Dziennik

Książka jest przypisana do serii/cyklu "Dzienniki, listy". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,52 (42 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
2
8
18
7
15
6
4
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308048085
liczba stron
462
język
polski
dodała
Ag2S

Fragmenty dziennika jednej z najwybitniejszych poetek polskich obejmujące lata 2008-2010, ale opowiadające o jej całym powojennym życiu. Julia Hartwig sięga pamięcią wstecz aż po drugą połowę lat 40. i swój ówczesny pobyt w Paryżu na stypendium rządu francuskiego. Wspomina koncerty młodego Jehudy Menuhina i wschodzącej gwiazdy Juliette Greco, spektakle w Comédie Française, a także zadymione...

Fragmenty dziennika jednej z najwybitniejszych poetek polskich obejmujące lata 2008-2010, ale opowiadające o jej całym powojennym życiu.

Julia Hartwig sięga pamięcią wstecz aż po drugą połowę lat 40. i swój ówczesny pobyt w Paryżu na stypendium rządu francuskiego. Wspomina koncerty młodego Jehudy Menuhina i wschodzącej gwiazdy Juliette Greco, spektakle w Comédie Française, a także zadymione knajpki Dzielnicy Łacińskiej, w których można było spotkać Sartre'a czy Tzarę. Dalej opowiada o wspólnym życiu z Arturem Międzyrzeckim, podróżach (francuskich, amerykańskich, włoskich). Wraca też myślą do znajomych, kreśląc znakomite portrety wielu znanych i cenionych postaci: od Josifa Brodskiego przez Marka Edelmana po Jana Lebensteina.

Wydanie Dziennika jest jedynym w swoim rodzaju zwieńczeniem jubileuszowego roku autorki.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2011

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
jusola książek: 3652

W świecie Julii Hartwig

„Dziennik miał być pretekstem do rzucania wspomnień o ludziach. (…) Wydawało mi się to takie proste i naturalne, spodziewałam się, że wciąż podsuwać mi się będą obrazy ludzi, którzy z całą realnością tkwią w przebiegu naszego życia. Okazało się jednak, że najbardziej żarłoczna jest codzienność i to, co mi się właśnie przydarza, przede wszystkim oczekuje na zapis, a na dalsze rozważanie wiele miejsca ani czasu nie ma.”*

Tak Julia Hartwig, uznana poetka, eseistka, tłumaczka, pisze w swym „Dzienniku” o jego idei. Jednak to nie tyle zapiski o prozaicznej codzienności, co opowieść o niezwykłej aktywności życiowej, którą wypełniają i obcowanie z literaturą, sztuką, i pisanie, czasem ocenianie dzieł innych, np. w ramach przewodniczenia jury Nagrody Mediów Publicznych w 2008r. (interesujące refleksje na temat kondycji polskiego pisarstwa współczesnego), także podróżowanie, spotkania z czytelnikami, prace redakcyjne wokół własnych tomów poetyckich czy tekstów eseistycznych do czasopism, np. „Kwartalnika Artystycznego”, aktywność medialna, wreszcie kontakty z przyjaciółmi, rodziną.

Na hipotetyczne pytanie o to, czym wypełnia swój czas poeta, Julia Hartwig odpowiada niezwykle wyczerpująco, a przy tym z niebywałą skromnością, bo w trakcie lektury można natknąć się na taką refleksję, towarzyszącą notowaniu wydarzeń z jej udziałem: „stanowczo za dużo honorów”**. Ponieważ zapiski w dzienniku obejmują czas tak nieodległy (lata 2008-2010), możemy śledzić reakcje poetki na aktualne życie...

„Dziennik miał być pretekstem do rzucania wspomnień o ludziach. (…) Wydawało mi się to takie proste i naturalne, spodziewałam się, że wciąż podsuwać mi się będą obrazy ludzi, którzy z całą realnością tkwią w przebiegu naszego życia. Okazało się jednak, że najbardziej żarłoczna jest codzienność i to, co mi się właśnie przydarza, przede wszystkim oczekuje na zapis, a na dalsze rozważanie wiele miejsca ani czasu nie ma.”*

Tak Julia Hartwig, uznana poetka, eseistka, tłumaczka, pisze w swym „Dzienniku” o jego idei. Jednak to nie tyle zapiski o prozaicznej codzienności, co opowieść o niezwykłej aktywności życiowej, którą wypełniają i obcowanie z literaturą, sztuką, i pisanie, czasem ocenianie dzieł innych, np. w ramach przewodniczenia jury Nagrody Mediów Publicznych w 2008r. (interesujące refleksje na temat kondycji polskiego pisarstwa współczesnego), także podróżowanie, spotkania z czytelnikami, prace redakcyjne wokół własnych tomów poetyckich czy tekstów eseistycznych do czasopism, np. „Kwartalnika Artystycznego”, aktywność medialna, wreszcie kontakty z przyjaciółmi, rodziną.

Na hipotetyczne pytanie o to, czym wypełnia swój czas poeta, Julia Hartwig odpowiada niezwykle wyczerpująco, a przy tym z niebywałą skromnością, bo w trakcie lektury można natknąć się na taką refleksję, towarzyszącą notowaniu wydarzeń z jej udziałem: „stanowczo za dużo honorów”**. Ponieważ zapiski w dzienniku obejmują czas tak nieodległy (lata 2008-2010), możemy śledzić reakcje poetki na aktualne życie polityczne. Julia Hartwig nie kryje swoich sympatii czy antypatii politycznych i krytycznie odnosi się do polskiej polityki. Postać poetki imponuje dojrzałością, szacunkiem dla człowieka, uznaniem wartości kultury, wewnętrzną równowagą, której już zachwiać zapewne nie zdoła zdumiewająca czasem banalnością, trywialnością i bezczelnością zła rzeczywistość.

Szacunek dla ludzi wysoce etycznych, z poczuciem odpowiedzialności wobec świata widać także w miniportretach przyjaciół, o których tak często wspomina Pani Julia. Szczególnie ujmujące są te, które powstają przy okazji refleksji związanych z odchodzeniem: Gustawa Holoubka, Bronisława Geremka, Marka Edelmana, Leszka Kołakowskiego. Na wieść o śmierci Ireny Sendlerowej zapisuje w dzienniku: „Wielka jest siła świeckiej moralności, świeckiego powołania ludzkiego”***. Wraz z przywoływaniem szlachetnych postaw takich ludzi pojawia się polska powojenna historia, jak choćby refleksje o Marcu’68.

Poetka wprowadza nas także w swoje „początki”, czyni to w eseju poprzedzającym zapisy typowe dla dziennika. Wspomina czas, który spędziła we Francji, kiedy to w 1947r. wyjechała na stypendium do Paryża. Ten 3-letni pobyt tak charakteryzuje: „Myślę, że ten skok w nieznane, w porządek, co tu mówić, bardziej ucywilizowany, to była najcenniejsza zdobycz, jaką przyniósł mi ówczesny wyjazd.”**** Biblioteki, muzea, ludzie, podróże, praca nad monografią o Apollinairze – to czas francuski, krótki, choć wyznaczający przestrzeń, do której będzie powracać. Dalej pokrótce charakteryzuje dalsze koleje swego życia, wspominając pobyt w Ameryce, a także okres stanu wojennego w Polsce, na którym ta część się zamyka.

Materię dziennika wypełniają spotkania z ludźmi kultury, nie tylko żyjącymi, współczesnymi, ale i tymi, z którymi obcować można już jedynie dzięki pozostawionym przez nich dziełom. Nie sposób wyliczyć nazwisk, z którymi zetknie się czytelnik: G.Apollinaire, J.Bocheński, J.Czapski, F.Dostojewski, T.S.Eliot, G.Flaubert, W.Gombrowicz, Z.Herbert, K.Jeleński, R.Kapuściński, J.Lebenstein, T.Łubieński, A.Mickiewicz, Cz. Miłosz, G.Nerval, R.Przybylski, A.Rimbaud, A.Słonimski, J.Turowicz, A.Wajda, A.Zagajewski… Wielokrotnie pojawia się także nieżyjący już mąż poetki Artur Międzyrzecki.

Dziennik Julii Hartwig jest więc lekturą przebogatą. Odsyła nas nieustannie w kierunku innych tekstów, dzieł malarskich, filmowych, w kierunku wybitnych osobistości. Uczy refleksji nad lekturami, zdarzeniami, historią. Przyciąga kulturą słowa, szacunkiem dla czytelnika, bogactwem myśli. A jego walory podkreśla także przecież eleganckie wydanie: twarda oprawa, zażółcone strony przywodzące na myśl kolor kartek starych zeszytów, fotografie poetki w gronie rodzinnym i przyjaciół.

Lektura obowiązkowa na dla tych, którzy twórczość poetki już znają, nie tylko poetycką, ale i wcześniejsze zapiski związane z podróżami do Francji i USA (np. „Zawsze powroty. Dzienniki podróży” wydane przez Wydawnictwo Sic! w 2001), ale i doskonała okazja, by poprzez spotkanie z codziennością i lekturami poetki ku jej twórczości się dopiero zwrócić.

Justyna Radomińska

* Hartwig Julia, Dziennik, Wydawnictwo Literackie, Kraków 201, s. 196.
**Ibid. s. 101.
***Ibid. s. 114.
****Ibid. s. 10.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (12)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 26
Ewak | 2018-05-14
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 marca 2018

Bardzo dobra!

książek: 1416
Gusiołki | 2017-06-05
Na półkach: Przeczytane

Warta polecenia.

książek: 913
yootsuu | 2016-07-25
Przeczytana: 24 lutego 2016

po dziennik sięgnęłam ze względu na to, że Julia Hartwig była żoną Międzyrzeckiego, o którym piszę pracę magisterską. chciałam poznać trochę lepiej kobietę, z którą żył i z którą pracował - moja praca dotyczy jego tłumaczeń, którymi zajmowali się we dwoje, prezentując polskiej publiczności twórczości wielkich poetów amerykańskich i francuskich.

dziennik Julii Hartwig, który miał być formą spisania wspomnień i udokumentowania przeszłości, okazał się zapisem codzienności. przyznam, że okazało się to nawet ciekawsze. czytanie o niedawnych wydarzeniach i refleksjach na ich temat z perspektywy poetki, tłumaczki, osoby tak zaangażowanej w polską kulturę jest bardzo ciekawe. jednak autorka jest przede wszystkim kobietą - kobietą, która swoje przeżyła, widziała, czytała. która doświadczyła w swoim życiu sporego kawałka historii i, ze względu na to i swój wiek, oferuje czytelnikom fascynujący punkt widzenia. bo, pomyślmy: czy często ktoś pyta o opinię na temat bieżących wydarzeń ludzi...

książek: 779
Monika | 2016-04-25
Przeczytana: 24 kwietnia 2016

Nie jestem do końca przekonana, czy to był rzeczywiście dziennik. Długie przerwy między kolejnymi zapisami, a i treść często nawet jeśli miała źródło w dniu dzisiejszym autorki odnosiła się do spraw przeszłych. Ale to drobiazg, kwestia nazewnictwa tylko, bo otrzymujemy po prostu piękną, mądrą, niezwykle erudycyjną prozę Julii Hartwig. Nie znajdziemy tu zbyt wielu odniesień do jej życia osobistego poza literackiego. Ale za to przeczytamy piękne wspomnienia o przyjaciołach (bo Hartwig jest wzruszająco wierna i lojalna w swych przyjaźniach), notatki z lektur i podróży. Piękna proza do niespiesznego smakowania.

książek: 399
Iwona | 2014-12-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 grudnia 2014

Niewielu już pisarzy pisze po polsku tak pięknie i dobrze, unikając jednocześnie słownego blichtru, silenia się na oryginalność. Dla samego języka warto czytać wszystko co wychodzi spod pióra Julii Hartwig. "Dzienniki" dodatkowo uwodzą refleksjami na temat znanych autorce postaci (pięknie nakreślone sylwetki m.in. Marka Edelmana, Juliana Stryjkowskiego, Józefa Szczepańskiego, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego) oraz przemyśleniami na temat czytanych lektur... chciałoby się każdą ze wspomnianych przez autorkę książek przeczytać samemu.
W "Dziennikach" nie brakuje też zapisków odnośnie wydarzeń dnia codziennego, dzięki czemu wiele istotnych faktów z lat ubiegłych można sobie przypomnieć i co ważniejsze poznać punkt widzenia Julii Hartwig.
Niezwykle inspirująca lektura, tak samo jak zresztą cała postać Julii Hartwig.

książek: 647
Magdalena | 2013-12-02
Na półkach: Przeczytane

Choć jestem w połowie tomu, brakuje mi słów by oddać wrażenia z lektury. Gdyby nie konieczność rannego spaceru z psem a potem udania się do pracy czytałabym od wieczora do świtu, a może nawet do końca książki :-)
Po przeczytaniu mogę napisać, że jestem zauroczona "Dziennikiem", wspaniała proza. Nie przeczę, że na moją ocenę wpływa to, iż podzielam większość poglądów Autorki.

książek: 1
Paweł Zawadzki | 2013-11-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 listopada 2013

Bardzo ciekawe przemyślenia. Razi mnie trochę, że wszyscy znajomi poetki są tacy wspaniali, bez skazy, a jedyny czarny charakter w tej książce to Lech Kaczyński. Autorka posuwa się nawet do żądania impeachmentu (str 79).

książek: 1016
rokita49 Boruta | 2013-06-14
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 01 września 2012

Ten dziennik jest obcowaniem z żywym,mądrym człowiekiem.Wracam do niego często i zawsze odkrywam coś nowego.

książek: 2026
Monka | 2012-08-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 sierpnia 2012

Książka niezwykle ciekawa i wartościowa. Napisana jasną, elegancką polszczyzną. Polecam!

książek: 282
AgMa | 2012-03-17
Na półkach: Przeczytane

Kartkuję Dziennik Julii Hartwig, przeglądam swoje podkreślenia i zapiski na marginesach, i nie wiem, jak ująć to, co odczuwam po lekturze tej książki.

To trzeci tom dzienników jednej z najwybitniejszych poetek polskich po Dzienniku amerykańskim z 1980 r. (zapis pobytu w Ameryce w latach 1971-1974) i Zawsze powroty z 2001 r. (zapis pobytów m.in. w Paryżu i Nowym Jorku w latach1986-1992). Ten trzeci tom zawiera fragmenty dziennika, obejmujące lata 2008-2010, ale tak naprawdę opowiadają o całym powojennym życiu Hartwig.

Autorka we wstępie pisze:

„Tym razem tematem jest moje życie osiadłe, a więc Warszawa, gdzie mieszkam od lat i skąd w opisanym czasie kilkakrotnie wyprawiałam się za granicę, do Rzymu, Sieny, Udine i Triestu.

Dziennik ten mówi obszerniej niż poprzednie o mojej pracy i ważnych wydarzeniach w życiu politycznym i społecznym, ale chyba najwięcej jest w nim wspomnień o niezapisanych dotąd kolejach mojego losu, o przyjaciołach, również tych, którzy już odeszli....

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Julia Hartwig w PEN Clubie

Polski PEN Club zaprasza na spotkanie z Julią Hartwig w 90-lecie Poetki po wydaniu tomu poezji "Gorzkie żale" i "Dziennika". Poetkę powita i spotkanie poprowadzi Iwona Smolka. Wiersze odczyta Autorka.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd