Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jeden dzień

Tłumaczenie: Małgorzata Miłosz
Wydawnictwo: Świat Książki
7,52 (6745 ocen i 816 opinii) Zobacz oceny
10
753
9
1 006
8
1 725
7
1 731
6
985
5
331
4
100
3
75
2
16
1
23
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
One Day
data wydania
ISBN
9788377990872
liczba stron
448
język
polski
dodała
kasandra_85

Inne wydania

Emma i Dex? Doprawdy, trudno o mniej dobraną parę. Ona - zakompleksiona idealistka w grubych okularach. On - superprzystojniak z poczuciem, że świat należy do niego. Ona na wszystko musi ciężko zapracować. Jemu natychmiast udaje się to, o czym zamarzy. Ona szuka miłości, on seksu... Jest rok 1988. 15 lipca. Oboje dostają dyplomy uniwersyteckie i spędzają ze sobą noc. Następnego dnia każde...

Emma i Dex? Doprawdy, trudno o mniej dobraną parę. Ona - zakompleksiona idealistka w grubych okularach. On - superprzystojniak z poczuciem, że świat należy do niego. Ona na wszystko musi ciężko zapracować. Jemu natychmiast udaje się to, o czym zamarzy. Ona szuka miłości, on seksu...

Jest rok 1988. 15 lipca. Oboje dostają dyplomy uniwersyteckie i spędzają ze sobą noc. Następnego dnia każde pójdzie w swoją stronę. Gdzie będą w ten dzień za rok? Za dwa lata? I każdego następnego roku? Czy mają szansę spotkać się, a jeśli tak, to czy będzie im ze sobą po drodze? Na podstawie książki powstał film z Anne Hathaway i Jimem Sturgessem w rolach głównych.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Świat Książki, 2011

źródło okładki: http://www.swiatksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2624
isobel | 2012-09-08
Przeczytana: 05 września 2012

Moja znajomość z historią Em i Dex'a zaczęła się tak naprawdę od filmu, na który poszłam przypadkiem do kina (miałam obejrzeć coś zupełnie innego). Nie planowałam spędzić dnia wolnego od szkoły na - jak mi się wtedy wydawało - nudnej komedii romantycznej. Ale cóż, czasami nic nie idzie tak jak po naszej myśli. I w sumie, bardzo się cieszę, że moje plany nie wypaliły. Bo wówczas nie poznałabym tej pięknej, zabawnej i wzruszającej historii dwójki najlepszych przyjaciół. A gdy dowiedziałam się, że tak naprawdę ów film został zekranizowany na podstawie powieści o tym samym tytule nijakiego Davida Nicholls'a, pomyślałam sobie: "cholera, koniecznie muszę to przeczytać!"

Głównymi bohaterami są Emma Morley i Dexter Mayhew. Ona - inteligentna, zabawna, ale zakompleksiona; on - bardzo przystojny, typowy łamacz serc, wiecznie błądzący. Ona jest z klasy roboczej, on zaś pochodzi się z dobrego domu, więc pieniędzy nigdy mu nie brakuje. Wiadomo, że przeciwieństwa się przyciągają, nic więc dziwnego, że Emma i Dex są najlepszymi przyjaciółmi od... tak naprawdę od pamiętnej nocy 15 lipca 1988 roku. Oboje - już po studiach, z dyplomami uniwersyteckimi - snują własne plany i marzenia. Emma chce zmieniać świat, Dex - wyśmienicie się bawić i sypiać z coraz to piękniejszymi kobietami. Postanawiają spotykać się ze sobą 15 lipca, każdego kolejnego roku.

Straszliwie zazdroszczę Emmie i Dexterowi. No bo kto by nie chciał mieć takiej jednej szczególnej osoby przy której czas płynie zdecydowanie za szybko, ale jak cudownie? Książka zdecydowanie zyskała więcej dobrego dzięki postaci Emmy. Bardzo ją polubiłam. Nie dość tego, że była inteligentna i pracowita to jeszcze ze świetnym poczuciem humoru. Z zainteresowaniem czytałam o pierwszych krokach Emmy w świecie powieściopisarstwa. Nie wiedziałam, że wydawanie książki to takie niemalże psychiczne tortury i niepewny grunt. Em oczywiście nie jest bez wad. Pewnie niektórzy z Was mają w kręgu znajomych kogoś zakompleksionego. I nie ważne ile razy będziecie tej osobie powtarzać, że jej nos wcale nie jest taki duży, ta osoba zawsze będzie jojczyć jaki to z niego pasztet i siebie samego poddawać ostrej krytyce. Emma to właśnie taki typ. Po prostu brak jej pewności siebie. Ale ja i tak ją szczerze polubiłam.

"Stara, jesteś cudowna. Jeżeli w ciągu całego twojego życia mógłbym dać ci tylko jeden, jedyny prezent to pewnie byłaby to pewność siebie. Taki dar pewności siebie. To, albo świeczki zapachowe.”

Normalnie za nic bym się nie przekonała do faceta pokroju Dextera Mayhew. Przekonany o swojej atrakcyjności, pijący na umór i ćpający przy nadarzającej się okazji, typ wiecznego imprezowicza, cierpiący na syndrom Piotrusia Pana. Ale kurczę... Dextera, tak samo jak Em, naprawdę szczerze polubiłam. Sama nie wiem dlaczego. Zamiast się do niego zrazić albo zdenerwować za to jak początkowo traktował swoją najlepszą przyjaciółkę albo jak głupio i niedojrzale się zachowywał ... ja czułam, że jeszcze bardziej go lubię. Dexter praktycznie wszystko, czego się dotykał, psuł i non stop błądził, uparcie trzymał się tego swojego oblicza - świadomie czy nie - wiecznie ubzdryngolonego, aroganckiego dupka. Niszczył relacje z rodzicami i Emmą. I łatwo było przez to poczuć niechęć czy irytację do Dextera. Ja pewnie też bym to odczuła, gdyby nie to, że wiedziałam iż Mayhew gdzieś tam głęboko w środku jest porządnym facetem. Ale tylko Emma Morley mogła sprawić, że ten Piotruś Pan łamane przez zapijaczony królewicz - w jej towarzystwie - ... porządniał.


Skrzywiłam się przeczytawszy na okładce stwierdzenie, że "Jeden dzień" to komedia romantyczna. Ja bym bardziej określiła to jako melodramat. Bardzo inteligenty i wzruszający. Ta książka jest jednym z wielu dowodów na to, że jestem jakimś dziwnym przypadkiem masochistki. Najbardziej podobają mi się te książki (oraz filmy) przy których wybucham rzewnymi łzami. "Jeden dzień" nie był wyjątkiem. Bynajmniej. Pod koniec tak się rozkleiłam, że następnego dnia bolała mnie głowa a oczy miałam spuchnięte. Muszę przyznać, że w moim przypadku rzadko zdarza się żeby ekranizacja bardziej podobała mi się od książki. Są - rzecz oczywista - wyjątki choćby na przykład "Gwiezdny Pył" Neila Gaiman'a. Powieść Davida Nichollsa - tak swoją drogą chapeou ba dla tego pana - i jej ekranizacja są naprawdę szczególnym przypadkiem. Otóż niesamowicie obie mi się strasznie spodobały. To znaczy, zakończenie w filmie do gustu przypadło mi nieco bardziej, niemniej jednak i jedna, i druga forma sztuki zajmuje w moim serduszku ważne miejsce.

Wrażliwsze mole książkowe - nie zapominajcie o najważniejszym, a mianowicie paczce chusteczek; zwłaszcza gdy będzie powoli kończyć tą cudowną książkę.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Chłopcy

Mój tata ma cztery krawaty, Ale ich wcale nie nosi, Krawaty wiszą w szafie, A tata trochę drapie. A mama boi się żab I robi dużo krzyku, Nawet...

zgłoś błąd zgłoś błąd