Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

O modlitwie. Listy do Malkolma

Tłumaczenie: Magda Sobolewska
Wydawnictwo: Esprit
7,64 (72 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
6
8
23
7
23
6
8
5
2
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Letters to Malcolm
data wydania
ISBN
978-83-61989-65-3
liczba stron
198
kategoria
religia
język
polski
dodała
nikalil

O modlitwie. Listy do Malkolma to ostatnia ukończona przez Lewisa książka, wydana drukiem już po jego śmierci. Pomyślana jako zbiór osobistej korespondencji z przyjacielem, napisana została z myślą o ludziach pokroju samego autora – nawróconych na chrześcijaństwo w dorosłym życiu i potrzebujących wsparcia w codziennym praktykowaniu wiary. Miłośnicy Lewisa znajdą w tej książce echa jego...

O modlitwie. Listy do Malkolma to ostatnia ukończona przez Lewisa książka, wydana drukiem już po jego śmierci. Pomyślana jako zbiór osobistej korespondencji z przyjacielem, napisana została z myślą o ludziach pokroju samego autora – nawróconych na chrześcijaństwo w dorosłym życiu i potrzebujących wsparcia w codziennym praktykowaniu wiary. Miłośnicy Lewisa znajdą w tej książce echa jego licznych esejów, Listów starego diabła do młodego, a nawet – w niemal lirycznych rozważaniach o zmartwychwstaniu – Opowieści z Narnii. Charakterystyczny styl Lewisa, potrafiącego pisać prosto, obrazowo i z właściwym sobie poczuciem humoru nawet o najbardziej skomplikowanych kwestiach wiary, sprawia, że książka ta – by użyć jego własnych słów – stanowi kolejną „plamę Bożego światła w lesie naszego doświadczenia”. Dzięki Listom do Malkolma obcujemy z Lewisem takim, jakim znali go przyjaciele wędrujący z nim razem przez zielone okolice Oxfordu i Cambridge albo uczestniczący w niekończących się dyskusjach nad kuflem piwa.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Esprit, 2011

źródło okładki: http://www.esprit.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 650
Ineluki | 2012-01-14
Przeczytana: 13 stycznia 2012

Czego można oczekiwać od książki o takim tytule? Trudnego, ciągnącego się w nieskończoność traktatu filozoficzno-teologicznego, przez który dadzą radę przebrnąć tylko desperaci? Trudnych słów, skomplikowanych rozważań, pokrętnego tłumaczenia?
Nic z tych rzeczy.

Pierwsze, co zaskakuje w tej przepięknie wydanej książce (tak, godna jest, by stawiać ją za wzór dla składaczy takich jak ja nieszczęsna), to forma. Lewis postawił na korespondencję, prowadzoną z przyjacielem, Malkolmem. Chociaż ten tak naprawdę nigdy nie istniał, Lewis zręcznie prowadzi swoją mistyfikację, na poły żartobliwie, na poły poważnie wplatając nieco prywaty w te nigdy nie wysłane listy. Prowadzi dialog sam ze sobą, usiłując odpowiedzieć na dręczące pytania o modlitwę, pytania, których na co dzień nie zadajemy, nad którymi zwykle się nie zastanawiamy.

Lewis nawrócił się późno, jako dorosły człowiek. Był kimś o wspaniałym, wrażliwym umyśle, stanowił więc ostatnią osobę, która mogłaby chodzić do kościoła i klepać wyuczone formułki bez wnikania w ich sens i znaczenie. Nic w tym dziwnego, że opanowały go różne przemyślenia, które potem wyłożył w tej małej - bo niespełna 200-stronicowej - książeczce.

Swoje rozważania ujął w piękny, gawędziarski język, prosty i dokładny jednocześnie. To dzięki temu książka jest przyjemna w odbiorze, a treść zrozumiała i czytelna.

Wydaje mi się, że nie powinna to być książka, którą raz się przeczyta jednym ciągiem i odłoży. To jedna z tych, które stają się przewodnikiem, do którego wraca się w potrzebie, która pomaga zastanowić się nad sensem modlitwy i wyjaśnia wątpliwości. Lewis opowiada o swoich doświadczeniach i przemyśleniach w tej dziedzinie tak przekonująco, że z przyjemnością zaczyna się traktować jego słowa jako autorytet. Zwłaszcza, że nie istnieją według mnie powody, by mu nie wierzyć - nie prowadzi suchych dywagacji, ale każdą myśl "wypróbowuje", konfrontuje z teologią chrześcijańską i Biblią, ale także z prawdziwym doświadczeniem, jakie stało się jego udziałem bądź jakie przeprowadza w swojej wyobraźni. I chociaż Lewis należał do kościoła anglikańskiego, to różnice nie mają żadnego znaczenia. Zresztą, jak w posłowiu czytamy, dziś pewnie on sam przeszedłby na katolicyzm.

Co jest jeszcze wspaniałego w tej książeczce? Okruchy angielskiej literatury. Spotkamy tutaj chociażby Blake'a, Thoreau czy Wordswortha, z którymi miałam już kiedyś do czynienia, a których sobie cenię. A przy okazji, słyszeliście o "Waldenie", nad którym Thoreau spędził dwa lata w zbudowanej przez siebie drewnianej chatce?

Choć to książka filozoficzna, brak jej zadęcia. Lewis, mówiąc z perspektywy zwykłego "użytkownika" modlitwy bardzo zbliża nas do tematu, nie pozwala mu się rozpełznąć i popaść w zbytnie teoretyzowanie. W końcu "nawet królowa Wiktoria nie lubiła, gdy przemawiano do niej, jakby była >>oficjalnym posiedzeniem

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Womanizer

Kolejna część cyklu. Historia napisana w tym samym tonie co poprzednie. Bohaterowie są nam już znani z poprzednich tomów. Tym razem rzecz dotyczy młod...

zgłoś błąd zgłoś błąd