Niemiecka jesień. Reportaż z podróży po Niemczech

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
6,5 (252 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
12
8
40
7
61
6
76
5
35
4
9
3
7
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Tysk höst
data wydania
ISBN
9788375363449
liczba stron
120
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Michał

Była szara, deszczowa jesień 1946 roku. Miasta zrujnowane po alianckich nalotach. Ludzie gnieździli się w zimnych, zalanych piwnicach. Panował głód. Można było jeść mięso niewiadomego pochodzenia albo próbować coś ukraść. Kobiety, te młodsze, ładniejsze, oddawały się alianckim żołnierzom za papierosy, czekoladę i konserwy. Bo - jak twierdzili niektórzy - lepiej upaść, niż pójść na dno....

Była szara, deszczowa jesień 1946 roku. Miasta zrujnowane po alianckich nalotach. Ludzie gnieździli się w zimnych, zalanych piwnicach. Panował głód. Można było jeść mięso niewiadomego pochodzenia albo próbować coś ukraść. Kobiety, te młodsze, ładniejsze, oddawały się alianckim żołnierzom za papierosy, czekoladę i konserwy. Bo - jak twierdzili niektórzy - lepiej upaść, niż pójść na dno. Ziemniak stał się tym, dla czego warto było narażać życie. Zbierało się okruchy węgla i chrust na opał. Tak wyglądała ponura codzienność mieszkańców Kolonii, Hamburga czy Frankfurtu nad Menem.
Stig Dagerman - korespondent szwedzkiej gazety, wysłany, by opisać krajobraz po upadku Trzeciej Rzeszy - zobaczył w Niemcach nie sprawców największej tragedii XX wieku, ale ludzi trawionych przez głód, zimno i nędzę, zmagających się z rozgoryczeniem i poczuciem winy. Nie podważając skali niemieckich zbrodni, próbował zrozumieć, czy cierpienia zwykłych Niemców po wojnie to sprawiedliwość dziejowa, czy nieuprawnione okrucieństwo. Stworzył reportaże najwyższej próby, zachowujące aktualność wobec wciąż nierozwiązanych kwestii odpowiedzialności i kary za zbrodnie II wojny światowej.

"Dagerman pisze z pięknym obiektywizmem. Zamiast uciekać się do emocjonalnych frazesów, posługuje się faktami i to z nich buduje emocje".
Graham Greene

"Niemiecka jesień to jedna z najlepszych książek o skutkach wojny, jakie kiedykolwiek napisano. Stoi na równi z klasykami – relacjami Johna Reeda ze Związku Radzieckiego czy artykułami Edgara Snowa o rewolucji w Chinach. Stig Dagerman opisał tragiczną rzeczywistość powojennych Niemiec z niezwykłą przejrzystością i wielkim talentem literackim. Pisząc o Niemczech roku 1946, daje czytelnikowi wgląd w historię każdej wojny. Ta książka powinna być lekturą obowiązkową dla każdego, kto zastanawia się, czym jest wielkie dziennikarstwo. Pozostaje tak samo aktualna dziś jak w 1947 roku, kiedy została opublikowana po raz pierwszy. Przeczytajcie ją".
Henning Mankell

"Jest kilku autorów (na myśl przychodzą od razu Kafka i Lorca), którzy cieszą się statusem świętych. Ich życie i śmierć mówią o naturze istnienia i jego prawdziwych wartościach, a słowa, które po nich pozostają, nieustająco reinterpretowane (…), zyskują niemal moc talizmanu. Tego rodzaju świętym, szczególnie dla swoich rodaków, jest szwedzki pisarz Stig Dagerman".
Paul Binding, "Times Literary Supplement"

"Po ponad sześćdziesięciu latach do polskiego czytelnika dociera klasyk światowego reportażu, którego w 1947 roku nie mielibyśmy chyba siły, a kilka lat później już prawa przeczytać, bo za dużo w nim prawdy o Niemcach, tej historycznej i tej ludzkiej.
To pierwszy powód, dla którego Niemiecka jesień winna stać się lekturą obowiązkową. A drugi - to jej niesamowitość. Jak to możliwe, że młodziutki szwedzki pisarz na kilkudziesięciu stronach reportażu pisanego prawie na żywo opowiedział więcej i sensowniej o stanie ducha zwyciężonych Niemców niż opasłe tomy historyków?"
Maciej Zaremba Bielawski

 

źródło opisu: Czarne, 2012

źródło okładki: www.czarne.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 951
bibliofilka | 2012-02-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 lutego 2012

Szczerze... To nie wiem, co napisać. Dawno już nie czytałam takiej książki, która wywołałby u mnie takie ambiwalentne odczucia.

Mamy tu krajobraz po bitwie. Jest rok 1946. Bura, deszczowa jesień. Miasta zrujnowane po nalotach. Wokoło tylko zgliszcza, walące się budynki. Ten świat składa się z głodujących górników, szarych kamienic o walących się fasadach, szarych ludzi z piwnic, pustych pólek w piekarniach, dzieci wychodzących na ulicę, aby zdobyć parę ziemniaków, umalowanych młodych dziewczyn oddających swoje ciało za mydło i konserwy. Wszędzie widać przepełnione pociągi, przywożące ludzi ze wschodu, których nikt tu nie chciał. A dokoła panowało tylko rozgoryczenie, frustracja i brak nadziei. Tak wyglądały niemieckie miasta po przegranej wojnie, po alianckich nalotach.

I tutaj pewnie ktoś powie: "dobrze im tak", "to sprawiedliwość dziejowa", "niech teraz cierpią", "niech głodują", "wywołali w końcu wojnę: rabowali, wywozili i gwałcili", "produkowali mydło na bazie ludzkiego tłuszczu"! No i w końcu czym są te ich straty w porównaniu ze stratami innych narodów. Berlin był zniszczony w około 50%, Warszawa - w 90%. Po tej niemieckiej jesieni, szybko nastąpiła u nich wiosna, rozkwit. W latach siedemdziesiątych XX wieku Niemcy były już potęgą gospodarczą. A w Polsce? Wiosny długo nie było widać. Rozkwitu gospodarki? - próżno szukać. A czy u nas nie było pustych półek, głodu, ruin i zgliszcz. Były i to większe! A czy ktoś dał wybór polskim kobietom, czy ktoś pytał ich o zdanie, gdy najpierw przyszli Niemcy, a potem Rosjanie.

Można tak licytować się długo i wyliczać kolejne zbrodnie. Jeszcze parę dni temu rzuciłabym taką książką w kąt, właśnie mówiąc "dobrze im tak!". Ale teraz, kiedy emocje opadły, zastanawiam się "po co?". Wojna zawsze niesie w sobie złe emocje i przeżycia oraz traumę przekazywaną z pokolenia na pokolenie. A najgorsze z tego jest to, że najbardziej cierpią najsłabsi i najmniej winni. Czy to czas i miejsce na licytowanie się w bólu i cierpieniu? Jaka jest skala bólu po starcie męża, czy dziecka - polskiej kobiety i kobiety niemieckiej? Można to w ogóle porównać? Oczywiście, że nie! Ból, cierpienie, głód jest takie same bez względu na szerokość geograficzną i narodowość.

"Udzielamy wybaczenia i prosimy o nie" - pisali polscy biskupi do niemieckich już 1965 roku. To były chyba jedne z najpiękniejszych słów, które padły w XX wieku. Ponieważ chęć zemsty niczego dobrego nie niesie ze sobą, chęć pielęgnowania w sobie zawiści, nienawiści tym bardziej. Niemcy mają nie jedno, lecz wiele straconych pokoleń. Pokolenie stracone, to przede wszystkim te, które uwierzyło w ideologię Hitlera, które uwierzyło w to, że są narodem wybranym. To wszyscy ci chłopcy czy mężczyźni, którzy z przymusu lub własnej woli zostali zaciągnięci do Hitlerjugend. To wszystkie te kobiety, które musiały na nich czekać, być posłuszne. To również ci, którzy podbili świat, mając osiemnaście lat, a mając dwadzieścia dwa, wszytko stracili. To wszyscy ci, którzy po wojnie wstydzili się i ukrywali przynależność i oddanie dla Hitlera. I to również ci, którzy nie mieli żadnych skrupułów i byli wręcz dumni z tego, że mieli takiego przywódcę. Jak to się ma do naszego pokolenia "Kolumbów"? Nijak.

Niewątpliwie reportaż ten daje do myślenia. Autor - Szwed - w ogóle nie wyraża tu swoich emocji, zachowuje niewzruszony, chłodny, ironiczny dystans „zobaczył w Niemcach nie sprawców największej tragedii XX wieku, ale trawionych przez głód, zimno i nędzę, zmagających się z rozgoryczeniem i poczuciem winy". Trudno mi się określić czy rzeczywiście miał rację, ale jednego jestem pewna: nie mnie ich rozliczać z win ani też pielęgnować w sobie większej urazy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Instrukcja dla pań sprzątających

To niebywałe, że w tak krótkich formach i oszczędnych słowach można zawrzeć tak wiele. Trud życia, piękno codzienności i zmieniającego się świata, lec...

zgłoś błąd zgłoś błąd