Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wir

Tłumaczenie: Dominika Rycerz-Jakubiec
Cykl: Trylogia Ryfterów (tom 2)
Wydawnictwo: Ars Machina
7,23 (383 ocen i 42 opinie) Zobacz oceny
10
11
9
32
8
113
7
140
6
57
5
27
4
2
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Maelstrom
data wydania
ISBN
9788393231928
liczba stron
392
język
polski
dodała
kasia

Oto jak skończy się świat. Wybuch jądrowy na głębokomorskim ryfcie. Celem ataku był pradawny mikrob – tak żarłoczny, że mógłby doprowadzić do zagłady całej biosfery – oraz garstka amfibiotycznych ludzi zwanych ryfterami, którzy nieumyślnie wypuścili go na zewnątrz po trzech miliardach lat odosobnienia. Powstałe w wyniku wybuchu tsunami pochłonęło wiele milionów istnień. Nie było innego...

Oto jak skończy się świat.

Wybuch jądrowy na głębokomorskim ryfcie. Celem ataku był pradawny mikrob – tak żarłoczny, że mógłby doprowadzić do zagłady całej biosfery – oraz garstka amfibiotycznych ludzi zwanych ryfterami, którzy nieumyślnie wypuścili go na zewnątrz po trzech miliardach lat odosobnienia.

Powstałe w wyniku wybuchu tsunami pochłonęło wiele milionów istnień. Nie było innego wyboru – ocalenie świata usprawiedliwia przypadkowe ofiary.

Gorzej, że ktoś chybił.

Zachodnie wybrzeże Ameryki Północnej legło w gruzach. Miliony uchodźców gromadzą się wokół mitycznej postaci, która w tajemniczy sposób wyłoniła się z oceanu. Świat, który chyli się już ku upadkowi, ledwie zauważa kolejną plagę, szerzącą się na wybrzeżu. Coś ogromnego i nieludzkiego, ukrytego we wnętrzu pędzącej na złamanie karku dżungli, zwanej kiedyś Internetem, próbuje dosięgnąć kobiety o zatopionej w piersi maszynerii i pustych, białych oczach. Kobiety, której działaniami kieruje wściekłość. Kobiety, która nosi w sobie Armagedon.

Na imię jej Lenie Clarke. Jest ryfterką. I nie jest nawet w połowie tak martwa, jak się wszyscy spodziewali.

W jej mniemaniu cały cholerny świat jest tylko jedną, wielką przypadkową ofiarą...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Ars Machina, 2011

źródło okładki: http://arsmachina.pl/books/8

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 522
Sławek Jurusik | 2013-05-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 21 maja 2013

Tornado defetyzmu

Wir to kontynuacja Rozgwiazdy, debiutanckiej powieści kanadyjskiego pisarza science-fiction, Petera Wattsa. O sukcesie poprzedniczki zadecydowała specyficzna atmosfera wyobcowania i izolacji od świata oraz autentyczność, będąca zasługą wykształcenia pisarza. Drugi tom trylogii ryfterów pozbawiony jest pierwszej z powyższych cech, mimo tego jednak nadal trudno mówić o spadku poziomu. Czym broni się Wir?

W ramach przypomnienia: pierwsza część przedstawiała historię kilku outsiderów, wśród których spotkać mogliśmy morderców, pedofilów czy ofiary gwałtu, zesłanych na dno Pacyfiku z zadaniem obsługi podwodnej stacji, czerpiącej energię geotermalną z jednego z kominów oceanicznych. W trakcie prac członkowie załogi przez przypadek uwolnili nieznanego do tej pory mikroba, który zagrażał dalszemu istnieniu wszystkich gatunków. By zapobiec rozprzestrzenieniu się intruza zaangażowana w działania na dnie Oceanu Spokojnego korporacja postanawia wysadzić w powietrze całą stację, pozbawiając życia jej pracowników i likwidując problem w zarodku. Okazuje się jednak, że co najmniej dwóch członków załogi uszło z życiem i dostało się do zachodniego brzegu Stanów Zjednoczonych.

W centrum wydarzeń znów mamy Lennie Clarke, kobietę zahartowaną przez trudne dzieciństwo i żądzę zemsty na ludziach, którzy jako zapłatę za włożony w obsługę stacji trud oferowali jej śmierć. Watts wykreował swego rodzaju Nemezis – postać odzianej w czerń kobiety, która – wynurzywszy się z oceanu – zdeterminowana, kierowana zamiarem wymierzenia sprawiedliwości wręcz prosi się o mityczne skojarzenie. Z czasem jej podróż także nabiera symbolicznego znaczenia, nasuwając skojarzenie z biblijną drogą krzyżową – bita, gwałcona i poniżana brnie przez wypalone i zniszczone trzęsieniami ziemi wybrzeże Ameryki, nie zastanawiając się tak naprawdę dogłębnie nad sensem własnej krucjaty i szansami na powodzenie. Wiedziona wykształconymi w nieludzkich warunkach instynktami, świadomością bycia przez całe życie ofiarą oraz chęcią wyrównania rachunków staje się jednak bohaterem ludu, kimś niemalże czczonym przez marionetkowych obywateli, którzy – podobnie jak ona – zostali dotknięci zniszczeniem, spowodowanym decyzjami potężnych korporacji.

Jak wspomniałem, w Wirze nie doświadczymy atmosfery charakterystycznej dla poprzeczniki. Akcja prawie całej powieści toczy się na kontynencie, gdzie cisza i prowadząca do szaleństwa atmosfera samotności zostają zastąpione przez równie destruktywny chaos, zniszczenia i anarchię. Tym razem Watts skupia się na tematyce nieco banalniejszej niż w części pierwszej. Przeciwnikiem bohaterów oraz zagrożeniem, przed jakim chce nas ostrzec autor, jest bowiem rozwijająca się w niezwykłym tempie technika, której twory pod względem sztucznej inteligencji coraz szybciej zaczynają dorównywać człowiekowi. Podążając śladem bohaterów widzimy panoramę społeczeństwa sterowanego elektroniką i coraz nowszymi zdobyczami ludzkiego umysłu, mającymi wpływ na wszystkie dziedziny życia – karierę zawodową, praktyki seksualne czy stan psychiczny (szczególnie dużo miejsca pisarz poświęcił kwestii ludzkiego sumienia, ukazując, w jaki sposób można nim kierować za pomocą odpowiednich narzędzi).

O tego typu zagrożeniach pisano jednak już wielokrotnie, wielu więc powie – nihil novi, a racji trudno im będzie odmówić. Tym jednak, co czyni prozę Wattsa wyjątkową, jest jego warsztat pisarski. Podobnie jak w poprzednim tomie, język w Wirze jest niezwykle specyficzny – pozbawiony emocji, zimny, rachityczny, a jednocześnie przesiąknięty intelektualnymi grami, nomenklaturą związaną z rozmaitymi naukami ścisłymi, solidną dawką erudycji, wulgaryzmów i brutalnych, naturalistycznych opisów rozmaitych dantejskich scen – morderstw, linczów czy gwałtów. Styl idealnie wręcz komponuje się z nakreślonym przez pisarza obrazem pozbawionego ludzkich odruchów świata, w którym o wszystkim decydują niedosięgalne korporacje, najwyższe zdobycze techniki i prawo pięści, tworzące na nowo bezlitosną dla słabych drabinę społeczną.

Wizja Wattsa jest pełna defetyzmu, przygnębiająca do tego stopnia, iż czytelnik – obserwując działania bohaterów, mające na celu ratowanie świata – zaczyna się zastanawiać, czy mają one jakikolwiek sens. Rzeczywistość widziana oczami Kanadyjczyka przeraża, a jednocześnie niezwykle nurtuje i pozostawia odbiorcę z całą masą refleksji, dotyczących kierunku, w jakim podąża ludzkość. Warto dodać, że pod względem prawdopodobieństwa zaistnienia tego typu sytuacji powieść dorównuje poprzedniczce (szczególnie jeśli zwrócimy uwagę na zamieszczone pod koniec tomu bogate objaśnienia), a więc być może zarysowana sytuacja nie odbiega tak daleko od tego, co możemy zaobserwować za oknem. Kto wie, czy nie jesteśmy tylko stadem owiec?

Zapraszam na http://villmar.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dolores Claiborne

Dolores Claiborne. Jak niezwykle przyjemnie było do niej powrócić po wielu latach. To jedna z moich ulubionych powieść Stephena Kinga. Tym razem w wer...

zgłoś błąd zgłoś błąd