Koniec epoki kredy

Wydawnictwo: Agora SA
7,44 (9 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
3
7
4
6
1
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-268-0517-2
liczba stron
256
słowa kluczowe
cyberpsychologia, internet
kategoria
popularnonaukowa
język
polski
dodała
wildfemale

Jak uczyć, kiedy uczniowie nie stawiają pytań, bo mają Wikipedię? Czy fizyka może być ciekawsza niż kolejny odcinek „Mam talent”? Nie ma wątpliwości, że dziś trudniej być nauczycielem niż kiedykolwiek wcześniej. Dużo trudniej także być uczniem. To szkoła powinna nauczyć, jak przetrwać w natłoku informacji i zbyt prostych odpowiedzi na skomplikowane pytania. Nauczyciel może być przewodnikiem...

Jak uczyć, kiedy uczniowie nie stawiają pytań, bo mają Wikipedię? Czy fizyka może być ciekawsza niż kolejny odcinek „Mam talent”? Nie ma wątpliwości, że dziś trudniej być nauczycielem niż kiedykolwiek wcześniej.
Dużo trudniej także być uczniem.
To szkoła powinna nauczyć, jak przetrwać w natłoku informacji i zbyt prostych odpowiedzi na skomplikowane pytania. Nauczyciel może być przewodnikiem i wskazywać, jak sobie radzić w świecie nieustannych zmian. Bez tej wiedzy nowe pokolenia wychodzą w świat, biegle posługując się Google’em, ale bezbronne.

Aby być wzorem, nauczyciel powinien nauczyć się internetu jak języka obcego. Facebook, YouTube, Wikipedia świetnie nadają się do szkoły. Aleksandra Pezda wyjaśnia nie tylko to, dlaczego warto z nich korzystać. Opisuje także tych, którzy już to robią z sukcesami - od nauczycielki nauczania przedszkolnego, po profesora uniwersytetu.

Ta książka jest dowodem na to, że wraz z rozwojem nowych technologii rola nauczyciela... rośnie. Przed wami, nauczyciele, wielki sprawdzian - spróbujcie go nie oblać!

 

źródło okładki: http://kulturalnysklep.pl/KEK/pr/-koniec-epoki-kre...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 704
wildfemale | 2011-11-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 listopada 2011

Kilka miesięcy temu na rynek nakładem wydawnictwa Agora wyszła książka Aleksandry Pezdy pod znamiennym tytułem "Koniec epoki kredy". Sympatyczna okładka może sugerować szkolne konotacje i rzeczywiście będzie to zgodne z zamysłem autorki - dziennikarki "Gazety Wyborczej". Z założenia książka jest pisana dla nauczycieli i ma ich oswajać z internetem i zakresem jego zastosowań w edukacji szkolnej. Stąd w książce tak wiele przykładów nauczycieli, którzy już to wdrożyli na własnym podwórku.

W praktyce książka jest napisana tak przejrzyście i na tyle uniwersalne, że można ją polecić wszystkim osobom, które o internecie wiedzą niewiele i chcą to zmienić lub tym, którzy właśnie przygotowują jakieś zajęcia z tego zakresu i szukają inspiracji. Pozycja ta została podzielona na analogiczne w swej budowie rozdziały poświęcone kolejno: Wikipedii, blogom, Youtube'owi, Facebookowi i stronom typu Wiki, a także dwa krótsze działy dotyczące bezpieczeństwa w sieci i lekcjom przyszłości (czyli z użyciem laptopów i internetu).

Każdy z rozdziałów opisuje pokrótce medium, któremu jest poświęcony oraz jest okraszony wdrażanymi już w Polsce przykładami jego praktycznych zastosowań. Za szczególnie sympatyczne i przydatne uważam rozdziały o Wikipedii i blogach. Być może dlatego, że sama jestem zaangażowana w ich tworzenie. Możemy się dowiedzieć o tym, jak zacząć swoją przygodę z edytowaniem haseł w internetowej encyklopedii oraz jakie są tam kategorie użytkowników. Autorka pominęła fenomen społeczny jakim jest Wikipedia (może szkoda?), za to przytacza legendarny trolling o Henryku Batucie oraz informacje o polskich historycznych wikipedystach. Na koniec dostarcza praktyczny ilustrowany przewodnik jak założyć sobie tam konto i samemu wejść w szeregi wikipedystów. Podobny przewodnik znajdziemy i dla przyszłych blogerów. Oczywiście zupełnie przypadkowo dotyczy on platformy Bloxa ;) W książce znajdujemy przykłady zastosowania blogów w szkole, co wydawało mi się rewolucyjnym pomysłem, ale być może skutecznym. Nauczyciele, nie tylko przedmiotów humanistycznych, chwalą się, że blog może się dla nich stać archiwum materiałów dydaktycznych. Niewątpliwie, jednak autorka z premedytacją zapomina o tym, co stanie się jeśli zabraknie prądu, serwer siądzie, a w klasie nie będzie ani komputera, ani tym bardziej rzutnika by jakiś wyjątkowo dydaktyczny filmik pokazać.

Nieco bardziej kontrowersyjny był dla mnie pomysł angażowania uczniów do kręcenia filmików dydaktycznych, oceniania tego i jeszcze umożliwiania poprawy oceny na tej podstawie. Kółko zainteresowań dla młodych reżyserów bym poparła, jednak całoroczne windowanie ocen z fizyki w górę tylko dlatego, że ktoś ma dobry program do montażu i umie go używać uważam za znaczną przesadę. Facebook też został moim skromnym zdaniem znacznie zgloryfikowany. Autorka nie za bardzo drąży kwestie bezpieczeństwa użytkowników tego portalu (kończąc na omówieniu ustawień bezpieczeństwa), być może dlatego, że są one dość enigmatycznie ujmowane przez samych twórców portalu i ciężko było do nich dotrzeć? Ciekawym wyborem jest decydowanie się na rozdział o stronach typu Wiki, ponieważ nie są one zbyt popularne w Polsce, a w dodatku często z powodzeniem mogą je zastąpić fora internetowe (łatwiejsza edycja i kontrola administratora) czy nawet komunikatory.

Autorka bez wątpienia włożyła spory wysiłek w przygotowanie książki. Odszukała specjalistów, zadbała o przeprowadzenie wywiadów z prawdziwymi nauczycielami, którzy zawarli w rozmowie swoje cenne doświadczenia. To dobry ruch, bo niesie nadzieję na to, że te osoby, przedstawione z imienia i nazwiska oraz z fotografią, staną się modelem dla nauczycieli w innych regionach Polski. Może faktycznie uczniowie mają wszędzie dostęp do Wikipedii i nie rozumieją potrzeby przepisywania słów z tablicy? Może nie poprowadziłabym lekcji korzystając z mikrobloga, a starałabym się ośmielać dzieci w inny sposób, ale już spotykanie się polonistki z uczniami na blogu po godzinach uważam za dobry pomysł i doceniam nauczyciela, który podejmuje takie wyzwanie, poświęca temu czas i jest w stanie nie stracić szacunku uczniów w środowisku, w którym to oni się lepiej poruszają. Pezda na potrzeby książki uczy się także zakładać stronę typu Wiki, której pewnie nigdy do niczego nie użyje i manipuluje ustawieniami prywatności na Facebooku pracowicie tłumacząc ich niuanse. Czytelnikowi robi się przyjemnie, że ktoś się o niego zatroszczył.

Książkę śmiało polecić można nie tylko nauczycielom, ale i rodzicom (Internet to nie samo zło!) czy osobom, które stawiają w nim pierwsze kroki lecz ich wiedza ogranicza się do umiejętności obsługiwania maila. Internet może, w określonych warunkach, sprzyjać nawiązywaniu dobrych relacji i wymianie myśli. Ta książka uczy, jak dać mu na to szansę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zabójcy bażantów

Carl Mørck jest jak amstaf. Gdy wbija swoje zęby w jakąś sprawę to choćby wszyscy zakazywali mu pracy nad nią, choćby straszyli utratą pracy, on jes...

zgłoś błąd zgłoś błąd