Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Brak tchu

Tłumaczenie: Bartłomiej Zborski
Wydawnictwo: Bellona
7,08 (515 ocen i 53 opinie) Zobacz oceny
10
29
9
43
8
110
7
174
6
103
5
36
4
12
3
7
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Coming up for Air
data wydania
ISBN
9788311122109
liczba stron
320
słowa kluczowe
Bartłomiej Zborski
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Powieść często uznawana za najlepsze dzieło autora Folwarku zwierzęcego i Roku 1984, przełożona na kilkadziesiąt języków! Powieść wybitnego pisarza z 1937 roku. Akcja rozgrywa się w Anglii, a bohater - gruby komiwojażer George Bowling, po nieoczekiwanym wygraniu na wyścigach pokaźnej kwoty funtów, postanawia wyruszyć w sentymentalną podróż do Dolnego Binfield, miasteczka swojego dzieciństwa....

Powieść często uznawana za najlepsze dzieło autora Folwarku zwierzęcego i Roku 1984, przełożona na kilkadziesiąt języków!

Powieść wybitnego pisarza z 1937 roku. Akcja rozgrywa się w Anglii, a bohater - gruby komiwojażer George Bowling, po nieoczekiwanym wygraniu na wyścigach pokaźnej kwoty funtów, postanawia wyruszyć w sentymentalną podróż do Dolnego Binfield, miasteczka swojego dzieciństwa. Niestety, krajobraz się zmienił, a zamiast sielskiej brytyjskiej prowincji zastaje na miejscu ponurą rzeczywistość zbliżającej się wojny i totalizmu. Powieść uznawana jest przez wielu krytyków za lepszą nawet od Roku 1984 i Folwarku zwierzęcego, tyle że pozostaje w cieniu tamtych utworów.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Bellona, 2012

źródło okładki: http://ksiegarnia.bellona.pl/index.php?c=fut&bid=5598&page=1

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1043
Fioletoowa | 2015-09-14
Na półkach: 2015
Przeczytana: 06 września 2015

Recenzja pochodzi z bloga: natala-czyta.blogspot.com

Orwell - nazwisko angielskiego pisarza z pewnością nie jest Wam obce, ponieważ jego powieści, zapisane już na kartach historii jako klasyka, wpisane są do kanonu lektur na całym świecie. Po bardzo dobrym Folwarku zwierzęcym (recenzja) i szokującym Roku 1984 (recenzja), przyszedł czas na kolejną książkę tego autora. Czy również okazała się pozytywnym zaskoczeniem?

"O wiele łatwiej przychodzi nam nienawidzić ludzi, którzy są świadkiem naszego poniżenia, niż ludzi, którzy nam to poniżenie serwują."

Kiedy zaczynałam czytać Brak tchu, byłam jednocześnie podekscytowana i przerażona. Z jednej strony oczekiwałam powieści na miarę bestsellera - nazwisko Orwell zobowiązuje - z drugiej bałam się rozczarowania, które mogło mnie czekać. Poniekąd całość wyszła średnio, poniekąd zaś wybitnie. Dlaczego masz aż tak mieszane uczucia? Już spieszę z wyjaśnieniem.

Początek obiecywał wiele. Kilkanaście stron uświadomiło mi, że nie myliłam się, a Orwell po raz kolejny trafił w sam środek, niszcząc złudzenia i nie pozostawiając miejsca na wątpliwości. To autor, który dogłębnie i z brutalną szczerością przedstawia rzeczy takie, jakie są bez lukru, ozdobników i zbędnych opisów. Myślałam, że Rok 1984 jest dobry, ale Brak tchu pokazał mi, jak mało wiem o otaczającym mnie świecie i ile jeszcze muszę się nauczyć. To książka, która jednocześnie stanowi rozrywkę i poucza, bawi i stawia mądre pytania, wreszcie: tworzy czytelnika od nowa, wskazuje drogę, ale pozostawia wybór, aby było jasne, kto ma go dokonać. A przynajmniej na to wskazywał początek...

...bo im dalej w las, tym więcej drzew. Nie miałam nic przeciwko retrospekcjom bohatera, który notabene przywoływał obrazy z przeszłości bardzo naturalnie - ze szczegółami, ale interesująco. W pewnym aspekcie przypominały mi historie dziadka o wojnie, które słuchałam w dzieciństwie. Mimo to były fragmenty nużące. Niektóre małe detale rozwlekały się na kilka stron i w przypadku, gdy czytelnik był zmęczony, jak ja czytając Brak tchu po nocach, mógł nie zarejestrować kilkunastu linijek lub zwyczajnie zasnąć.

Książka składa się głównie ze wspomnień George'a Bowlinga, co znaczy, że bohatera poznajemy przez jego dzieciństwo, lata szkolne, pierwsze miłości, wojnę i dorosłość. Samą postać charakteryzuje trzeźwe myślenie, którego zaledwie śladowe ilości możemy zaobserwować w większości młodzieżówkach, obyczajówkach czy antyutopiach. Brakuje zakłamania i fałszu, jest natomiast rozsądek, samokrytycyzm i chłodna kalkulacja - George Bowling to jedna z lepiej wykreowanych postaci, o jakich miałam przyjemność czytać. Jego wady sprawiały, że był prawdziwy, nie wyidealizowany, zaś zalety zdecydowały o tym, że zyskał moją ogromną sympatię.

Brak tchu - tylko te dwa słowa są w stanie opisać moje uczucia po przeczytaniu ostatniej strony. Po części z rozczarowania, że książka się skończyła, po części z ulgi, ponieważ te mniej interesujące fragmenty zaczynały mnie męczyć. Wszystkie minusy bledną jednak przy piórze autora i wrażeniu, jakie robi na czytelniku. Czy jest to kwestia tłumacza, czy wyjątkowości Orwella? Nie mam pojęcia. Wiem natomiast, że o powieści długo nie zapomnę, a to najlepsza rekomendacja, jaką możecie ode mnie otrzymać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ostatni list

Niegdyś zaczytywałam się powieściami Marii Ulatowskiej. Przy okazji wyzwania u magdalenardo przypomniałam sobie o zarzuconym gdzieś "Ostatnim liś...

zgłoś błąd zgłoś błąd