Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stary Ekspres Patagoński. Pociągiem przez Ameryki

Tłumaczenie: Paweł Lipszyc
Seria: Orient Express
Wydawnictwo: Czarne
6,65 (223 ocen i 33 opinie) Zobacz oceny
10
10
9
9
8
45
7
62
6
52
5
30
4
5
3
8
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Old Patagonian Express
data wydania
ISBN
9788375363395
liczba stron
536
język
polski
dodała
Ag2S

Stary Ekspres Patagoński opowiada o kolejnej wielkiej wyprawie kolejowej amerykańskiego mistrza podróżopisarstwa - tym razem przez obie Ameryki. Poczynając od metra w Bostonie, Paul Theroux opisuje drogę ze skutego lodem stanu Massachusetts do jałowego płaskowyżu na najdalej na południe wysuniętym krańcu Argentyny. Trasa wiedzie przez malownicze miasta Ameryki Środkowej i starożytne miasto...

Stary Ekspres Patagoński opowiada o kolejnej wielkiej wyprawie kolejowej amerykańskiego mistrza podróżopisarstwa - tym razem przez obie Ameryki. Poczynając od metra w Bostonie, Paul Theroux opisuje drogę ze skutego lodem stanu Massachusetts do jałowego płaskowyżu na najdalej na południe wysuniętym krańcu Argentyny. Trasa wiedzie przez malownicze miasta Ameryki Środkowej i starożytne miasto Inków Machu Picchu. Na przemian pocąc się w upale i drżąc z zimna, Theroux opisuje napotykanych ludzi. W Limón los styka go z nudziarzem, panem Thornberrym, w Buenos Aires autor czyta niewidomemu Jorge Luisowi Borgesowi. Napisany pięknym stylem, pełen błyskotliwych i dowcipnych spostrzeżeń Stary Ekspres Patagoński to wspaniała relacja z podróży "do ostatniej stacji".

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2012

źródło okładki: www.czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 121
Blackie | 2013-10-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: czerwiec 2013

Droga zawsze w jakiś sposób inspiruje - czasem napełnia nas energią witalną, innym razem przygnębia i skłania do gorzkich konkluzji, ale nigdy nie pozostawia bez swojego piętna. Bruce Springsteen śpiewał, że ucieczka czasem jest konieczna, nawet jeśli po drodze czeka na nas śmierć. Wcześniej Emerson pisał, że to bez sensu, bo gdziekolwiek byśmy się nie udali, nasze problemy pojadą razem z nami.

Cel podróży może być bardzo konkretny (miejsce, osoba, biznes), ale może też nim być sama droga. Tak też jest u Theroux. Jasne, na samym początku dowiadujemy się, że wyprawa ma się zakończyć w Patagonii, jednak nie o tę krainę tutaj chodzi. Liczą się te tysiące kilometrów, które skłaniają do refleksji na temat miejsc, historii, czy też ludzi (bo przecież osoby poznane po drodze są obywatelami wielu krajów). Autor jest cynikiem, jego konstatacje niejednokrotnie wydają się okrutne, a nawet niesprawiedliwe, jednak odłożywszy na chwilę książkę i pomyślawszy nad nimi, dochodzimy do wniosku, że są cholernie trafne. Ostre sądy i złośliwości, z jakimi wyraża się Theroux o współtowarzyszach swojej podróży (najczęściej wolałby ich w ogóle nie mieć), często wywołują w nas perwersyjne rozbawienie. Czy jest to nieznośnie idealistyczna hipiska w USA, czy pierdołowaty turysta w Ameryce Południowej, czy niemiecki skąpiec spotkany w pociągu - nawet jeśli dochodzimy do wniosku, że autor łoi ich bez opamiętania, przyłapujemy się na entuzjastycznym kibicowaniu jego złośliwościom. Skądś to przecież znamy.
Mimo to „Stary Ekspres Patagoński” jest przede wszystkim gorzką opowieścią. Ameryka Południowa końca siódmej dekady XX wieku nie jest wesołym miejscem. Dominuje bieda, której Theroux na szczęście nie stara się uszlachetniać. Przeciwnie, piętnuje ją i opisuje tak, byśmy wręcz organoleptycznie odczuli jej okropieństwo. 1979 rok to również czas wielkich niepokojów i dogorywających totalitaryzmów, a zatem wiele ran jest jeszcze świeżych, a niektóre nie zaczynają się nawet goić. Autor nawet na chwile nie występuje w tym wszystkim jako mędrzec z lepszego świata. To po prostu normalny facet, który wsiadł do pociągu, a ten przewiózł go przez miasta, kraje, piękno, brzydotę, nędzę, ludzką dolę i niedolę. Po czymś takim nikt nie może być tym samym człowiekiem i Theroux sam przyznaje, że został tą drogą napiętnowany.

Tym, co poruszyło mnie w „Starym Ekspresie…” w sposób szczególny jest język. Theroux to prawdziwy wirtuoz, którego swoboda operowania słowem i metaforami dosłownie powala na ziemię, a u piszących wywołuje zazdrość. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak bardzo zachwycony byłem umiejętnością konstruowania zdań, pięknem ich ostatecznego kształtu i dobitnością przekazu, który tworzą. Można być obojętnym wobec źle przedstawionej treści, jednak, kiedy wyrażają ją mistrzowsko skonstruowane frazy, przez ciało przechodzi prawdziwy dreszcz. Autorzy tacy jak Theroux nie używają pióra, ani nawet maszyn do pisania – oni tatuują swoje słowa na naszych umysłach.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Martynka w krainie baśni

Pękne opowiadania o przygodach dziewczynki o imieniu Martynka, pełne ciepła, humoru, radośći. Czytając to sama przenosiłam się w krainę dziecięcej bez...

zgłoś błąd zgłoś błąd