Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sto Tysięcy Królestw

Tłumaczenie: Kinga Składanowska
Cykl: Trylogia Dziedzictwa (tom 1)
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
5,9 (148 ocen i 35 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
12
8
12
7
29
6
31
5
23
4
15
3
10
2
5
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Hundred Thousand Kingdoms
data wydania
ISBN
9788361386117
liczba stron
450
język
polski

Nominacje: WFA (2011), Hugo (2011)

Samotna młoda kobieta musi stawić czoła intrygom, namiętności i zdradzie, jakich zazna w Stu Tysiącach Królestw. Yeine Darr jest wyrzutkiem z barbarzyńskiej północy. Gdy w tajemniczych okolicznościach ginie jej matka, dziewczyna zostaje wezwana do królewskiego miasta Sky. Gdy przybywa na miejsce, ku jej wielkiemu zaskoczeniu zostaje ogłoszona spadkobierczynią samego króla. Jednak droga do...

Samotna młoda kobieta musi stawić czoła intrygom, namiętności i zdradzie, jakich zazna w Stu Tysiącach Królestw.

Yeine Darr jest wyrzutkiem z barbarzyńskiej północy. Gdy w tajemniczych okolicznościach ginie jej matka, dziewczyna zostaje wezwana do królewskiego miasta Sky. Gdy przybywa na miejsce, ku jej wielkiemu zaskoczeniu zostaje ogłoszona spadkobierczynią samego króla. Jednak droga do tronu Stu Tysięcy Królestw nie jest łatwa, a Yeine odkrywa, że właśnie trafiła w sam środek krwawej i okrutnej walki o władzę.

„Sto Tysięcy Królestw” to jeden z najlepszych debiutów fantasy ostatnich lat. Powieść była nominowana do wszystkich najbardziej prestiżowych nagród fantasy w kategorii najlepsza powieść roku. Arcydzieło fantasy, którego nie można przegapić!

 

źródło opisu: Wydawnictwo Papierowy Księżyc, 2011

źródło okładki: http://papierowyksiezyc.pl/zapowiedzi/item/275-sto...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0

Książkę Nory K. Jemisin, "Sto Tysięcy Królestw" (cykl: "Trylogia Dziedzictwo") przeczytałam niedawno, leżała jako nowość w bibliotece. Zaintrygowała mnie, gdyż w zasadzie niewiele jest czarnoskórych pisarek na świecie. Jako że tak lubianego obecnie G.R.R. Martina nie mam ochoty nawet brać do ręki (nie wiem dlaczego, jestem najzwyczajniej w świecie uprzedzona), postanowiłam zacząć od czegoś lżejszego. Zasadniczo nie kręcą mnie dworskie intrygi i tego typu bzdety, dosyć ich widzę wokół w realnym świecie, jednak w tym wypadku podziała na mnie magia: okładki, opisu, oraz ciekawość. Skoro nominowano ją do Nebuli i Hugo, to chyba Nora rzeczywiście potrafi pisać a w takim wypadku, jest fenomenem, z którym warto się zapoznać. Od czasu Moersa, kurczątko, nie czytałam żadnej dobrej książki fantasy. Ale cóż... Powiem najszczerzej jak się da: Nora została wyróżniona chyba wyłącznie przez wzgląd na swoją płeć i rasę. Jakże boleśnie się na niej zawiodłam.

Po pierwsze, sama postać głównej bohaterki i zarazem narratorki, Yeine Darr, kojarzyła mi się od samego początku z biedną, opuszczoną gąską, taką typową dziunią, która ni to jest delikatna i nieśmiała, a zarazem drzemią w niej, jak w Ally McBeal dzikie żądze. Po nagłej śmierci matki, Yeine trafia do wielkiego miasta Sky, gdzie niemal z biegu staje się obiektem -- a i owszem, "dzikich" -- knowań zepsutych kuzynów, etc. Rozchwiana emocjonalnie, musi z dnia na dzień przetrawić nieznaną przeszłość swej matki, swoje królewskie korzonki, i jak to zwykle bywa w takich bajeczkach, korona i tron już czekają na nią. Pamiętając jednak iż w opisie książki stało jak byk: "Bogowie i śmiertelnicy", z biegu dosłownie zderzamy się z pradawnymi bóstwami, które -- doprawdy -- nie mają nic innego do roboty, jak uwodzić dzikuskę z Północy podczas gdy ona, jakże rozdarta na pół a nawet ćwiartkę, walczy ze sobą aby tym podszeptom nie ulec. Bądźmy ze sobą szczerzy, były już: elfy, magowie, wampiry, wilkołaki, demony... Czemu by nie pobawić się "bożkami"? Niejaki Nahadoth, stwórca wszechświata (hm... a co się będziemy ograniczać ;) zapałał wielką namiętnością do wnuczki króla Dekarty, władcy Imperium Arameryjskiego (??, o ile nie przekręciłam nazwy), pod którego pieczą znajduje się owych sto tysięcy królestw.

I na tym zasadniczo zasadza się cała powieść. Nużące to jak diabli, co najmniej tak samo jak ściek w rozlewisku, głupie jak seks w wielkim mieście, choć tam przynajmniej pojawia się inteligentne poczucie humoru plus klimat NY; płaskie i seplate, jak powiedziałaby koffana Donia, także -- zdecydowanie nie polecam, chyba że kręcą was romansidła, przeplecione dla niepoznaki pseudo-intrygą, paranormalnymi bzdetami z pogranicza "Teletubbies", czyli macie z naście lat, jesteście dziewicami w wybujałą wyobraźnią i kręcą was psychodeliczne demony, pół-bogowie z odzysku, gdyż domowy wibrator już nie wystarcza. Wiem, jak to zabrzmi, znów będę posądzona o rasizm, ale po raz kolejny wyszło na moje, że wśród ciemnoskórych nad wyraz rzadko zdarzają się intelektualiści, ludzie uzdolnieni pod kątem pisarskim. Na palcach jednej ręki można takich wymienić i tylko dlatego, że pochodzili z mieszanych rodzin. Nie pojmuję, jak można z taką premedytacją oszukiwać czytelników.

Moja rada dla was, kochani: Jeśli przeczytacie kiedyś na okładce jakiejkolwiek książki, że była nominowana do wielu prestiżowych nagród, etc-, ale nie dostała żadnej z nich (O, Dziwo!), od razu niech włączy się w waszej głowie alarm. Gdyby to rzeczywiście był taki talent, no cóż... Chyba by jednak jakąś nagrodę dostała, czyż nie? To akurat, że tak wielu ludzi kupiło na Amazon.com jej książki jeszcze o niczym nie świadczy. Średnio na jednego białego w Ameryce przypada sześciu-ośmiu innej nacji, niech by tylko połowa z nich kupiła jej książki... Rozumiecie do czego piję? ;]- I w du... żym poważaniu mam jak to brzmi. Jak mnie irytuje śmieciowa-literatura, nie macie pojęcia, zwłaszcza w dobie sukcesywnego wyniszczania lasów amazońskich, powinno się kogoś za takie marnotrawstwo najzwyczajniej w świecie powiesić za jądra, a niech czuje, za co ta kara! A co?? ];]-

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zimowy wiatr na twojej twarzy

W rodzinie Álvarezów wszyscy oprócz Guilléna są falangistami, nie przeszkadza im to utrzymywać serdecznych stosunków, a z przybraną siostrą Leną łączy...

zgłoś błąd zgłoś błąd