Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Szkoła LaOry

Cykl: Blask Corredo (tom 5)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
7,82 (78 ocen i 16 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
16
8
20
7
18
6
10
5
4
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378390428
liczba stron
304
słowa kluczowe
LaOra, Mori, szklarka, szkoła, tajemnica,
język
polski
dodała
Ag2S

Ostatnia część magicznego cyklu Blask Corredo. LaOra, najstarsza z dawnych mieszkanek wyspy Nut, postanawia założyć szkołę artystyczną dla dziewcząt. Szklarka ma poważne obawy, czy powstanie szkoły nie przyczyni się do wskrzeszenia ducha okrutnych instruktorek, w końcu jednak zgadza się zostać nauczycielką malarstwa na szkle. Od pierwszych chwil istnienia szkoła staje się bardzo popularna....

Ostatnia część magicznego cyklu Blask Corredo.

LaOra, najstarsza z dawnych mieszkanek wyspy Nut, postanawia założyć szkołę artystyczną dla dziewcząt. Szklarka ma poważne obawy, czy powstanie szkoły nie przyczyni się do wskrzeszenia ducha okrutnych instruktorek, w końcu jednak zgadza się zostać nauczycielką malarstwa na szkle.

Od pierwszych chwil istnienia szkoła staje się bardzo popularna. Zapisują się do niej zarówno uczennice z odległych zakątków Północnego Kontynentu, jak i dziewczęta pochodzące z miejscowych arystokra - tycznych rodów, między innymi dość wybuchowa wnuczka Królowej Keweny i jej odwieczna rywalka, równie nieznośna wnuczka księżnej Morgenrose.

Mori, która pełni obowiązki opiekunki internatu, musi sobie poradzić z gromadą niesfornych dziewcząt. Jedna z nich, tajemnicza Enixa, niepokoi ją szczególnie. Kłopoty sprawia także nowa, nieznana nikomu nauczycielka kaligrafii. Z każdym dniem coraz wyraźniej widać, że nie przebierając w środkach, usiłuje zaszkodzić szkole. Chcąc rozwiązać problemy szkoły, Mori musi po raz kolejny zmierzyć się z niebezpieczeństwem.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2012

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Szkola_LaOry-p-30735-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 888
Alannada | 2012-03-22

Przeczytałam pierwszą stronę Szkoły LaOry Agnieszki Grzelak i doznałam olśnienia. Otóż jedna z bohaterek powieści ma na omie Theo. Całe Tajemnice Skyle zastanawiałam się, skąd znam to imię i w końcu moja narowista pamięć podsunęła mi książkę sprzed roku. Imię Theo nosił wszakże słynny Theo Van Spee z powieści Toma Holta Ziemia, powietrze, ogień i... budyń. Uradowana tą informacją zabrałam się do lektury z nową werwą.
Od zdarzeń z Tajemnic Skyle minęło trochę czasu. Mori - a wraz z nią także Beatrycze - opuściła Skyle, aby wrócić na Kontynent Północny. Jedna ze starszych artystek, wychowanic strasznych instruktorek, LaOra, postanowiła założyć w Como szkołę, w której kobiety z Wyspy Sierot miały przekazywać nowym uczennicom swą wiedzę na temat malarstwa, projektowania strojów, gry na różnych instrumentach i całej masy innych sztuk związanych z tworzeniem piękna. Szkoła okazała się cieszyć dużym zainteresowaniem ze strony nie tylko arystokracji i koronowanych głów, ale także ludzi prostych czy kupców. Po przyszkolnych ogrodach zaś zaczął przemykać redaktor wielce poczytnej gazety, który słyszał plotki o tym, że Beatrycze mieszkała w internacie i uczęszczała na zajęcia zamiast grzecznie i potulnie wrócić na łono rodziny, czyli do kochającej, troskliwej mamusi.
Kiedy już jesteśmy przy rodzinie książęcej... W Szkole LaOry Arta i Mhor, którym udało się w poprzednim tomie szczęśliwie zawrzeć narzeczeństwo pomimo - a może dzięki - sprzysiężonym przeciw nim żywiołom i wrednej rodzince Mhora. Niestety, dzięki rozterkom Arty wątek ich miłości trochę stracił na fajności, ale ogólnie nadal był całkiem ciekawy.
Wracając do głównego wątku książki, czyli szkoły artystycznej. Prócz konfliktów na tle kasowym - wśród uczennic znajdowały się nie tylko córki zamożnych mieszczan i szlachty, ale też proste dziewczyny - pani Grzelak zaserwowała czytelnikowi nieco psychologii umieszczając Mori (pamiętamy, że bohaterka ma wysokie statystyki i rozliczne skille) w jednej placówce edukacyjnej wraz z nauczycielką kaligrafii uwielbiającą instruktorki i aspirującą do stania się im podobną oraz uczennicą, która brak talentu rekompensuje przedziwnym entuzjazmem i potrafi pomóc ludziom w taki sposób, że ci nawet tego nie zauważają, zaś jej emocje mają przedziwne kolory (moja ulubiona postać tego tomu).
Dzięki lekturze Szkoły LaOry dowiedziałam się w końcu, dlaczego tak bardzo nie lubię kaligrafii.
Ciekawym motywem okazało się zapisywanie czegoś, co potem staje się prawdą niezależnie od tego, czy wie się, co się pisze.
Magia, która zawsze była obecna gdzieś na skraju pola wydarzeń, nie jest może w książkach Grzelak jakoś szczególnie ekspresyjna - więcej ma wspólnego z "magią umysłu", niż z fireballami. Nawet zmiana w płomień w czasie tańca miała podłoże duchowe - w końcu bohaterki, którym się to udało duchem przenosiły się do Corredo. Starej wyjadacze wychowanej na magii typu "kaboom!" trochę brakowało efektownych zaklęć, ale w końcu to powieść o delikatnych (choć niekoniecznie słabych). artystycznie uzdolnionych kobietach. Ciężko byłoby wymagać motywów rodem z Necronomiconu.
Jak zawsze zaczęłam cykl od końca (czyli od dwóch ostatnich tomów), lecz zapewne w najbliższym czasie uzupełnię braki jeśli znajdę poprzednie tomy w bibliotece. Wiem, że wiele osób jest oczarowanych nie tylko Szkołą LaOry, ale całym Blaskiem Corredo. Ja sama podchodzę do tych powieści z mniejszym entuzjazmem, ale nie uważam ich za jakoś szczególnie nieudane.
Ogólnie szkolne perypetie Mori, Szklarki i innych artystek były dość zabawną, w miarę zajmującą lekturą, taką w sam raz na wieczór lub kilka. Czytelnikom stroniącym od literatury typowo kobiecej odradzam, lecz jeśli ktoś lubi powieści obyczajowe czy romanse to będzie mógł ze Szkoły LaOry czerpać sporo przyjemności.

(http://luincaerherbata.blogspot.com/2012/03/119-szkoa-laory-agnieszka-grzelak.html)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Korona śniegu i krwi

Historia Polski jest interesująca. Dzięki tej książce udało mi się trochę zrozumieć rozbicie dzielnicowe.

zgłoś błąd zgłoś błąd