Dzienniki kołymskie

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,77 (2647 ocen i 219 opinii) Zobacz oceny
10
200
9
417
8
991
7
736
6
238
5
48
4
12
3
2
2
1
1
2
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375362923
liczba stron
320
słowa kluczowe
Rosja, Syberia, Kołyma, wyprawa, reportaż, ludzie,
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Michał

"Jadę na Kołymę, żeby zobaczyć, jak się żyje w takim miejscu, na takim cmentarzu. Najdłuższym. Można się tu kochać, śmiać, krzyczeć z radości? A jak tu się płacze, płodzi i wychowuje dzieci, zarabia, pije wódkę, umiera? O tym chcę pisać. I o tym, co tu jedzą, jak płuczą złoto, pieką chleb, modlą się, leczą, marzą, walczą, tłuką po mordach… Gdy ląduję, w aeroporcie pod Magadanem czytam wielki...

"Jadę na Kołymę, żeby zobaczyć, jak się żyje w takim miejscu, na takim cmentarzu. Najdłuższym. Można się tu kochać, śmiać, krzyczeć z radości? A jak tu się płacze, płodzi i wychowuje dzieci, zarabia, pije wódkę, umiera? O tym chcę pisać. I o tym, co tu jedzą, jak płuczą złoto, pieką chleb, modlą się, leczą, marzą, walczą, tłuką po mordach…
Gdy ląduję, w aeroporcie pod Magadanem czytam wielki napis: WITAJCIE NA KOŁYMIE – W ZŁOTYM SERCU ROSJI".
Jacek Hugo-Bader

 

źródło opisu: Czarne, 2011

źródło okładki: czarne.com.pl

pokaż więcej

książek: 1884
karola | 2012-11-15
Przeczytana: 09 października 2012

Myślicie, że nasz klimat jest do bani? Proponuję sięgnąć po książkę Jacka Hugo-Badera „Dzienniki Kołymskie”. Po tej lekturze pokochacie klimat Polski. Ale to na marginesie, oczywiście. To nie pogoda jest bohaterem tej książki, ale ludzie. Ktoś mógłby pomyśleć, że to opowieści o łagrach, w końcu z czym innym może kojarzyć się Kołyma…? Ale nie. Ja powiedziałabym, że to opowieści o ludziach, napotkanych podczas wędrówki, o ludziach, którzy tworzą codzienną historię Kołymy.

Jacek Hugo-Bader wyprawia się na ten mroźny kraniec świata, by przejść / przejechać – choć tu najlepszym słowem będzie przemierzyć tzw. Trasę czyli Trakt Kołymski – ciągnącą się przez ponad 2000 km drogę M56. Autostopem, bo nie ma innej możliwości. „Starzy ludzie mówią, że ta droga to najdłuższy cmentarz świata. Policzyłem, że gdyby wszystkie ofiary kołymskich łagrów epoki Stalina położyć jedna za drugą, toby się na niej nie zmieściły”. Autor rusza śladami pisarza Warłama Szałamowa, który przebywał na Kołymie od 1937 do 1951 roku. Kawał czasu, a więc i kawał drogi do przejścia.

W opowieści Jacka Hugo-Badera spotykamy wielu ludzi. Biednych i bogatych. Tych, którzy na Kołymie chcą mieszkać i którzy mieszkają tam z rezygnacją. Tych, którzy Kołymę kochają i tych, którzy nie mają siły czy odwagi jej opuścić. Jesteście ich ciekawi?

Oto Jura, który spotkał się oko w oko z zabójczym niedźwiedziem zabójcą tzw. Szatunem, całą noc spędził na dachu swego kamaza, gdzie niedźwiedź go nie mógł dosięgnąć. W kwietniową noc, kiedy to się zdarzyło, temperatury spadają do kilkunastu stopni poniżej zera. Jura przeżył, ale ręce odmroził. Sasza, fotograf, malarz, alpinista, mieszkający w Magadanie z żoną i córkami. W głębi Kołymy spędził 35 lat.

Dziadek Naumow, w łagrze był zekiem, na koniec swego życia osiadł w głębi Kołymy, nad jeziorem Małyk, miał tuzin psów, pięknie kaligrafował i pisał wiersze.

Dima, czekista, maniak gry w karty (ale co można innego robić na Kołymie?)

Babuszka Tania, rocznik 1917, na Kołymie od 25. roku życia. Wład, chirurg pracujący w urzędzie celnym, którego opuścili żona i syn. Natalia Nikołajewna, córka Jeżowa (dla niezorientowanych: szefa radzieckiej bezpieki – karzącej ręki Stalina, poprzednika Berii, Jeżowa znanego jako Krwawy Karzeł). Niemalże ironiczne: to w towarzystwie córki Jeżowa autor śmieje się po raz pierwszy od przyjazdu na Kołymę…

To tylko przedsmak tego, co zawiera cała książka. Spotykamy w niej plejadę postaci, ciekawych, nietuzinkowych, a jednocześnie całkiem zwyczajnych. Dzięki p. Jackowi możemy zajrzeć w głąb mroźnej krainy i podziwiać ludzi, którzy zdecydowali się tam żyć. Dzięki niemu możemy poznać ich historie, niełatwe, czasem bolesne. To zupełnie inna bajka, jak się mówi. Zupełnie inny świat, który możemy poznać jako czytelnicy, jako turyści może (jeśli ktoś będzie miał odwagę podjąć taką wyprawę)… świat, o którym nawet czytać nie jest łatwo, a który był udziałem także wielu Polaków.

Panu Jackowi dziękuję za tę książkę, a tych, którzy nie czytali, zachęcam do lektury, bo naprawdę jest warta naszej uwagi.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zielony trabant

Lekka, przyjemna książka o charakterze kryminalnym ;) polecam osobom, które chwilami mają dość już tych dzisiejszych "bestsellerowych powieś...

zgłoś błąd zgłoś błąd