pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!
Szukając Noel
„Pamiętaj, liczy się tylko miłość”
Gdy Mark był dzieckiem, mama opowiadała mu, że anioły czasem przebierają się za ludzi i schodzą na ziemię. Gdy dorósł, zwątpił w te słowa. Kiedy jednak znalazł się...
„Pamiętaj, liczy się tylko miłość”
Gdy Mark był dzieckiem, mama opowiadała mu, że anioły czasem przebierają się za ludzi i schodzą na ziemię. Gdy dorósł, zwątpił w te słowa. Kiedy jednak znalazł się na samym dnie, ponownie w nie uwierzył.
Mark Smart był życiowym nieudacznikiem, który nigdzie nie potrafił znaleźć dla siebie miejsca. Los postawił jednak na jego drodze niezwykłą dziewczynę - Macy. Uczucie, którym ją obdarzył różniło się od jego dotychczasowych związków: „to tak jakby porównać Święto Pracy z Bożym Narodzeniem”. Gwiazdka nie może jednak trwać wiecznie, a miłość Marka i Macy napotka na niespodziewane przeszkody. Czy mroczne wydarzenia z przeszłości muszą rozdzielić ich na zawsze?
Richard Paul Evans - autor bestsellerowych Stokrotek w śniegu - udowadnia, że zanim życie wręczy nam najwspanialszy prezent, pakuje go starannie w przeciwności losu. Ta wzruszająca opowieść to dowód na potęgę miłości, która zdolna jest do pokonania każdej przeszkody.
pokaż więcej.
źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2011
źródło okładki: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3180,Szukaj%C4%85c_Noel
Moja Biblioteczka

Oficjalna recenzja
Współczesna baśń
Richard Paul Evans nie rozczarowuje czytelników, serwując nam kolejną współczesną baśń, w której dobrzy bohaterowie są zawsze dobrzy, źli do końca tkwią w swoich błędach, choć czasem nagle odnajdują w sobie poczucie winy, postanawiają się zmienić i zadośćuczynić tym, których skrzywdzili, a ostatecznie dobro i tak zwycięża. Schematyczne? Być może. Ale czy nie tego właśnie od czasu do czasu potrzebujemy? Przecież baśniom Andersena też można zarzucić, że są przewidywalne i zawsze zwycięża w nich dobro, a mimo tego prawie każdy z nas je czytał i wspomina z przyjemnością.
„Szukając Noel” to piękna opowieść o poszukiwaniu siebie, rodzinnych więzach, powrotach do przeszłości i, jakże by inaczej, o miłości. Nie zachwyca bogactwem opisów i wielością krajobrazów. Wręcz przeciwnie – jest krótka i treściwa, niesie swoje przesłanie w prostych słowach i dzięki temu bez problemu trafia do czytelnika.
Poznajemy losy dwójki bohaterów – Marka, który wyjechał na studia, żeby uciec z rodzinnego domu przed ojcem oraz Macy, która w dzieciństwie przeżyła koszmar wielu rodzin zastępczych, adopcji i rozdzielenia z siostrą. Kiedy spotykamy ich pierwszy raz, Macy postanawia odnaleźć ojca i siostrę, Markowi umiera matka. Wtedy także spotykają się sami bohaterowie... Chociaż sami nie potrafią sobie poradzić z własnymi problemami, okazuje się, że mogą pomóc sobie wzajemnie. I tak zaczyna się ta historia...
Nie jest to lektura dla czytelnika poszukującego ambitnej powieści o rozbudowanej fabule i zaskakujących zwrotach akcji. Ale świetnie nadaje się na długie wieczory i kiepski nastrój. Błyskawicznie sobie z nim radzi!
Katarzyna Marondel
Opinie znajomych
-
1161ostatnia dodana przez Malwina, 1 tydzień 19 godzin 17 minut 4 sekundy temu, w grupie wymienię/sprzedam
-
545
-
4287wymienię/sprzedam (archiwalny) (zamknięty)ostatnia dodana przez Aithusa, 20 tygodni 2 dni 17 minut 37 sekundy temu, w grupie wymienię/sprzedam
Opinie czytelników
Kiedy kończyłam czytać ostatnią książkę znów stanęłam przed dylematem pod tytułem "Która książka następna?". I nagle mnie olśniło. Otóż siedząc opatulona kocem z książką w ręku i kubkiem gorącej czekolady w drugiej dłoni pomyślałam: "Muszę wyglądać podobnie jak ta laska z okładki książki Evansa". Zaraz po przeczytaniu ostatnich linijek "Misery" zaczęłam szukać owego tytułu. Postanowiłam, że skoro aura jest raczej mroźna, za oknem pruszy śnieg, to książka z kobietą w czapce i szaliku popijającą coś (najwyraźniej ciepłego) jest jak najbardziej na miejscu. Tym bardziej, że "Szukając Noel" przeleżała u mnie całą wiosnę i lato. Najwidoczniej czekała na swój moment i to był ten najwłaściwszy...
Tak rozpoczęła się moja przygoda z historią Marka - mężczyzny, który pewnego dnia traci sens życia. Na dodatek psuje mu się samochód i wtedy na jego drodze staje... Macy. Kobieta, która go zafascynowała od pierwszych chwil. Brzmi zwyczajnie i banalnie? Bo tak jest z tym, że kobieta ma pewne tajemnice...
„Zwykle, zanim życie wręczy nam swoje najwspanialsze prezenty, owija je starannie w największe przeciwności losu"
Richard Paul Evans to znany amerykański pisarz, którego każda wydana książka staje się bestsellerem na liście New York Timesa. Zanim został tak popularnym pisarzem, pracował jako dyrektor reklamy i publicysta. Autor obecnie mieszka w Salt Lake City z żoną i dziećmi.
Czytałam na waszych blogach same dobre recenzje książek tego autora, więc postanowiłam nie być w tyle i zapoznać się z jego twórczością. Poza tym zachęciła mnie okładka książki, jak się okazało zapowiedź ciekawej i wzruszającej lektury.
Marka, głównego bohatera powieści i zarazem narratora poznajemy w chwili, gdy postanawia popełnić samobójstwo. Chłopak wyjechał z rodzinnego domu na studia. Była to jego swoista ucieczka przed ojcem. Niestety nie powiodło mu się. Uczelnia zabrała mu stypendium, dzięki któremu mógł studiować, rzuciła go narzeczona, a do tego klika dni wcześniej zginęła w wypadku jego matka, naj...
Bardzo ciepła i pocieszająca powieść. Jest to opowieść o miłości, relacjach między rodzinnych, przyjaźni, sile człowieka, zrozumieniu. To historia pełna wzruszeń. I chociaż nie doprowadziła mnie do łez, to ciepło będę ją wspominać. Polecam.
Mark i Macy. Macy i Mark.
I Noel. I Jo.
Żałuję, że nie przeczytałam tej książki podczas świąt Bożego Narodzenia- idealnie wpisywałaby się w ten szczególny klimat. Ale śnieg wciąz leży, a dobra powieść, jest dobrą powieścią zawsze, wszędzie.
Ta jest bardzo dobra.
Mark nie ma pieniędzy na naukę, ojciec kazał mu sie wynosić z domu, a jego matka właśnie umarła. Pech, nawet straszny, można powiedzieć.
Kiedy pewnego śnieżnego wieczoru poznaje Macy, dowiaduje się, że życie opakowuje najszczęśliwsze niespodzianki w najgorsze nieszczęścia. Macy ma gorzej niż Mark. Jej rodzice oddali ją do adopcji gdy była mała, a teraz próbuje odnaleść swoją siostrę- choć nawet nie pamięta jej imienia.
Mark i Macy, podczas kilku tygodni, uczą się kochać- i co chyba ważniejsze- wybaczać. Jak istotne są te dwie rzeczy, jak trudno sie czasami na nie zdobyć- czy nie o tym powinniśmy pamiętać podczas Gwiazdki?
Macy, Mark, Jo i Noel tworzą jądro tej historii. Ale równie ważna jest Alice, Marchall, Irene. Jak lud...
Po książkę sięgnąłem po przeczytaniu "Trucicielki" Emmanuela Schmitta. I nie zawiodłem się. A nawet coś więcej. Powieść opowiada przypadkowej znajomości dwojga młodych ludzi o imieninach Macy i Mark. Przypadkowa znajomość przekształca się w coś więcej, a czytelnik ma możliwość poznać przeszłość bohaterów. "Szukając Noel" to nie tylko opowieść o poszukiwaniu siostry, ale również o odnajdywaniu siebie. Przyznaję się bez bicia że parę razy popłynęły łzy. Ta historia mnie dotknęła, może dlatego że naprawdę mogła się zdarzyć i wierzę głęboko że każdy czytelnik odnajdzie tutaj kawałek ze swojej przeszłości. Tego typu książki nie powstają przypadkowo, ale ja wierzę że piszą je ludzie którzy są aniołami na ziemi.
Książka mnie powaliła na kolana, sprawiła że nie za szybko zapomnę o tych młodych ludziach którzy towarzyszyli mi przez paręset stron. Autor doskonale maluje świat słowem, koloryzując ciemne mocje i żonglując naszymi emocjami. Już nie mogę się doczekać kiedy przeczytam jego drugą po...
Malo słyszałam o kimś takim jak Richard Paul Evans. Kiedy wypożyczałam 'Szukając Noel' i przeczytałam krótki opis fabuły, w mojej głowie pojawiła się myśl 'Oho, drugi Sparks'.
Jak ja się myliłam! Może i w powieści znajduje się wątek miłosny, ale Evans skupił się na problemach ludzkich, dzięki czemu ma u mnie ogromnego plusa. 'Szukając Noel' niesamowicie wciąga, a poza tym działa na emocje - podczas czytanie byłam często oburzona, rozmarzona i smutna. Historia Marka, Macy i Joette pokazuje, że każdy może coś w swoim życiu zrobić, bez względu na to, co przeżył. Niesamowity klimat i nastrój - zacznę szukać kolejnych książek Richarda Paula Evansa.
Teraz wiem, co różni Sparksa od Evansa = pierwszy skupia się na uczuciach, głównie miłości, drugi koncentruje się na typowo ludzkich problemach i tragediach.
"Szukając Noel" to niezwykła opowieść o tym, że zawsze można odbić się od dna i zacząć żyć od nowa...
Książka pełna ciepła, polubiłam jej głównych bohaterów - Marka i Macy. Polecam na pokrzepienie duszy:)
Dwa miesiące po Świętach, odkryłam książkę pełną ducha świątecznego, którego szukałam tak w ogołoconym z magii okresie przedświątecznym. Po Evansie spodziewałam się czegoś dobrego, ale nie takich emocji, nie tego wzruszenia i tej atmosfery świątecznej nadziei.
Książka to nie jest pyszna piernikowa opowieść, polana lukrem i posypana wiórkami czekoladowymi, to słodko-gorzka opowieść o życiu, o wychodzeniu do światła. Historia tego, że los może się do nas uśmiechnąć w najmniej spodziewanym momencie, czasami nanosekundę po tym jak dowalił nam kolejnego kopniaka.
Tak jest z Macy, tak jest z Markiem i tak jest z Jo.
Macy była ofiarą systemu, który jest często negatywnym bohaterem produkcji amerykańskich, system czyli opieka społeczna, system do którego trafiają dzieci odebrane rodzicom, tułające się od rodziny zastępczej, do kolejnej, ciągnąc za sobą ubrania w worku na śmieci. I same są tak traktowane, jako sprawiający kłopot bagaż. Macy wraz z siostrą została odebrana ojcu narkomanowi po ś...
Ciepła opowieść o tym, co w życiu najważniejsze - miłości, przyjaźni, relacjach z najbliższymi.
Książka jest napisana prostym i przyjemnym językiem, zawiera parę fajnych cytatów i to chyba wszystko. Szybko się ją czyta, ale nie porywa, nie wzrusza.
Taka bajka do przeczytania raz..
"Mama opowiadała mi, że anioły czasem przebierają się za ludzi i schodzą na ziemię. Tej nocy uwierzyłem w jej słowa."
"Szukając Noel" to kolejna książka Evansa, jaką udało mi się zdobyć i przeczytać. Jej bohaterami jest Mark i Macy. Spotykają się w dość niezwykłych okolicznościach. On zamierzał wkrótce popełnić samobójstwo. Pech, a może szczęście, chciał, że zepsuł mu się samochód, więc skierował się do pobliskiej kawiarni, by skorzystać z telefonu. I spotkał ją. Macy, która pozwoliła mu skorzystać z telefonu, postawiła gorącą czekoladę i... nieświadomie ocaliła mu życie. Wraz z kolejnymi spotkaniami nieśli sobie nawzajem siłę i wsparcie. I wkrótce wspólnie zaczęli szukać Noel - siostry, z którą Macy została rozdzielona w dzieciństwie.
"Myślisz, że to ona cię uratowała. I tak było. Ale uratowała się właśnie po to, żebyś ty mógł teraz uratować ją."
Cenię książki Evansa za magię, która jest w nich zawarta, ale też za nadzieję jaką niosą, tę odrobinę światła i radości. Bohate...
Życie Macy nigdy nie było proste. Jej matka zmarła na raka, kiedy była jeszcze dzieckiem, a uzależniony od narkotyków ojciec nie potrafił się zaopiekować ani nią, ani jej młodszą siostrą. Macy i Noel zostały rozdzielone i oddane do adopcji, ale nawet wówczas nie zasmakowała ona szczęścia. Teraz Macy za wszelką cenę pragnie odnaleźć swoją młodszą siostrę.
Życie Marka w jednej chwili zamieniło się w koszmar. Od dziecka nie miał dobrego kontaktu z ojcem. Teraz jednak dodatkowo utracił stypendium na uczelni, jego dziewczyna wychodzi za mąż, a matka, którą zawsze traktował jak najlepszego przyjaciela, ginie w wypadku samochodowym.
Gdyby samochód Marka zepsuł się w innym miejscu albo czasie, on i Macy nigdy by się ze sobą nie spotkali. Los chciał jednak inaczej. Dwoje zupełnie różnych, obcych sobie ludzi odnajduje w sobie nawzajem bratnią duszę, lekarstwo na wciąż niezabliźnione rany. Czy można zaznać szczęścia, nie zostawiając wcześniej przeszłości daleko w tyle? Czy można wybaczyć, k...
R.P. Evans w czystej postaci! Jest to piękna opowieść o tym, że nawet człowiek najbardziej doświadczony przez okrutny los, a tacy właśnie są główni bohaterowie powieści Macy i Marc, może liczyć na cudowną jego odmianę, oraz o tym, że prawdziwa miłość, zrozumienie i cierpliwość są w stanie pokonać ponurą przeszłość i spowodować, że wyjaśnią się i naprawią złe relacje rodzinne oraz że spełnią się najskrytsze marzenia. Polecam tę bardzo optymistyczną książkę; miło, łatwo i za szybko się ją czyta.
Codziennie mijamy dziesiątki, a może setki osób. Z kilkoma rozmawiamy, chociaż czasem to tylko wymiana słów, która ma małe znaczenie. Ale pewnego dnia los stawia przed nami człowieka, który będzie w naszym życiu czymś więcej niż przygodną znajomością, o jakiej zapomina się równie szybko jak się ją nawiązało. Nikt nas nie uprzedzi, że przed nami właśnie wielka szansa na odmianę w życiu. Są chwile, które wydają się nie mieć końca, szczególnie gdy wszystko wali się nam na głowę, kiedy zaczynamy zastanawiać się nad celowością dalszego istnienia. W takiej właśnie chwili bohater książki spotyka dziewczynę, ciepła czekolada i rozmowa z nią są dla niego momentem, gdy zmienia się jego przyszłość. Sami zainteresowani jeszcze tego nie wiedzą, chociaż Mark czuje, że osobą, którą spotkał nie jest tylko przelotną znajomą. Macy rozumie co przeżywa młody mężczyzna, lepiej niż inni wie jak to jest gdy życie wymyka się z rąk, a najbliższe osoby odchodzą. Te kilka minut w mroźny wieczór poświęcone obcemu...
Kiedy przed świętami Bożego Narodzenia zobaczyłam na sklepowych półkach Stokrotki śniegu wiedziałam, że muszę je mieć. Po lekturze pomyślałam, że Richard Paul Evans może być dla mnie autorem, po którego powinnam sięgać w chwilach zwątpienia, melancholii i który naprawdę może zafascynować.
Stokrotkami zostałam urzeczona, postanowiłam więc sięgnąć po najnowszą książkę- Szukając Noel. Choć to dopiero moje drugie spotkanie z pisarstwem Evansa, w oczy rzuca się jego wyraźne zamiłowanie do tematyki świąt Bożego Narodzenia, do kojarzonej z nimi nadziei, atmosferze przebaczenia i miłości.
W książce tej poznajemy Marka. Chłopak traci matkę, dziewczynę, zawala studia, traci wiarę w siebie i w swoje możliwości. Na domiar złego w wybuchu złości ojczym wyrzuca go z domu. Mark wpada w depresję, postanawia skończyć ze swoim życiem.
Jednak zrządzeniem losu psuje mu się samochód i próbując znaleźć w okolicy telefon chłopak poznaje Macy. Dziewczyna, podobnie jak on, wiele w życiu przeszła, straciła mat...
Drogi Czytelniku! Lektura „Szukając Noel” już za mną. Książka leży jeszcze obok. Spoglądam na przepiękną okładkę i wracam myślami do powieści. Łzy jeszcze nie obeschły na moich policzkach, myśli uparcie krążą wokół książki, a ja miałabym ochotę czytać ją jeszcze raz. Wiem, że dzisiejszego dnia nie będę w stanie skupić się na niczym innym. Zastanawiam się, kim jest mężczyzna, który napisał taką książkę. Nie mam za to najmniejszych wątpliwości czyj głos przez niego przemawiał.
„…anioły czasem przebierają się za ludzi i schodzą na ziemię.”
Mieliście może w swoim życiu chwile, kiedy cały świat Wam się walił? Kiedy nieszczęścia chodziły nie parami, a całymi gromadami, a jedno traumatyczne przeżycie goniło następne? W takim właśnie momencie rozpoczyna się opowieść Marka. Życie zaserwowało mu całą serię ciosów poniżej pasa. Nic więc dziwnego, że czuje się znokautowany. Ma dość. Tak bardzo dość, że jego myśli krążą wokół spraw ostatecznych. I wtedy pojawia się Macy. Dziewczyna anioł, choć z k...
"Szukając Noel" to książka, która udowadnia, że zanim życie wręczy nam najwspanialszy prezent, pakuje go starannie w przeciwności losu.
Każda z dziesięciu powieści Richarda Paula Evansa wylądowała na szczycie listy bestsellerów "New York Timesa", a ich łączny nakład w USA przekroczył 13 milionów egzemplarzy. Evans inspiruje i wzrusza ludzi na całym świecie. Czas, aby podbił serca polskich czytelników. *
Młoda pracownica kawiarni "JAWA HUT" (Macy Wood) w chwili zamknięcia lokalu, za drzwiami ujrzała mężczyznę okrytego białym puchem. Mimo późnej pory, zgodziła się pomóc chłopakowi (Mark Smart). Pozwoliła skorzystać z telefonu, poczęstowała gorącą czekoladą, a także swoim miłym słowem. W tamtym dniu, ścieżki ich życia połączyły się w jedną.
Każde z nich w mrokach swojej pamięci przetrzymuje niezbyt miłe wydarzenia. Sądzę, że to właśnie odkrycie zbliżyło bardziej do siebie tych dwoje młodych ludzi.
W dzieciństwie Macy została oddana do adopcji wraz z swoją młodszą o kilka lat siostrą...
Ksiazka " Szukajac Noel" jest tylko i wylacznie na jeden dzien. Nie da sie jej rozlozyc na wiecej. Bo wciaga :D. Osobiscie przeczytalam ja w 4 h w wersji kieszonkowej. Warto Bylo :)
Ksiazka "Szukajac Noel" powimo iz nie jest bardzo romantyczna jest bardzo wzruszajaca. W sumie nie wiem czemu mnie urzekla. Tak po prostu i juz.
W kazdym razie polecam wszystkim ! :)
Jedna z nielicznych książek od których nie można się oderwać. Porywająca opowieść o ludziach normalnych, którzy czasami żyją na co dzień koło nas, a my nawet nie wiemy ile Oni wycierpieli. Przeżycia bohaterów wzruszyły mnie do tego stopnia, iż nie potrafiłam opanować łez. Książka opowiadająca o życiu - którego większość z nas z pewnością nie doświadczyła.
Macy nie pamieta swoich biologicznych rodziców i wolała by nie pamiętac o koszmarze zgotowanym przez adopcyjnych rodziców.Najwiekszym marzeniem bylo odnalezienie mlodszej siostry Noel z która rozdzielono ją w dziecinstwie.Poszukiwania nabrały tempa gdy Macy spotyka Marka również faceta z przeszłościa jak i ona sama.Połączyło ich uczucie inne niz wszystkie.Piękna wzruszająca i pelna nadzieji książka.POLECAM
Klimatyczna opowieść, trzeba czasem taką przeczytać i wtedy robi się lżej na duchu, popłakać sobie można i oczyścić się z emocji, jakie wzbudziła i jakie nazbierały się przy innych okazjach.
Na półkach
Cytaty z książki
- „Miłość jest jak róża: wszyscy skupiają się na jej kwiecie, ale to kolczasta łodyga utrzymuje ja przy...” - 41 osób to lubi
- „Okazuj dobro wszystkim ludziom, bo nigdy nie wiesz, jaki krzyż przyszło im dźwigać ani jak bardzo po...” - 24 osoby to lubią
- „Największe cierpienie sprowadzamy na siebie sami, chcąc uciec przed mniejszymi” - 21 osób to lubi








