Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Muzeum ciszy

Tłumaczenie: Anna Horikoshi
Seria: Seria z miotłą
Wydawnictwo: W.A.B.
6,74 (282 ocen i 45 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
18
8
45
7
100
6
78
5
17
4
7
3
9
2
0
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Chinmoku Hakubutsukan
data wydania
ISBN
9788377476352
liczba stron
296
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Młody muzealnik przyjeżdża do prowincjonalnego miasteczka, by na zlecenie pewnej starszej pani utworzyć muzeum. Chodzi o kolekcję przedmiotów, które kobieta gromadziła od dzieciństwa; wszystkie trzeba zabezpieczyć, opisać i uporządkować. To ostatnie wydaje się najtrudniejsze, ponieważ dotyczy zbioru niewiele wartych, najróżniejszych przedmiotów codziennego użytku, które łączy tylko jedno -...

Młody muzealnik przyjeżdża do prowincjonalnego miasteczka, by na zlecenie pewnej starszej pani utworzyć muzeum. Chodzi o kolekcję przedmiotów, które kobieta gromadziła od dzieciństwa; wszystkie trzeba zabezpieczyć, opisać i uporządkować. To ostatnie wydaje się najtrudniejsze, ponieważ dotyczy zbioru niewiele wartych, najróżniejszych przedmiotów codziennego użytku, które łączy tylko jedno - wszystkie zostały ukradzione właścicielom tuż po ich śmierci, nie zawsze naturalnej. Mężczyznę, choć początkowo czuł się nieswojo, coraz bardziej fascynuje obsesja staruszki. To, co miało być sprzeciwem wobec śmierci zacierającej ślad ludzkiej egzystencji, stopniowo staje się niebezpiecznym fetyszyzmem. Przeplatające się w tej historii piękno i przemoc Ogawa opisuje spokojnym, przejrzystym językiem. Między eleganckimi zdaniami pełno jest jednak niedopowiedzeń i wymownego milczenia.

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B., 2012

źródło okładki: http://www.wab.com.pl/?ECProduct=1274&v=_

pokaż więcej

książek: 868
Nemeni | 2012-01-21
Przeczytana: styczeń 2012

Pewien muzealnik przyjeżdża do położonego w kotlinie górskiej, sennego miasteczka. W jego niewielkiej walizce, oprócz kilku osobistych drobiazgów znajdują się mikroskop oraz książka „Dziennik Anne Frank”. Jak okaże się później – przedmioty te odgrywają w życiu naszego bohatera niebagatelną rolę. Na stację wychodzi po niego dziewczyna
(właściwie jeszcze dziecko) – córka jego przyszłej pracodawczyni – bardzo wiekowej, niezwykle tajemniczej i nie budzącej sympatii kobiety. Muzealnik, jako że jego praca polega na tym „ aby jak najwięcej przedmiotów, które ześlizgnęły się ze stołu świata, pochwycić w locie i ocalić przed rozbiciem, przywracając im ich najgłębszą wartość" zostanie poproszony przez ową kobietę o stworzenie w jej posiadłości muzeum, uporządkowanie tego, co już posiada i zdobycie nowych pamiątek. Muzeum bardzo osobliwego, niezwykłego i od pierwszej chwili budzącego lęk i niesmak. Owianego pewną dozą metafizyki. Podobnie zresztą jak kobieta, nazywana tutaj staruchą – także ona budzi odrazę, a jednocześnie jest tajemnicza, a jedyną rzeczą łączącą ją z przeszłością są zbierane przez nią eksponaty i pamiątki z którymi potrafi nawiązać kontakt wręcz fizyczny. Celem staruchy jest stworzenie muzeum „które przekracza granice ludzkiego istnienia” a które także „będzie miejscem wytchnienia dla starzejącego się świata”.

Muzealnik trafia do świata pełnego chaosu, w którym cenne rzeczy przemieszane są z rupieciami, panuje nieporządek, nieład i niespójność. Do świata, który nie układa się w żadną całość a rzeczy (pozornie) do siebie nie pasują. Gdzie eksponaty wytwarzają tak silną i indywidualną aurę, że „umieszczone razem, kłócą się ze sobą”. Nawet postać dziewczynki, przybranej córki staruchy, kryje w sobie dwoistość – „ mówiła jak osoba dorosła, ale różne drobne gesty zdradzały jej dziecinność”.

Ogawa w swojej powieści, podobnie jak to czyni muzealnik – gromadzi i opisuje przedmioty. Po to, aby potwierdzić ich istnienie, dodać im znaczenia, usankcjonować byt. Zachować. Bo jest to powieść o przedmiotach, które służą do podróży w czasie, do zachowywania wspomnień, ulotnych chwil, a jednocześnie są także lustrami, w których odbija się przyszłość. Są mikrokosmosem, wycinkiem świata w miniaturze. A symbioza pomiędzy właścicielką a eksponatami to współegzystencja pomiędzy światem dotykalnym a światem ulotnym, niewidzialnym, metafizycznym.

Podobnie jak w „Miłości na marginesie” także i tutaj Ogawa obrazowo wykorzystała motyw ciszy. Postać Nauczyciela ciszy i mnichów z jego klasztoru, wokół których nawet „powietrze zachowuje milczenie” a „cisza snuje się między kolumnami, nasączony jest nią każdy kamień” wprowadza do niepokojącego, dosyć mrocznego świata uspokojenie, subtelność i krystaliczną czystość. Cisza, tak trudna przecież do zdefiniowania, także i tym razem jest u Ogawy wręcz namacalna.
Również brak imion głównych bohaterów czy chociażby nazwy wioski są dla autorki rzeczami charakterystycznymi. O głównym bohaterze wiemy niewiele, jeśli patrzeć z punktu widzenia zewnętrzności, mamy natomiast doskonały wgląd w jego psychikę i przeżycia wewnętrzne.

Prosta, sugestywna narracja a jednocześnie dar przekazywania niejako pomiędzy wierszami wielu odcieni i niuansów oraz subtelne, acz wnikliwe obserwacje psychiki i umiejętność kreowania świata, który wymyka się oklepanym definicjom – to rzeczy bardzo charakterystyczne dla Yoko Ogawy.
Wraz z autorką czytelnik wpada w rozlewisko czasu, swobodnie przekraczając granice pomiędzy realnością a wyobraźnią. Wspólnie z nią wkracza do świata Muzeum Ciszy i przestrzeni wypełnionej przez Rzeczy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Beksińscy. Portret podwójny

Nie jestem fanką twórczości Zdzisława Beksińskiego. Wręcz przeciwnie- jego obrazy mają w sobie mrok, który wciąga - emanują złą energią. Przynajmniej...

zgłoś błąd zgłoś błąd