Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Lokatorka Wildfell Hall

Tłumaczenie: Magdalena Hume
Wydawnictwo: MG
7,47 (651 ocen i 123 opinie) Zobacz oceny
10
48
9
86
8
186
7
199
6
95
5
21
4
7
3
7
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Tenant of Wildfell Hall
data wydania
ISBN
978-83-7779-068-7
liczba stron
528
słowa kluczowe
angielska
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Majka

Inne wydania

Losy kobiety walczącej o niezależność w świecie, gdzie w oczach społeczeństwa i w świetle prawa żona jest jedynie własnością męża.


Pojawienie się we dworze Wildfell Hall pięknej i tajemniczej wdowy wywołuje huragan plotek wśród okolicznych mieszkańców. Czy młoda kobieta skrywa jakiś mroczny sekret? Nikt nie może uciec przed przeszłością...

 

źródło opisu: http://www.granice.pl/ksiazka,lokatorka-wildfell-hall,251527

źródło okładki: http://www.esensja.pl/esensjopedia/obiekt.html?rod...»

Brak materiałów.
książek: 626
nikalil | 2012-05-23
Przeczytana: 21 maja 2012

Powieść, która wpisała się w kanon literatury angielskiej i często jest nazywana dziewiętnastowiecznym manifestem feminizmu. Dopiero teraz - ponad sto pięćdziesiąt lat po publikacji - została przetłumaczona na język polski i trafiła do naszych księgarń. Co prawda (z wiadomych przyczyn) nie czekałam na nią od roku 1848, ale okres ten trwał wystarczająco długo, by moja cierpliwość i ciekawość zostały wystawione na próbę. Dzisiaj, kiedy wreszcie mogę powiedzieć, że już znam historię Lokatorki Wildfell Hall, dodam jeszcze, że naprawdę warto było czekać!

"Nasamprzód przyjrzyj się jego wnętrzu i kochaj dopiero wtedy, gdy spodoba ci się to, co widzisz." (s. 147)

Nowa lokatorka Wildfell Hall już samym pojawieniem się w okolicy wywołała sensację wśród mieszkańców hrabstwa. Tajemnicza kobieta jest wdową samotnie wychowującą syna i zarabiającą na utrzymanie przy użyciu pędzla. Stara się nie udzielać zbyt często w towarzystwie, a ponadto dba o to, by nie zostać odnalezioną przez danych znajomych - to tajemnicze zachowanie staje się podstawą niezliczonych plotek i pomówień. Helen, której bardzo zależało, by nie zwracać na siebie uwagi, ma teraz wiele powodów do zmartwień...

Książka ma warstwowy charakter - najpierw opowieść przybiera formę listu kierowanego do przyjaciela narratora, w którym Gilbert Markham przedstawia historię wyjętą ze swojego życia. Potem jednak oddaje on głos tytułowej lokatorce Wildfell Hall i pozwala jej wyjawić - za pomocą pisanego w przeszłości dziennika - tajemnice miłości, która ukształtowała jej charakter i sytuację materialną.

Na samym początku trudno jest skupić myśli na toczącej się w powieści akcji, gdyż właściwie stoi ona w miejscu, a narrator zasypuje czytelnika informacjami na temat osób, których ten jeszcze nie zna. Każda kolejna strona przyciąga jednak z większą siłą niż poprzednia. Poznajemy więc Gilberta, człowieka obdarzonego przez Anne Bronte cechami, które dają podstawę do tego, by oskarżyć mężczyzn o brak stałości w uczuciach. Pan Markham niemal z dnia na dzień znajduje nowy obiekt zainteresowań, a przy tym podchodzi do uczucia - raczej fascynacji niż miłości - z niebywałą lekkością. Dopiero po pewnym czasie zmienia swoje nastawienie i pozwala nam spojrzeć na kobietę z perspektywy człowieka zaślepionego emocjami.

To właśnie one - odczucia i emocje - odgrywają w tej książce najważniejszą rolę. Mają one moc pozbawiania dziecięcej niewinności, nadziei i złudzeń, a jednocześnie przypominają, że bez nich człowiek właściwie nie istnieje. Nawet zranieni, odrzuceni... wciąż kochamy.

Tytułowa bohaterka jest bardzo szczególną postacią. Z jednej strony denerwuje naiwnością, z drugiej zmusza (zwłaszcza czytelniczki) do myślenia o tym, czy na jej miejscu nie mielibyśmy podobnie dużej wiary w moc miłości. Tym, co polubiłam u niej najbardziej, jest niezależność, silna wola i niesamowicie mocna wiara w Boga. Myślę, że Helen zyskałaby sympatię każdego mola książkowego swoimi opowieściami o bibliotece. Jest ona dla niej miejscem, gdzie znajduje spokój i do którego ucieka, gdy chce schować się przed całym światem.

Bez zastanowienia mogłabym nazwać "Lokatorkę Wildfell Hall" najlepszą spośród tegorocznych nowości wydawniczych, jakie miałam okazję przeczytać i – być może – moją ulubioną z książek sióstr Bronte. Nie byłam w stanie oderwać się od niej nawet na chwilę, głównie za sprawą niezwykłej atmosfery tajemniczości panującej w tej lekturze. Anne tworząc "Lokatorkę..." nie tylko wykazała się ogromną odwagą, ale też udowodniła, że naprawdę potrafi pisać! Szczerze polecam wam tę książkę i jednocześnie mam nadzieję, że w przyszłości zostanie przetłumaczone na język polski także inne jej dzieło - Agnes Grey.

"- Czy jest pani tak szczęśliwa, jak by sobie tego życzyła?
- Po tej stronie wieczności nikt nie może być doskonale szczęśliwy." (s. 363)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Żyj szybko, kochaj głęboko

Główna bohaterka Charlotte totalnie niespójna. Niby fajna, silna, równa babka, czujesz do niej sympatię, ale do momentu... kiedy pojawia się w niej ch...

zgłoś błąd zgłoś błąd