Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Klątwa Tygrysa

Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Cykl: Klątwa Tygrysa (tom 1)
Wydawnictwo: Otwarte
7,42 (3671 ocen i 680 opinii) Zobacz oceny
10
841
9
488
8
615
7
645
6
429
5
258
4
144
3
125
2
78
1
48
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tiger's Curse
data wydania
ISBN
9788375152050
liczba stron
360
słowa kluczowe
klątwa
język
polski
dodała
Noelle

Literacki fenomen! Powieść odrzucona przez wydawców, ukochana przez setki tysięcy czytelników na całym świecie!

Magnetyczne oczy tygrysa.
Pradawna klątwa, którą zdjąć może tylko ona.
Namiętność silniejsza niż strach.
Razem muszą stawić czoła mrocznym siłom.
Czy poświęcą wszystko w imię miłości?

 

źródło opisu: www.otwarte.eu

źródło okładki: www.otwarte.eu

książek: 814
Catalina | 2012-05-31
Na półkach: Przeczytane, Zrecenzowane
Przeczytana: 19 maja 2012

Niesamowite, jak wielką popularność zyskują niektóre książki odrzucone przez wydawców. Seria o Harrym Potterze J.K Rowling jest tego najlepszym przykładem. Colleen Houck również spotkała się z negatywnym nastawieniem wydawnictw. Swoją debiutancką powieść zatytułowaną „Klątwa tygrysa” wydała własnym nakładem. Szybkość, z jaką książka zyskiwała uznanie wśród czytelników, zaskoczyła nie tylko ją samą, ale również wydawców. Po lekturze tej powieści muszę przyznać, że jej sukces zaskoczył także i mnie, bo nigdy bym nie pomyślała, iż książka tych lotów stanie się bestsellerem. To będzie okrutne z mojej strony, ale ja też okazałabym się tym „złym i wrednym” wydawcą, który nie zechciałby wydać książki pani Houck.

Główną bohaterką „Klątwy tygrysa” jest Kelsey Hayes, która po ukończeniu liceum wkracza w dorosłe życie. Szuka swojej pierwszej pracy, by móc zarobić na wymarzone studia. Szybko znajduje posadę w cyrku, gdzie jednym z przeznaczonych jej zadań okazuje się być opieka nad tygrysem, Dhirenem. Dziewczyna szybko zaprzyjaźnia się ze zwierzęciem i przywiązuje do niego. Ren, jak nazywa go Kelsey, okazuje się być indyjskim księciem obłożonym klątwą. Na jaw wychodzi też istnienie jego brata Kishana, który także żyje w tygrysiej skórze. Kelsey chce za wszelką cenę pomóc braciom w zwalczeniu skutków ciążącego na nich przekleństwa.

Do napisania swojej pierwszej powieści autorkę zainspirował bestsellerowy cykl „Zmierzch” autorstwa Stephenie Meyer. Inspiracja ta jest w powieści aż nadto widoczna. Nie tylko pojawia się tam trójkąt miłosny, ale też przystojny, niezwykły chłopak zakochuje się niczym niewyróżniającej się dziewczynie. Zresztą podobieństw jest więcej - można wymieniać, a wymieniać. Jednak pod pewnymi względami książka Houck okazała się dla mnie słabsza niż seria Meyer. Ta druga przynajmniej wciągnęła mnie na tyle, że przeczytałam ją w kilka dni w przeciwieństwie do tej pierwszej, która nie należy do pochłaniających i sporo czasu zajęło mi uporanie się z nią. Czytałam ją tylko po to, żeby w końcu skończyć. Mimo usilnych zabiegów autorki w celu dynamizacji akcji, powieść nie zaintrygowała mnie ani trochę i przez większość czasu po prostu się nudziłam.

Czuję, że parę słów powinnam poświęcić także głównej bohaterce tej powieści, ponieważ ta postać stanowi dla mnie pewnego rodzaju fenomen, jednak bynajmniej nie w pozytywnym sensie. Kelsey jest… no właśnie, jaka jest Kelsey? Nijaka. Mimo że to główna bohaterka powieści i zarazem jej narratorka, to po lekturze dalej nic o niej nie wiem. Owszem, przeczytałam, że ma osiemnaście lat, że niedawno skończyła liceum i że straciła rodziców w wypadku samochodowym. Ale nie wiem nic o tym, jaką naprawdę jest osobą. Zupełnie jakby nie miała żadnych cech charakteru. To niewiarygodne, że autorce udało się powołać do życia postać całkowicie pozbawioną osobowości. Po raz pierwszy spotykam się z czymś takim. Pozostali bohaterowie również nie wzbudzili mojej wielkiej sympatii. O Renie nawet nie chce mi się wypowiadać, ponieważ autorka wykreowała jego postać w okropny sposób. Niesamowicie go przerysowała, przez co stał się chyba jednym z najbardziej napuszonych bohaterów w historii literatury. Jego brat, który posiada jakieś wady (nieliczne, to nieliczne, ale zawsze!), wypada znacznie lepiej. Ogólnie nic ciekawego - żadnych interesujących osobowości, po prostu zgraja sztucznych, pozbawionych poczucia humoru, papierowych tworów.

Przyznaję otwarcie, że jestem czepliwa, jeśli chodzi o język i styl. Jednak jeżeli książka naprawdę mnie wciągnie i zainteresuje, jestem w stanie wiele przeboleć. „Klątwa tygrysa” to niestety pozycja tak słaba stylistycznie, że mimo najlepszych chęci, nie mogłam przymknąć na to oka. Niektóre zdania są potwornie dziwnie skonstruowane, a dialogi karykaturalnie nienaturalne. Opisy również nie należą do wyjątkowo plastycznych, ale przynajmniej jest ich mało i nie zdążyłam się nimi zmęczyć. To będą ostre słowa, ale trudno: językowo ta powieść znajduje się po prostu na żałosnym poziomie.

I nie tylko technicznie wiele brakuje jej do przyzwoitego poziomu. Fabuła też nie zachwyca, ponieważ autorce nie udało się uniknąć nielogiczności, od których się tam wręcz roi. Za jedyny plus można uznać świeży dla paranormali motyw, a mianowicie oparcie akcji na indyjskiej legendzie. Jakkolwiek trudno się tym cieszyć z uwagi na to, jak bardzo ten pomysł został zmarnowany. Można nawet powiedzieć – zmasakrowany. Niektóre sceny z tej powieści to żenada rodem z harlequina. Całość stanowi niesamowicie infantylny bełkot, przez który okropnie trudno było mi przebrnąć. Pod koniec cała historia zaczęła wręcz śmieszyć mnie swoją niedorzecznością. Nie oznacza to jednak, że jest to lektura zabawna w dobrym znaczeniu tego słowa. Dowcip w tej książce poraził mnie swoim brakiem błyskotliwości, co najwyraźniej oznacza, że poczucie humoru autorki nie pokrywa się z moim.

Debiutancka powieść Houck to jedna z tych książek, które przyniosły mi ogromne rozczarowanie. Zawiodła mnie ona praktycznie na każdym polu i z tego powodu na pewno nie sięgnę po następne części. Szkoda mi na to czasu i pieniędzy, a przede wszystkim nie mam ochoty czytać następnych wypocin autorstwa tej pisarki. Wątpię, żeby moje nastawienie miało się zmienić w najbliższym czasie, choćby okładka następnego tomu okazała się nie wiadomo jak ładna. Ze swojej strony odradzam tę lekturę. Nie dajcie się zwieść magii oprawy graficznej oraz sile reklamy!

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Promyczek

Kate Sedgwick wszędzie, gdzie się pojawia, roztacza wokół siebie pogodę ducha i radość – nie bez powodu jej najlepszy przyjaciel Gus nazywa ją Promycz...

zgłoś błąd zgłoś błąd