Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kościotrzep

Tłumaczenie: Robert J. Szmidt
Seria: Stulecie machin
Wydawnictwo: Książnica
5,77 (193 ocen i 33 opinie) Zobacz oceny
10
5
9
4
8
11
7
45
6
46
5
47
4
17
3
12
2
4
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Boneshaker
data wydania
ISBN
9788324579266
liczba stron
384
słowa kluczowe
steampunk, zombie
język
polski

Najnowsze odkrycie steampunku. Ponury świat śmiertelnych gazów, tajemniczych maszyn, piratów w zeppelinach i nieustającej plagi zombie. W pierwszych latach wojny secesyjnej pogłoski o złocie ściągnęły hordy przybyszów na północno-zachodnie wybrzeże Pacyfiku. Pragnący stanąć do wyścigu Rosjanie zapłacili wynalazcy Leviticusowi Blue za stworzenie machiny, która byłaby zdolna do eksploatacji złóż...

Najnowsze odkrycie steampunku. Ponury świat śmiertelnych gazów, tajemniczych maszyn, piratów w zeppelinach i nieustającej plagi zombie.
W pierwszych latach wojny secesyjnej pogłoski o złocie ściągnęły hordy przybyszów na północno-zachodnie wybrzeże Pacyfiku. Pragnący stanąć do wyścigu Rosjanie zapłacili wynalazcy Leviticusowi Blue za stworzenie machiny, która byłaby zdolna do eksploatacji złóż pod lodami Alaski. W ten sposób na świat przyszła Prześwietna Machina Wydobywcza doktora Blue, zwana także „Kościotrzepem”.
Jednak już podczas pierwszej próby urządzenie to wymknęło się spod kontroli i zniszczyło część Seattle, równocześnie odsłaniając podziemną żyłę śmiercionośnego gazu, który zmieniał każdą żywą istotę w zombie.
Minęło szesnaście lat, stanął mur odgradzający zniszczone i toksyczne miasto. Nastoletni syn doktora Blue, Ezekiel, podejmie próbę sekretnej krucjaty w celu odwrócenia biegu historii. Szalona wyprawa zaprowadzi go pod mury otaczające miasto, do dzielnic, w których roi się od żywych trupów, piratów powietrznych, przestępczych kacyków i dobrze uzbrojonych uciekinierów…

 

źródło opisu: Wydawnictwo Książnica, 2012

źródło okładki: http://www.publicat.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1057
Jarka | 2012-06-20
Na półkach: Szału nie ma
Przeczytana: 15 czerwca 2012

Patrząc na "Kościotrzepa" pierwsze co się oczywiście rzuca w oczy to niezwykła okładka. Twarz kobiety wpatrującej się przez gogle w znajdujący się w powietrzu sterowiec. Czemu nie może spojrzeć na niego własnymi oczami? Dlaczego jest wybrudzona? Czym jest tytułowy kościotrzep? Pytania mnożą się od samego patrzenia.

Od roku 1863 Seattle przestało być zwyczajnym miastem. Wpływ na to miał pewien wynalazca, którego z założenia służąca do wydobywania złota, maszyna zrównała część miasta z ziemią. W krótkim czasie od tego wydarzenia okazało się, że oprócz ogólnych zniszczeń doszło do przypadkowego wydobycia specyficznego gazu. Z pozoru bezwonny i bezbarwny, okazał się wywoływać u ludzi dziwną chorobę. Niczym nie można było jej uleczyć, gdyż na kogo spadła ten umierał, a jeżeli miał wyjątkowe szczęście to umierał i pozostawał w tym stanie na dobre. Mieszkańcom nie pozostało nic innego jak oddzielić się od zakażonej części miasta stawiając szczelny mur.

Briar i Ezekiel nie są lubieni w swojej okolicy, gdyż szalony naukowiec, który zmienił Seattle w obraz ruiny i rozpaczy, był z nimi spokrewniony. Briar stara się jak może, aby wychować syna i jakoś przeżyć z dnia na dzień, nie zagłębiając się we wcześniejsze wydarzenia. Zeke jest jednak dość ciekawskim nastolatkiem, któremu zależny na oczyszczeniu honoru rodziny. Sądzi on, że matka nie udziela mu wystarczających odpowiedzi, dlatego postanawia ruszyć do starego domu swej rodziny. Do domu za murem.

Wrażenia i rekomendacje
Po "Dziwnej sprawie skaczącego Jacka" spodziewałam się, że kolejna książka w stylu steampunk znów zasypie mnie niesamowitymi nowinkami technologicznymi i całkowicie abstrakcyjnym światem. Czy tak się jednak stało? Nie do końca.

Świat stworzony przez Cherrie Priest jest dość mroczny i duszący. Z jednej strony poznajemy życie w zdrowej części miasta, gdzie ludzie mierzą się z codziennymi problemami, biedotą, a także kolejnymi wiadomościami o panującej w kraju wojnie secesyjnej. Z drugiej strony zagłębiamy się w odgrodzony murem całkiem inny świat, pełen niebezpieczeństw, ludzi, którzy na siłę starają się przystosować do nietypowych warunków oraz obfitujący w rozkładające się zombie. Ulatniający się spod ziemi gaz zatruwa tu ludzi oraz przyrodę. Ci, którzy się go nawdychają umierają, a później często zmieniają się w chodzące trupy. Wszystko wokół jest okropne, przygnębiające i nieprzyjazne.

Stempunkowa otoczka jest w tej książce całkiem niezła i nieprzesadzona. Sterowce krążące w powietrzu. Ludzie zakładają gogle i maski aby móc obronić się przed zgubnym działaniem zatrutych oparów. Pojawia się również tajemniczy naukowiec, który zamyka się w centrum odgrodzonej części miasta, tworząc w miarę potrzeby nowe wynalazki. Gdy to wszystko połączy się z opuszczonym i częściowo zburzonym miastem, w którym dodatkowo grasują zombie, powstaje niezła mieszanka z potencjałem na dobrą historię. Niestety, nie można mieć wszystkiego i właśnie to, co w tej książce podupada, to pomysł na fabułę. Tak jak wykreowanie świata poszło autorce dobrze tak główny wątek, który można skrócić do praktycznie jednego zdania: "Podróż matki za synem, przez niebezpieczną część miasta" nie za bardzo zadowala wymagającego czytelnika.

Postacie też nie rekompensują nam niedostatków opowieści. Zarówno matka jak i syn są w moim odczuciu dość przeciętni i nie bardzo się czymkolwiek wyróżniają. Ani nie irytują, ani nie fascynują. Na szczęście sama warstwa językowa i stylistyczna jest tym elementem do którego nie mogę się przyczepić. Opisy mimo iż momentami długie, są plastycznie i wyraziście oddane, a dialogi gdy już się pojawiają nie nużą czytelnika, tylko budzą jego większe zainteresowanie.

Podoba mi się, że "Kościotrzep" połączył ze sobą kilka elementów. Było trochę steampunka, trochę przygodówki i trochę paranormalności w postaci zombie. Nie jest to jednak wybitna książka i zdecydowanie nie najlepszy przedstawiciel gatunku steampunk. Jej mocną stroną są realia w jakich rozgrywa się akcja, dlatego może się spodobać komuś, kto szuka lekkiej lektury, z nieskomplikowaną fabułą.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kamień rozstania

Dłużyzny - do przesady rozwlekłe tempo budowania akcji. Choć słowo "akcja" i Tad Williams to jakiś oksymoron. Porównania do Tolkiena - wyjąt...

zgłoś błąd zgłoś błąd