagę na pasję.
To niebywałe jak wielką miłością bohaterów było pisanie. To byli dziennikarze z krwi i kości. Ktoś mógłby powiedzieć, że byli pracoholikami. Może. Żyli swoją pracą, ale sami wybrali dla siebie takie życie i dawało im to satysfakcję.
Zazdroszczę im. Nie tej miłości, ale właśnie tego podejścia do pracy. Iść przez życie robiąc to, co się kocha – kto o tym nie marzy? Jednak do tego trzeba mieć odwagę i ciężko pracować, a czasem nawet coś poświęcić. Myślę, że marzenia są tego warte, a wy?
Tą książkę polecam właśnie pod tym względem. Może być dobrą motywacją i świeżym spojrzeniem na swoją rzeczywistość.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Analityk

Zaczyna się bardzo ciekawie — spokojny, nikomu nie wadzący psychoanalityk nagle dostaje anonimowy list z bardzo brzydkim szantażem: albo szybko odga...

zgłoś błąd zgłoś błąd