Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Słońce rodzi się 13 grudnia

Wydawnictwo: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
4,3 (10 ocen i 1 opinia) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
0
6
3
5
1
4
1
3
2
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-205-3341-4
liczba stron
144
język
polski
dodał
welesxxi

 

źródło okładki: zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 2086

Chyba jedyna książka, której Stomma się wstydzi. Wielokrotnie skłonny był później do przesady w sceptycyzmie wobec odmiennych podejść a fakty przedstawiał nadzwyczaj jednostronnie, ale w tej pierwszej książce przegiął zbyt mocno i zaciążyło to na całej jego karierze.

Kiedy ukazało się "Słońce..." Stomma wzbudził podziw i szacunek środowiska etnografów. Teoria obserwacji zjawisk astronomicznych, na której miały się opierać starożytne a nawet niedawne ludowe kalendarze robiła wrażenie. W takiej atmosferze Stomma wyjechał wykładać na Sorbonie. Minęło czasu mało-wiele i książka wpadła w ręce zawodowych astronomów specjalizujących się w badaniach starożytnych obserwatoriów astronomicznych. Konsternacja ich była tak wielka, że wyrazili ją na łamach naukowego pisma. Stomma gwałtownie zaprotestował, poparli go koledzy po fachu, których szacunek zdobył. I to był błąd, bo sprawy w tym momencie nie dało się wyciszyć a odpowiedź była miażdżąca - ujawniono dowody, że Stomma zmyślał w podstawowych kwestiach, nie prowadził żadnych obserwacji wschodów i zachodów słońca, nie odkrył żadnego obserwatorium ruchu słońca w Skordiowie, nie było żadnych konsultacji treści z astronomem profesorem Włodzimierzem Zonnem. Słowem zdobył doktorat, rozgłos i szacunek na oszustwie.

Warte zapoznania pozostają początkowe rozważania o tzw. "magii Alkmeny" pozwalające zrozumieć nieco logiki magicznej. Sam dalszy wykład o historii kalendarza poprowadzony jest z typową dla autora swadą, czyta się doskonale jak powieść kryminalną. Gdyby nie to, że tak naprawdę jesteśmy robieni w bambuko...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Księżyc z peweksu. O luksusie w PRL

Ciekawie napisana książka reportażowo-plotkarska, którą czyta się bez wytchnienia, o szeroko rozumianym luksusie w siermiężnym okresie PRL-u. Dla mni...

zgłoś błąd zgłoś błąd