Oskar i pani Róża

Tłumaczenie: Barbara Grzegorzewska
Wydawnictwo: Znak Literanova
8,06 (32005 ocen i 2791 opinii) Zobacz oceny
10
6 368
9
7 861
8
6 868
7
6 667
6
2 228
5
1 221
4
302
3
332
2
71
1
87
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Oscar et la dame Rose
data wydania
ISBN
9788324016662
liczba stron
88
słowa kluczowe
śmierć, hospicjum, chłopiec
język
polski
dodała
Ag2S

Oskar i pani Róża to wydarzenie literackie na miarę Małego księcia. Czy w ciągu dwunastu dni można poznać smak życia i odkryć jego najgłębszy sens? Dziesięcioletni Oskar leży w szpitalu i nie wierzy już w żadne bajki. Wtedy na jego drodze staje tajemnicza pani Róża, która ma za sobą karierę zapaśniczki i potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji... Oskar i pani Róża to jedna z...

Oskar i pani Róża to wydarzenie literackie na miarę Małego księcia.

Czy w ciągu dwunastu dni można poznać smak życia i odkryć jego najgłębszy sens? Dziesięcioletni Oskar leży w szpitalu i nie wierzy już w żadne bajki. Wtedy na jego drodze staje tajemnicza pani Róża, która ma za sobą karierę zapaśniczki i potrafi znaleźć wyjście z każdej sytuacji...

Oskar i pani Róża to jedna z najpiękniejszych i najsłynniejszych powieści Erica-Emmanuela Schmitta, znakomitego francuskiego pisarza, wyróżnionego w 2010 roku Le Prix Goncourt de la Nouvelle.

Książkę uzupełnia niezwykły prezent. Zawiera ona niezwykle osobistą przedmowę w formie listu napisaną specjalnie do polskich czytelników. Autor zdradza w nim, co skłoniło go do opowiedzenia niezwykłej historii Oskara i jak zmieniła ona jego życie.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2011

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3138,tytu...»

pokaż więcej

książek: 31
rewolucja | 2013-09-21
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: wrzesień 2013

Aż się łezka w oku kręci. Przyznam szczerze, że nie sądziłam iż mogę mieć tak wielki sentyment do książki, po którą, gdyby nie była moją lekturą, prawdopodobnie nigdy bym nie sięgnęła. Proste, patetyczne, ckliwe - oto jak jawiła się w moich oczach powieść po przeczytaniu opinii na jej temat. Prawie każdy się popłakał, a ja nienawidzę płaczliwych książek! Świat w nich wydaje mi się tak groteskowo subiektywny i przejaskrawiony, że aż razi w oczy. Pozornie ta sama półka : historia umierającego chłopca i pani Róży, kobiety, która usiłuje przygotować malca do śmierci, przekonać go że wcale nie dzieje się źle i że taka jest boska wola. Wszyscy w ryk... przecież umiera dziecko! Każdy cierpi żałuje, bo przecież to DZIECKO, maluch, który musi odjeść zanim zdążył chociażby pójść do Komunii. Jesteśmy tak przerażająco nieoswojeni z prawami natury, że niekiedy aż mnie to przeraża. Płaczmy, śmierć zabiera dziecko! Śmierć zabiera ich na świecie miliony i to każdego dnia... Poza tym każdy mądrzejszy czytelnik zauważy że pod wieloma względami Oskar nie jest takim znowu dzieckiem. Owszem, jest to mały wrażliwy chłopiec, ale do wielu spraw i ludzi podchodzi krytycznie niczym dorosły. Owszem, jest rozżalony że musi tak wcześnie odchodzić, ale mam wrażenie, że to nie jest tak właściwie jakiś dziecinny bunt przeciwko chorobie, ale raczej przeciw temu jak mało wsparcia okazują mu w tej sytuacji rodzice. Ale Oskar ma anioła stróża, który go wspiera najbardziej - ciocię Różę. Nie jest aniołem, ale ma anielsko dobre serce, które swoim jasnym promieniem nadziei rozświetla nawet mroki życia Oskara, chłopca, od dziecka odzwyczajonego ufać komukolwiek i w cokolwiek wierzyć. W krytycznych momentach, kiedy chłopiec racjonalnym tokiem myślenia dochodzi do wniosku że nie ma dla niego ratunku, pani Róża uczy go wiary, źródła większej i dłużej trwającej nadziei, niż ta, którą mogą dać mu lekarze. Dzięki niej Oskar postanawia pogodzić się z losem i rodziną, zaczyna dostrzegać żal tych, którzy próbują mu pomóc, piękno otaczającego go świata i ludzi, w ogóle coś oprócz tego swojego stanu. Mocna nić przyjaźni między wierzącą starszą panią, a dzieckiem, które zaczyna cieszyć się życiem chociaż wie, że wkrótce umrze... Nadzieja i wiara na coś lepszego po drugiej stronie - rzeczy których chociaż pozornie nie da się nauczyć, Róża nauczyła Oskara... oto czym tak naprawdę wzrusza ta książka. Po prostu przyszła i powiedziała mu ,, Nie płacz. Tak, umierasz, ale tak właśnie ma być, Bóg zdecydował, jesteś tu w jakimś celu, być może właśnie po to byśmy mogli być przyjaciółmi, byś poślubił Peggy albo powiedział doktorowi, że za bardzo się przejmuje... Albo po prostu po to byś zobaczył, jak cudownie jest żyć, nawet krótko, jak bardzo bezpieczny, szczęśliwy i pogodzony z losem jest ten, który uwierzy w sens boskiego planu" Nakazała mu ,,Ufaj" a on dzięki niej zrozumiał, że wszystko jest w porządku. Ufam ciociu Różo, już się nie boję. Myślę, że autor chciał za pomocą tej historii każdemu, kto weźmie tę książkę w ręce, że nie ma w życiu większej konieczności, niż zaufać, bo wtedy człowiek się już nie boi. I może umrzeć w spokoju, bez lęku. Fajnie by było spotkać panią Różę, żeby mnie też nauczyła zaufać. Myślę, że to wspaniałe uczucie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Władza absolutna

Na początku jest ciekawie, szybko robi się jeszcze lepiej. Szybko jednak gubimy się w dłużyznach, amerykanizmach, niepotrzebnych sensacjach i niep...

zgłoś błąd zgłoś błąd