Zapomniane

Tłumaczenie: Jan Hensel
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,22 (1404 ocen i 258 opinii) Zobacz oceny
10
179
9
177
8
261
7
329
6
249
5
107
4
45
3
40
2
13
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Forgotten
data wydania
ISBN
9788378390152
liczba stron
310
język
polski
dodała
Ag2S

Przeszłość. Teraźniejszość. Przyszłość. Która z nich ma największe znaczenie? Mam problem: Widzę migawki przyszłości, jakby to były wspomnienia. Ale przeszłość jest dla mnie tajemnicą. Pamiętam, co będę miała na sobie jutro i kłótnię, która zdarzy się dopiero po południu. Ale nie wiem, co jadłam wczoraj na kolację. Radzę sobie dzięki notatkom, mamie i najlepszej przyjaciółce, Jamie, i system...

Przeszłość. Teraźniejszość. Przyszłość. Która z nich ma największe znaczenie?

Mam problem: Widzę migawki przyszłości, jakby to były wspomnienia. Ale przeszłość jest dla mnie tajemnicą. Pamiętam, co będę miała na sobie jutro i kłótnię, która zdarzy się dopiero po południu. Ale nie wiem, co jadłam wczoraj na kolację. Radzę sobie dzięki notatkom, mamie i najlepszej przyjaciółce, Jamie, i system jakoś działa... Do czasu. Bo teraz wszystko się sypie. Jamie się buntuje. Mama nie mówi mi prawdy. I nie widzę w swojej przyszłości chłopaka, za którym szaleję. Ale dzisiaj go kocham. I chciałabym zapamiętać na zawsze, jak bardzo...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2012

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Zapomniane-p-31067-1-30-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 7
Veronica | 2012-07-15
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 14 lipca 2012

"Przeszłość jest dla mnie stracona, teraźniejszośc to przygoda. "
Moje dzieło co sądzicie?
***
Tak bardzo się spieszyłam, z całych moich sił. Niestety mi nie wyszło. Tramwaj mi uciekł, autobusy nie jeździły o tej porze. Stałam tam, tak jakbym była zamarznięta, jakbym była maleńką mrówką w gigantycznym, obcym mieście. To głupie bo myślałam że znam go. Że znam swe miasto. Myliłam się. Stało się takie bezbronne, ciche, obce i tajemnicze. Chyba się bałam. Wszystko przez ten przeklęty tramwaj, dzięki niemu ujrzałam swoje miasto w innym świetle, nie wiem czy to dobrze. Przeżyłabym nie wiedząc że istnieje inna jego odsłona. Znacie to uczucie? Gdy stoicie przed obcą wam osobą, która nagle podchodzi i chce się podobno zaprzyjaźnić. Czujemy wtedy niepewność, strach i jednocześnie ciekawość. Właśnie tak wyglądało wtedy miasto. To ja wtedy byłam jak obca osoba, która chce rozpocząć znajomość poprzez zrobienie pierwszego kroku. Wszędzie było ciemno w znajomych mi kiedyś blokach i domkach nie było nic, żadnego światła, tylko ciemność. Chciałam jak najszybciej się stamtąd wydostać, z tego pustego i zimnego miejsca. Do mojego domu było aż sześć i pół kilometra. No cóż świat należy do odważnych. Super właśnie teraz przypomniały mi się słowa mojej babci, szkoda że nie wtedy gdy walczyłam o mojego chłopaka miałam wtedy chyba czternaście lat.Nieważne.. Wolę iść jak najszybciej do domu niż tam siedzieć. Na przejściu dla pieszych lampa powoli się przepalała. Idę. Na przejściu czarny, bezpański kot przebiegł mi drogę, dobrze że nie jestem jak moja przyjaciółka, która wierzy w te zabobony. Za rogiem na kota czekał właściciel. Mężczyzna był około czterdziestki i nie był pijakiem. Gdybyście tylko mogli to zobaczyć chyba to był najpiękniejszy widok jaki zobaczę kiedykolwiek.Ta radość w oczach kota i łzy szczęścia u mężczyzny. To było piękne, popłakałam się lekko. Nie dlatego że współczułam im losu, ale dlatego że inni ludzie nie cieszą się z takich rzeczy. Spacerowałam tak przez pół godziny ciesząc się z każdym krokiem i napawając się miastem. Doszłam do alei "młodości" tak było na tabliczce obrośniętej mchem i pnączami. Zauważyłam tam grupkę ludzi zgromadzonych wokół jakiejś muzyki chyba radia.. Podeszłam bliżej i zauważyłam że to nie było radio tylko chłopak. Tak piękny i utalentowany że aż zabrakło mi tchu. Od razu zauważyłam jego Martensy w kolorze węgla i włosy, tak włosy miał idealne grzywka lekko przysłaniała mu struny gitary. Był szatynem z blond końcówkami taki przybrudzony blondyn. Jego koszula była w kratkę czarno-czerwoną, a spodnie firmowo podarte. Podeszłam najbliżej jak się tylko dało. W swojej torbie miał dosyć dużo kasy na oko pewnie z pięćdziesiąt złotych. Wygrzebałam resztki z kieszeni i wrzuciłam tyle ile miałam. Chciałam go bliżej poznać lecz spojrzałam na zegarek i było już późno, dochodziła jedenasta. Z bólem rozstałam się z pięknymi brzmieniami i chłopakiem w Martensach.
Do domu zostało mi jeszcze cztery kilometry. Cały czas myślałam o "chłopaku w Martensach". Nagle zauważyłam coś znajomego, nie to nie był sklep, w którym kiedyś pracował mój wujek. Nie dawało mi to spokoju nawet się zdenerwowałam i ruszyłam przed siebie jak najszybciej. I poznałam, poznałam go "chłopaka w Martensach".
-Cześć- powiedział nieznajomy.- Wiem że się nie znamy ale coś mnie ruszyło żeby pójść za tobą i zaskoczyć cię.
Ukrywałam przed nim moje szczęście, ale tak naprawdę w środku byłam tak podekscytowana.
-Hej, czy my się znamy?- oczywiście udawałam że jest mi obojętny.
-Nie i chciałbym to zmienić-powiedział to tak wolno i cicho że miałam wrażenie że to nasz taki mały sekret.
-Okej..na imię mam Klara-nie wiem czemu się lekko zaśmiał.
-Klara?Naprawdę?-naprawdę nie mam pojęcia o co mu chodzi.
-Właściwie Karolina, ale znajomi mówią mi Klara-powiedziałam to chyba tak zarozumiale że chyba się nieco przestraszył.
-Dobrze Karolino, ja mam na imię Damian i miło mi cię poznać-czy on robi to specjalnie?Nie wiem..
-Co robisz tutaj o tak późnej porze?
-Tramwaj mi uciekł więc do domu wracam na pieszo.
-Ile ci jeszcze zostało drogi?
-Jakieś cztery kilometry.
-Podwieźć cię?-chyba tylko na to czekał.
-No wiesz ledwo cię znam więc skąd mogę wiedzieć czy nie jesteś jakimś mordercą lub przestępcą?-oczywiście się z nim droczę, nie przeszkadzało by mi to że chce mnie podrzucić.
-Nie jestem-śmieje się.
-Każdy morderca się nie przyzna-żartujemy sobie chwile i w końcu pada pytanie.
-To co jedziesz?
-Dobra-nareszcie dotrę szybciej do domu i poznam kogoś nowego.
-Tylko się trzymaj.
-Tak jest-nie boję się motorów więc spokojnie wytrzymam.
Całą drogę rozmawialiśmy i śmialiśmy się z różnych rzeczy, to chyba była najmilsza podróż jaką kiedykolwiek przeżyłam. Do domu dotarłam bezpiecznie, wytłumaczyłam mamie wszystko więc było dobrze. Co do chłopaka wymieniłam z nim numer i pożegnałam się. Nie mogłam zasnąć i nagle zobaczyłam esemesa "Dobranoc moja nieznajoma do zobaczenia ;)". Odpisałam mu że bardzo chętnie się z nim zobaczę. Zaskoczyły mnie wtedy dwie rzeczy, miasto, które wolę bardziej nocą w ciszy i to że można spotkać kogoś takiego przez przypadek.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ja, pustelnik. Autobiografia

Świetna autobiografia. Dobrze się czyta. Pan Pustelnik jawi się w niej jako osoba serdeczna, spokojna, życzliwa, a zarazem całkowicie skoncentrowana n...

zgłoś błąd zgłoś błąd