Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Taniec ze smokami, część 2

Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia (tom 5.2)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
8,15 (9768 ocen i 386 opinii) Zobacz oceny
10
1 719
9
2 175
8
3 012
7
1 955
6
678
5
164
4
37
3
18
2
5
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
A dance with dragons
data wydania
ISBN
9788375068986
liczba stron
760
słowa kluczowe
gra o tron, stark
język
polski

Po wielkiej bitwie przyszłość Siedmiu Królestw wciąż wydaje się niepewna … Na wschodzie Daenerys Targaryen, ostatnia z rodu Targaryenów, włada przy pomocy swych trzech smoków miastem zbudowanym na pyle i śmierci. Daenerys ma jednak tysiące wrogów i wielu z nich postanowiło ją odnaleźć... Tyrion Lannister, uciekłszy z Westeros, gdy wyznaczono nagrodę za jego głowę, również zmierza do...

Po wielkiej bitwie przyszłość Siedmiu Królestw wciąż wydaje się niepewna …

Na wschodzie Daenerys Targaryen, ostatnia z rodu Targaryenów, włada przy pomocy swych trzech smoków miastem zbudowanym na pyle i śmierci. Daenerys ma jednak tysiące wrogów i wielu z nich postanowiło ją odnaleźć...

Tyrion Lannister, uciekłszy z Westeros, gdy wyznaczono nagrodę za jego głowę, również zmierza do Daenerys. Jego nowi towarzysze podróży nie są jednak obdartą bandą wyrzutków, jaką mogliby się wydawać, a jeden z nich może na zawsze pozbawić Daenerys praw do westeroskiego tronu...

Północy broni gigantyczny Mur z lodu i kamienia. Tam właśnie przed Jonem Snow, dziewięćset dziewięćdziesiątym ósmym lordem dowódcą Nocnej Straży, stanie najpoważniejsze jak dotąd wyzwanie. Ma bowiem potężnych wrogów nie tylko w samej Straży, lecz również poza nią, pośród lodowych istot mieszkających za Murem...

W czasie narastających niepokojów fale przeznaczenia nieuchronnie prowadzą bohaterów do największego ze wszystkich tańców...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2011

źródło okładki: http://zysk.com.pl/martin/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1849
mandżuria | 2012-03-06
Na półkach: Przeczytane

Jak pisać o drugiej części piątego tomu jakiejś serii bez spojlerów wszelkiego rodzaju? Mówiąc cokolwiek o treści, bez rzucania ogólnych spostrzeżeń i wrażeń, które o książce nic nie powiedzą? I wreszcie, czy jest sens pisać taką ogólnikową recenzję powieści, która w pewnym momencie stała się właściwie elementem życia, przyczyniła się do poznania wielu ludzi, do wielogodzinnych dyskusji? Postaram się nie obejść bez największych psuj, ale lojalnie uprzedzam, że siłą rzeczy spojlery przynajmniej do czterech poprzednich części mogą się znaleźć i pewnie znajdą, jeśli więc wolicie je ominąć, to lepiej nie czytajcie tego tekstu – tym bardziej, że jeśli zależy Wam na niespodziance, książkę przeczytacie i tak, prędzej czy później.



W kontekście sagi Martina zawsze odrobinę bawi, a odrobinę irytuje mnie stwierdzenie, że Pieśń Lodu i Ognia traktuje głównie o seksie i odrzynaniu kończyn bądź innym malowniczym sposobie pozbawiania życia przeciwnika. Ja chyba czytam w takim razie inne książki, bo elementy te, owszem, są, ale w porównaniu z wieloma znanymi mi powieściami fantasy jest ich stosunkowo niewiele, a i na pewno akcent nie jest na nie położony. Piaty tom, preludium do wielkiego finału, skupia się, tak jak i pozostałe części, na bohaterach i intrygach. Tym razem nawet zamiast misternej sieci intryg autor skupił się bardziej na postaciach, pokazując je nierzadko z odrobinę innej niż dotychczas strony. Dzieciaki dojrzewają, uczą się i pozbywają złudzeń, władcy próbują utrzymać w rękach to, co rozsypuje im się między palcami. Pretendenci do tronu natomiast sięgają po to, co ich zdaniem zwyczajnie im się należy. Jon próbuje odnowić Nocną Straż, jako jeden z nielicznych naprawdę rozumiejąc, jakie niebezpieczeństwo nadciąga zza Muru. Nie wszystkim podobają się jego śmiałe, lecz szokujące dla wielu pomysły. Dany próbuje pogodzić swoją pozycję królowej z gorącym romansem z nieodpowiednim człowiekiem i naturą, która popycha ją w stronę jej prawdziwych dzieci – smoków. Oślepiona Arya, która ledwo pamięta już czasy, kiedy była Aryą, uczy się w tajemniczym zakonie Ludzi Bez Twarzy, coraz bardziej odrywając się od dawnego życia… Wątki ciągną się dalej, mnożą i niekiedy nieoczekiwanie kończą, do czego Martin już zdążył przyzwyczaić swoich czytelników. Jest także przecież Tyrion, Theon, Asha, a nawet pojawia się Cersei. Dzieje się dużo, choć w przypadku wielu fragmentów jest to głównie kontynuacja wątku, bez większych zwrotów bądź rozwiązań. Nie narzekam, mnie to pasuje, czyta się wspaniale i znów wystarczył jeden weekend, by książkę przeczytać.



Nie jest to wada, jednak po przeczytaniu tego tomu czułam głównie przygnębienie i gorycz. Wczuwając się losy bohaterów naprawdę czasem trudno nie odczuć tej niesprawiedliwości i osamotnienia, które towarzyszy większości z nich na co drugim kroku. O ile po pierwszej części byłam podekscytowana i nie mogłam doczekać się kolejnej (przede wszystkim wątek Davosa, ale i nadzieja na rozwinięcie pozostałych), tak w części drugiej przeważało jednak przygnębienie. Mroczne wątki na Północy (absolutnie przerażający Boltonowie i wciąż lekko werterowski, ale dojrzały i samotny Jon, którego lubię bardziej niż kiedykolwiek), przygnębiająca bezsilność Dany, przygaszony Tyrion… Tak bardzo pragnęłam czytając, by ich losy się poprostowały, żeby mieli chociaż trochę spokoju i radości, moi ulubieńcy zatriumfowali, a ich wrogowie ponieśli spektakularną klęskę. Niestety, świat Westeros i okolic jest surowy, a nawet okrutny – i na sprawiedliwość, szczęśliwe zakończenia i sielankę ciężko tu liczyć. Wszechogarniająca jest też dla mnie samotność bohaterów, brak zrozumienia i oparcia. O przetrwanie trzeba walczyć i by tego dokonać, niemal wszystkie chwyty są dozwolone. Bohaterowie, a przynajmniej część z nich, próbują postępować właściwie, ale nawet pokojowe starania się o dobrobyt kraju nie każdemu mogą się podobać…



O sadze Martina ciężko jest pisać recenzje, które nie niosłyby ze sobą ogólników – biorąc pod uwagę, że o Pieśni dyskutuję na zaprzyjaźnionym forum już od kilku lat i wciąż nie nudzi nam się rozkładanie tej książki na wątki i detale, zebrać wszystkie swoje przemyślenia ot tak, do jednego krótkiego tekstu nie jest wbrew pozorom łatwe. Ogólnie rzeczy ujmując – polecam miłośnikom z zaznaczeniem, że niewiele się jednak wyjaśnia i choć kilka wątków znajduje swoje zakończenie, nie zawsze jest ono tym, czego można byłoby się spodziewać bądź na co liczyć. Tajemnice się mnożą na równi z domysłami, poszlaki krzyżują, niekiedy się wykluczając, a smoki znów mają swoje pięć minut. Chciałabym już czytać dalej i otrząsnąć się z tego przygnębienia. Wierzę, że czeka nas spektakularny finał i już nie mogę się doczekać…

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Sala balowa

Odwieczne pytanie: kto jest bardziej szalony, pacjent czy psychiatra? Gdy ten ostatni owładnięty jest ideą eugenicznej hodowli ludzi, odpowiedź nas...

zgłoś błąd zgłoś błąd