Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Blady ogień

Wydawnictwo: Muza
8,52 (27 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
7
8
3
7
4
6
1
5
1
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788374958608
liczba stron
300
słowa kluczowe
Nabokov, Muza, smierć, poemat, John Shade,
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
kasandra_85

Inne wydania

Blady ogień to jedno z niekwestionowanych arcydzieł Vladimira Nabokova, książka oparta na niepowtarzalnym pomyśle formalnym. Rzecz składa się z poematu napisanego przez fikcyjnego dwudziestowiecznego poetę amerykańskiego oraz przedmowy do niego, komentarza i indeksu pióra również fikcyjnego edytora, który wykorzystał okoliczności, by przejąć kontrolę nad rękopisem. Czytelnik szybko orientuje...

Blady ogień to jedno z niekwestionowanych arcydzieł Vladimira Nabokova, książka oparta na niepowtarzalnym pomyśle formalnym.

Rzecz składa się z poematu napisanego przez fikcyjnego dwudziestowiecznego poetę amerykańskiego oraz przedmowy do niego, komentarza i indeksu pióra również fikcyjnego edytora, który wykorzystał okoliczności, by przejąć kontrolę nad rękopisem. Czytelnik szybko orientuje się, że teksty komentatora nie przystają do komentowanego przezeń utworu. Edytor opowiada przede wszystkim własną historię, historię ostatniego, zdetronizowanego wskutek rewolucji władcy nieistniejącej na mapach krainy o nazwie Zembla oraz zamachu na króla-emigranta.

Fabuła wyłaniająca się z komentarza jest jasna, wyraźna, pełna szczegółów i precyzyjnie zarysowanych postaci, nietrudno jednak zgadnąć, że są to rojenia szaleńca. "Realnego" przebiegu wydarzeń trzeba się domyślać, ale czytelnik otrzymuje wystarczająco wiele informacji, by domysły złożyły się w logiczną i przekonywającą całość.

Mary McCarthy napisała o tej powieści, że "jest jednym z największych dzieł sztuki naszego stulecia", czyli wieku XX, i bez wątpienia miała rację!

 

źródło opisu: Wydawnictwo MUZA, 2011

źródło okładki: http://www.muza.com.pl/?module=okladki&id=42086

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 800
Rafał Niemczyk | 2012-04-16
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 28 marca 2012

"Jest w obłędzie coś artystycznego. Pierwiastek opętania, przeobrażający się po wielokroć w gęsty i nieprzenikniony roztwór zła, fascynował starożytnych klasyków, kąsał bohaterów szekspirowskich, pełnił rolę passe-partout (a może raczej wytrycha?) do sękatej garści opowiadań Edgara Allana Poe. Można by z tego wydzielić odrębny regał w Bibliotece Babel.
„Utwór prozatorski istnieje dla mnie tylko o tyle, o ile daje mi coś, co bez ogródek nazwę rozkoszą estetyczną, czyli poczucie, że zdołałem jakoś, którędyś nawiązać łączność z odmiennymi stanami bytu, w których sztuka (ciekawość, czułość, dobroć, ekstaza) stanowi normę” – napisał Vladimir Nabokov w komentarzu do „Lolity”, gdzie wykreował postać nikczemnika, który tuszuje i retuszuje swoje haniebne czyny za pomocą pięknych słów, za pomocą magii sztuki, tychże odmiennych stanów bytu, w które wprowadza czytającego.

Bohater „Rozpaczy” opętany jest obsesją dokonania morderstwa doskonałego – planuje zabić człowieka bliźniaczo podobnego, zabrać mu jego tożsamość, by podszywając się pod niego, stać się własnym sobowtórem i uczynić z symetrii zabójstwa dzieło sztuki.
W dramacie „Wynalazek Walca” Nabokov przedstawia z kolei rojenia szaleńca, który pragnie uratować świat za pomocą potężnej broni dalekosiężnej.
W „Bladym ogniu” posuwa się o krok dalej, tworząc postać psychopaty-artysty, którego szaleństwo ogarnia już nie tylko rzeczywistość, nie tylko sztukę, ale tę zawiesistą przestrzeń pomiędzy, do której dostępu bronią zarówno prawa natury, jak i prawo karmy, jeżeli już nie może być mowy o zdrowym rozsądku.

Opisanie literackiej i fabularnej struktury „Bladego ognia” czytelnikowi niezaznajomionemu z twórczością Nabokova jest zadaniem karkołomnym. Z odsieczą przychodzi jak zwykle Leszek Engelking, który w rozbudowanym posłowiu opisuje różne sposoby interpretacji utworu, wiele ukrytych w gąszczu liter odniesień i szczegółów-klejnotów, do których dokopać się mogą jedynie najwytrwalsi. Jeżeli już mowa o pracy analitycznej, trzeba koniecznie wspomnieć o świetnym przekładzie, którego dokonali wespół Stanisław Barańczak (partie liryczne) z Michałem Kłobukowskim. Kończąc ten wątek, z ubolewaniem muszę nadmienić, że wydanie zawiera sporo błędów technicznych („literówek”), zwłaszcza w posłowiu, co w przypadku przywiązania pisarza do kultury języka razi szczególnie mocno (w jednym przypisie na str. 329 jest ich aż cztery).

Ziarnem, z którego wyrosła trzynasta powieść Nabokova, była praca nad tłumaczeniem i opracowaniem „Eugeniusza Oniegina”, poematem dygresyjnym autorstwa Aleksandra Puszkina; małym zalążkiem był też fragment „Solus rex” z czasów rosyjskiej twórczości pisarza (jego fragmenty można przeczytać w zbiorze opowiadań „Kęs życia…”). Engelking zwraca uwagę na podobieństwo kształtu czterotomowego komentowanego „Oniegina” do znacznie krótszego objętościowo „Bladego ognia”, z tą istotną różnicą, że pierwszy jest pracą translatorską i literaturoznawczą, a drugi literacką fikcją. Utwór jest jednym z najbardziej skomplikowanych dzieł w całej historii literatury, ustawianym na jednej półce razem z „Ulissesem” czy „Finnegans Wake” Jamesa Joyce’a. Na jego temat powstały dziesiątki książkowych monografii, omówień, esejów, nie wspominając już o artykułach i recenzjach. Czym więc jest „Blady ogień”?

Jako pierwszy zwraca na siebie uwagę kształt książki, który w połączeniu z umiłowaniem autora do symboliki, ukrytych znaczeń i gier słownych, przyrównać mogę z lekkim przymrużeniem oka do połączenia „Hexa” Johna Nasha juniora z szachową zagadką, wyreżyserowanego przez młodego Ingmara Bergmana. W „rzeczywistości” zaś – jak mawiał Nabokov „wyraz ten jako jeden z nielicznych nic nie znaczy bez cudzysłowu” – to hybrydowe porównanie jest mało trafne, bo trudno byłoby w matematycznej bądź filmowej konwencji oddać to, co potrafi zdziałać geniusz za pomocą słowa.
Mary McCarthy pisze o „Bladym ogniu” „dzieło-centaur”, Michał Głowiński wskazuje na mimetyzm formalny, czyli „naśladowanie w powieści innych niepowieściowych form wypowiedzi”, Leszek Engelking dodaje, że już ów kształt powieści, jedyny i niepowtarzalny, sprawia, że jego naśladowanie stałoby się plagiatem. Bowiem dążenie do całkowitej artystycznej oryginalności to jedna z pieczęci na twórczości Vladimira Nabokova.

Książkę otwiera przedmowa Charlesa Kinbote’a do składającego się z 999 wersów i podzielonego na cztery pieśni poematu fikcyjnego amerykańskiego pisarza Johna Shade’a pt. „Blady ogień” (ang. shade – cień). Poetyka tego utworu nawiązuje do czołowego poety angielskiego oświecenia Alexandra Pope’a, prekursora romantyzmu w literaturze brytyjskiej Williama Wordswortha oraz jednego z największych poetów amerykańskich XX wieku Roberta Lee Frosta. Ton autora przedmowy w uważnym czytelniku obudzi pierwszą nutę niepewności. Coś jest tutaj nie tak, coś fałszywie dźwięczy w wysublimowanych słowach Kinbote’a, jakieś niepokojące nuty wygrywa ten solista, usiłujący za wszelką cenę zagrać pierwsze skrzypce w symfonii, której to przecież nie skomponował. John Shade bowiem nie żyje, a Kinbote samozwańczo obwołuje się wydawcą, redaktorem i komentatorem utworu swojego, jak sam go określa, „dobrego przyjaciela”." (fragment recenzji)

Zapraszam do przeczytania całej recenzji na stronie "Experyment - recenzja dobrej książki":

http://experymentt.wordpress.com/2012/04/13/vladimir-nabokov-blady-ogien-recenzja/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Shit! Rok w brukowcu

Zacząłem jako przerywnik, chciałem coś szybkiego na dwa wieczory - mam nadzieję, że równie szybko zapomnę! Nudna, absurdalna i napisana tak nieładnym...

zgłoś błąd zgłoś błąd