Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Teoria bezwzględności

Wydawnictwo: G+J
6,1 (499 ocen i 65 opinii) Zobacz oceny
10
38
9
22
8
62
7
94
6
104
5
83
4
27
3
40
2
18
1
11
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7778-095-4
liczba stron
300
kategoria
poradniki
język
polski
dodała
Ag2S

Zaskakująca, przenikliwa i niezwykła! Słynna polska podróżniczka wyrusza w podróż przez historię ludzkości. To książka z pogranicza fizyki kwantowej, filozofii i psychologii oraz ponad dwudziestoletniego doświadczenia z podróżowania i poznawania świata. Podczas moich podróży przebyłam nie tylko setki tysięcy kilometrów w przestrzeni na kilku kontynentach, ale także przewędrowałam własnymi...

Zaskakująca, przenikliwa i niezwykła!
Słynna polska podróżniczka wyrusza w podróż przez historię ludzkości. To książka z pogranicza fizyki kwantowej, filozofii i psychologii oraz ponad dwudziestoletniego doświadczenia z podróżowania i poznawania świata.

Podczas moich podróży przebyłam nie tylko setki tysięcy kilometrów w przestrzeni na kilku kontynentach, ale także przewędrowałam własnymi stopami przez całą historię ludzkości. Mieszkałam w dżungli w osadzie Indian uważanych za ostatnich ludzi z epoki kamienia łupanego. Poznałam tajemnice amazońskich szamanów, spotkałam Buszmenów, Aborygenów, potomków starożytnych cywilizacji Majów i Inków. Spotkałam ludzi na każdym możliwym szczeblu rozwoju cywilizacyjnego - od Indian w szałasach z liści palmowych przez lepianki Masajów aż po kamienne domy w Tybecie, pałace gwiazd z Hollywood i drapacze chmur w największych metropoliach świata.
Wszędzie szukałam Prawdy. Uniwersalnej prawdy o nas, ludziach. Ta prawda to właśnie teoria bezwzględności.

 

źródło opisu: Wydawnictwo G+J Gruner+Jahr

źródło okładki: http://www.gjksiazki.pl/newsy,222,premiera-teoria-...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 34
eRKa | 2013-09-28
Na półkach: Posiadam
Przeczytana: 31 stycznia 2012

Zastanawiałam się, czy w ogóle napisać, co myślę o tej książce i podjęłam decyzję, by zrobić to w miarę delikatnie. Przyznam, że drugą połowę przeczytałam jednym tchem. Pierwsza była dość niespójna i niezgodna z moim poglądem na temat mentalnej kondycji naszych praprzodków, wobec których Indianie z dżungli amazońskiej wydają się całkiem ucywilizowani. A jacy byli naprawdę nasi prapra? – tego nie wie dokładnie nikt:)

W 99% podpisuję się pod „dekalogiem” na końcu książki, który jest dla mnie czymś tak naturalnym jak powietrze. Natomiast uważam, że poczucie pustki, zagubienia, samotności i braku sensu oraz brak poczucia własnej wartości, a w konsekwencji uzależnione myślenie, NIE JEST skutkiem oddzielenia człowieka od świata przyrody. Moim zdaniem wynika to z braku emocjonalnych fundamentów, jakie tworzy więź z matką, ojcem i rodziną, a kiedyś były również tworzone we wspólnocie pierwotnej przez grupę żyjącą razem. Brak bezwarunkowej miłości i akceptacji, naturalnej czułości, przytulania, pocieszania, wychowywania, obecności w wieku dojrzewania, sprawia, że człowiek nie ma emocjonalnej podstawy, na której mógłby oprzeć rozwój i budowę swojego świata. Tzw. wrodzone poczucie bezpieczeństwa w najwyższym stopniu zależy od matki i rodziców oraz całej rodziny – ich sposobu bycia, wzajemnych relacji i stosunku do dziecka. To, że człowiek oddzielał się w pewnym sensie od przyrody nie powodowało w nim, moim zdaniem, emocjonalnej, czy egzystencjalnej pustki. Przeciwnie, zapewniało poczucie bezpieczeństwa przed dzikimi zwierzętami, deszczem, chłodem etc., a zatem tworzyło warunki do rozwoju. Człowiek, który uciekał z dzidą przed mamutem ‘nie miał głowy’ do tworzenia poezji i komponowania muzyki, bo walczył o przetrwanie.

Uważam, że ludzie tworzą organizacje i zasady przede wszystkim po to, by rozwiązywać problemy życia w dużej grupie społecznej, by łatwiej im się żyło we wspólnocie, a NIE głównie ZE STRACHU. Umiejętność przystosowywania się do warunków, wcielania w nowe role i bycia częścią nowej rzeczywistości mamy zakodowaną w naszym instynkcie. Być może motywem rozwoju niektórych dziedzin życia był strach (np. przemysł militarny), ale większość wynalazków jest wynikiem geniuszu ludzkiego umysłu, który po prostu uwielbia tworzyć i ułatwiać sobie życie. Dlatego NIE ZGADZAM SIĘ Z TWIERDZENIEM, ŻE STRACH JEST GŁÓWNĄ SIŁĄ NAPĘDOWĄ ROZWOJU. I nie powstał przez odłączenie się od źródła, bo istniał od samego początku ludzkości i to w najbardziej pierwotnym i bezradnym wymiarze. Zresztą zarówno ten zewnętrzny, jak i wewnętrzny, jest częścią ludzkiej natury, chociaż niewątpliwie ewoluował od momentu pojawienia się świadomości.

Myślę, że człowiek pierwotny odczuwał niepokój wewnętrzny, strach i swoistą samotność, jeżeli był z jakiegoś powodu wyobcowany, wykluczony, bądź odrzucony przez wspólnotę, rodzinę, a przede wszystkim przez matkę. Mimo upływu tysiącleci obawiam się, że niewiele się zmienił pod tym względem. Postęp cywilizacyjny być może pośrednio przyczynia się do oddzielenia dziecka od matki, rodziny, wspólnoty, ale nie zawsze tak jest. Ponadto uważam, że brak więzi z matką i rodziną nie determinuje podejścia do własnych dzieci i przenoszenia traumy na kolejne pokolenia. Fakt, że człowiek nie dostał wystarczającej ilości ciepła i czułości od matki i rodziny, czy też nie zaznał ich w ogóle, nie oznacza, że będzie niezdolny do okazywania tychże swojemu potomstwu. Na pewno ma to wpływ na jego rozwój, ale nie decyduje o jego kierunku. Zawsze dziwi mnie ludzka głupota zabiegająca o zapewnienie rodzinie wysokiego standardu życia, co często skutkuje zaniedbaniem więzi emocjonalnych między dziećmi, a matką, rodzicami, rodziną i wzajemnych relacji między członkami rodziny. Człowiek potrzebuje ich przez całe życie, ale najbardziej gdy jest malutki, a potem w okresie dojrzewania.

Natomiast wpływ przyrody na człowieka jest bezsporny, bo ziemia karmi, klimat i warunki biometeo wpływają na samopoczucie etc., niezależnie od tego, jak bardzo człowiek odgrodzi się od niej. Potrzebujemy kontaktu ze światem przyrody, którego jesteśmy cząstką jako jeden z gatunków i nie straciliśmy go, co widać i słychać na Twoim przykładzie, Beato:) Nie sądzę jednak, by przyroda mogła uleczyć chorobę emocjonalną, choć niewątpliwie jest niezastąpionym sprzymierzeńcem, towarzyszem i świadkiem. Osobiście nie muszę spać pod gwiazdami w wiosce indiańskiej nad Amazonką, by wiedzieć, czym jest prawda i czuć więź ze źródłem. Prawda jest w nas, w każdym człowieku i tam należy jej szukać. I nie wiązałabym jej z fizyką kwantową, bo pewnie więcej wyjaśniłaby chemia organiczna:)

Nie przeceniałabym także roli człowieka we ‘wszechświecie natury’, bo na mój gust, naturze jest wszystko jedno, czy człowiek szwenda się po ziemi, czy nie. A być może wolałaby, żeby się nie szwendał i nie zakłócał klarowności środowiska. Tak więc, z całym szacunkiem dla Ciebie Szamanko, z przykrością stwierdzam, że nie widzę w tej książce żadnej teorii, chyba, że za takową przyjąć zasadę, że to, co się dzieje w naszym życiu jest wynikiem tego, co myślimy, czujemy, widzimy, jemy, mówimy - robimy, ale to akurat jest fakt, chociaż na nasze życie ma również wpływ przypadek, siła wyższa i ludzie. Jeżeli moja przyszłość miałaby być tym, co dzisiaj czuję i myślę, to już o nic nie musiałabym się martwić:) Szkoda, że tak nie jest:) Natomiast kwestia zagłady ludzkości dokuczała mi w dzieciństwie, a był to okres ‘zimnej wojny’. Kiedy dowiedziałam się o Hiroszimie, dopytywałam dorosłych, czy bomba atomowa zostanie zrzucona na Polskę. Pamiętam, że temat ten napawał mnie ogromnym smutkiem i niepokojem. Tak nie powinno być i tak być nie musi we współczesnym świecie. Dlatego nie wpadałabym w paranoję końca świata z jakiegokolwiek powodu, zwłaszcza, że siła myśli, uczuć i wiary człowieka potrafi czynić cuda:)))

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nieobecna

Znakomite dzieło. Pierwszy raz w moich dłoniach historia tej autorki jestem pod ogromnym wrażeniem. Nie ma nudy,akcja toczy się zaskakująco i dyna...

zgłoś błąd zgłoś błąd