Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Obsługiwałem angielskiego króla

Tłumaczenie: Jan Stachowski
Seria: Literatura czeska
Wydawnictwo: Agora SA
7,55 (208 ocen i 23 opinie) Zobacz oceny
10
13
9
29
8
65
7
63
6
31
5
6
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Obsluhoval jsem anglického krále
data wydania
ISBN
9788326804830
liczba stron
180
słowa kluczowe
Czechy
język
polski
dodał
Philip

Mariusz Szczygieł poleca: W "Obsługiwałem angielskiego króla" poznajemy pewną złotą zasadę przetrwania: po pierwsze - nic nie widziałeś i nic nie słyszałeś; po drugie - wszystko widziałeś i wszystko słyszałeś. To powieść o sposobie na przeżycie. Innym niż sposób polski. A zarazem jedna z najodważniejszych i najbardziej szczerych czeskich książek. Bo jest o tym-jak twierdzi Jiří Menzel- że...

Mariusz Szczygieł poleca:

W "Obsługiwałem angielskiego króla" poznajemy pewną złotą zasadę przetrwania: po pierwsze - nic nie widziałeś i nic nie słyszałeś; po drugie - wszystko widziałeś i wszystko słyszałeś.

To powieść o sposobie na przeżycie. Innym niż sposób polski. A zarazem jedna z najodważniejszych i najbardziej szczerych czeskich książek. Bo jest o tym-jak twierdzi Jiří Menzel- że sławy Czechom nie przynosi to, że gdzieś panowali, tylko że komuś służyli.

 

źródło opisu: okładka książki

źródło okładki: zdjęcie autorskie

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 9183
tsantsara | 2015-02-03
Przeczytana: 31 grudnia 2014

Przez niemal całą powieść przyglądamy się małemu - dosłownie i w przenośni - człowieczkowi, któremu się wydaje, że jedyną drogą do szczęścia i ludzkiego poważania są pieniądze. Nieważne są dla niego ani uczciwość, ani patriotyzm - tylko własne dobro i konsekwentna realizacja swego "bohemian dream": od pikolaka do właściciela najbardziej luksusowego hotelu, milionera. Czyli powszechna i dziś wiara w dobro kapitalizmu. Dwie cechy jednak budzą w nim sympatię - sympatię czytelników na zewnątrz i sympatię dziewcząt w powieści: nieprzywiązywanie się do drobnych i umiłowanie piękna w dawaniu. Jakkolwiek rozrzucanie drobnych ma w podtekście pewną dozę pogardy dla tych, którzy na nie się rzucają (a bogaci czynią to nie mniej niż biedni - dlatego właśnie są bogaci, że zbieranie pieniędzy jest ich drugą naturą), to umiłowanie ciał dziewcząt jest szczere i nabożne - kobiety to pewnie poznają i potrafią docenić.

Słuchając nieprawdopodobnych przypadków życiowych, opowiadanych w formie gawędy czy przypowieści przez narratora-bohatera, bowiem każdy rozdział kończy się apostrofą do słuchaczy, że na dziś wystarczy, obserwujemy, że ten wciąż uczy się i dojrzewa. Pewnie nie przypadkiem autor dał mu nazwisko "Ditě" czyli dziecię, którym pozostał do końca, choć w swym sprycie prostaczka próbował w trudnych czasach z powodzeniem podszyć się pod Niemca (Ditě - w niemieckim zapisie Detsche - Deutsch = Niemiec). Jednak nasza sympatia do niego jest wciąż bardzo ograniczona. Mimo, że wyraźnie widać, jak bardzo mu na niej zależy: on chciałby być lubiany, poważany, ceniony, podziwiany - chciałby brylować wśród ludzi. I dopiero gdy mu się w jego dążeniach noga powinie ostatecznie, gdy trafi do więzienia a potem na pogranicze, by samotnie budować drogę w niezamieszkałych górach, z których wyrzucono Niemców sudeckich, gdy jedynymi jego towarzyszami niedoli zostaną kot, pies, koza i...lustra, dowiaduje się, kim jest naprawdę i co jest w życiu naprawdę ważne. Znamienne słowa: "teraz, kiedy zleciałem z niebios na łeb na szyję, stwierdziłem, że ta moja gwiazda lśni mocniej niż przedtem i że dopiero teraz będą mógł zajrzeć wprost do jej serca, do samego środka, i że to wszystko, co dotychczas przeżyłem, musiało osłabić moje oczy tak, żeby mogły więcej przeżyć i więcej znieść. Znaczy, żeby zobaczyć i poznać, musiałem osłabnąć. Tak było..." Ponieważ "człowiek prawdziwy, z klasą, to tylko taki, który potrafi zdobyć się na anonimowość, wyzbyć się fałszywego ja".

Zdaje się, że koniec tej powieści to credo pisarza, któremu był wierny w swoim życiu. Ważne jest bowiem nie to, kim będziemy dla ludzi, lecz jak staniemy wobec śmierci. Bo jedyne, co realnie i ostatecznie możemy sobie w życiu wybrać, to co najwyżej to, czy nasze kości spłyną do morza Czarnego, czy do Bałtyku. O ile mamy szczęście mieszkać w okolicy działu wodnego. I że gwiazdy widać wyłącznie o zmierzchu, a jeśli w dzień, to tylko z głębokiej studni. Innymi słowy - zauważamy to, co piękne i istotne dopiero pod koniec życia, a wcześniej tylko w głębokiej niedoli. To pewnie hrabalowska parafraza sądu Herdera o cywilizacjach: "sowa wylata o zmierzchu". Cywilizacje, twierdzi Herder, mądrość osiągają dopiero pod koniec swego rozwoju. Hrabal zastosował tę zasadę do rozwoju duchowego jednostki. Ale ta mądrość nie jest dana człowiekowi automatycznie - trzeba, jak bohater powieści, jak jej autor, umieć otworzyć się na swój los, umieć uczyć się z niego i pozostać skromnym, i wiernym temu, co piękne. A sam człowiek też nie jest nigdy piękny, gdy jest rozwrzeszczany i butny, lecz dopiero gdy staje się pokorny i refleksyjny, gdy wie, że może ostatni raz patrzy na świat, ostatni raz spotyka się z ukochaną, jak żołnierz przed wyjazdem na front...

Ostatnie 20 stron decyduje o klasie tej powieści. Film jest niezły, ale wybiera z niej tylko ważniejsze epizody.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kometa nad Doliną Muminków

Choć może to niektórych zdziwić, jest to moje pierwsze literackie spotkanie z Muminkami. W dzieciństwie nie przepadałam za bardzo za tą bajką, książki...

zgłoś błąd zgłoś błąd